Manchester United górą w starciu z Evertonem. Chwiejna forma „Czerwonych Diabłów”

Manchester United wczesnym popołudniem zmierzył się na Goodison Park z walczącym o fotel lidera Evertonem. „Czerwone Diabły” wyszły z tej rywalizacji zwycięsko, choć musiały odwracać losy meczu.

BRUNO FERNANDES CIĄGNIE UNITED

Na początku spotkania widoczna była przewaga gości, jednak żadna z akcji ekipy z Manchesteru nie zakończyła się skutecznym wykończeniem. Everton za to popisał się wybitną skutecznością – już pierwsza groźna akcja przyniosła im prowadzenie, a autorem trafienia był Bernard. Zespół gospodarzy nie cieszył się jednak długo, bo już sześć minut później do siatki „główką” trafił Bruno Fernandes. Portugalczyk był kluczową postacią prowadzącą kolegów do zwycięstwa – jeszcze w pierwszej połowie zdążył on skompletować dublet, choć najprawdopodobniej jego zamiarem było dośrodkowanie. Gospodarze po dobrym początku nie oddali już ani jednego celnego strzału i tylko bronili się przed kolejnymi atakami rywali, a triumf „Czerwonych Diabłów” zwieńczył Edinson Cavani, który podwyższył prowadzenie na 3:1 i strzelił swojego premierowego gola dla United.

ULGA SOLSKJAERA. CZY NA PEWNO?

Po zgarnięciu trzech „oczek” z pewnością z ulgą odetchnął Ole Gunnar Solskjaer, który po raz kolejny był pod ostrzałem mediów, gdy jego podopieczni zaliczyli porażkę w Lidze Mistrzów z tureckim Basaksehirem. Forma zespołu jest niestabilna. Fatalne mecze przeplatają świetnymi widowiskami, co niewątpliwie nie jest szczytem ich ambicji. Mówi się, że jeśli „Czerwonym Diabłom” wciąż będą przytrafiać się tak kiepskie mecze, na stanowisku szkoleniowca Norwega zastąpić może Julian Nagelsmann.

Po siedmiu meczach w Premier League Manchester United zajmuje dopiero 13. lokatę. Po 3 kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów zaliczyli oni dwa zwycięstwa i jedną porażkę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.