Real wygrywa El Clasico. Zidane może odetchnąć z ulgą

Real Madryt po słabych występach z Cadiz oraz Szachtarem nie był faworytem starcia na Camp Nou. Ostatecznie jednak udało im się wywieźć z Barcelony komplet punktów po zwycięstwie 3:1 nad podopiecznymi Ronalda Koemana.

KOEMAN ZASKOCZYŁ „JEDENASTKĄ”

Na El Clasico nie spodziewaliśmy się innych decyzji personalnych, niż wystawienia przy szkoleniowców obu drużyn najmocniejszych możliwych składów. Nieszablonowo temat rozstrzygnął holenderski trener, posyłając do boju od pierwszej minuty 17-letniego Pedriego oraz ustawiając Ansu Fatiego na „dziewiątce”. Zidane z kolei usadził na ławce Lukę Modricia, a za niego w podstawowym składzie wybiegł Marco Asensio. Wynik spotkania już w 5. minucie otworzył Federico Valverde, jednak Real nie cieszył się długo. Dosłownie po chwili doszło do wyrównania za sprawą Fatiego. Choć początek meczu mógł zapowiadać grad bramek, tempo wydarzeń boiskowych nieco zwolniło. Obie drużyny szukały swoich okazji, jednak dobrze spisywali się golkiperzy. Courtois powstrzymał Messiego, a Neto obronił strzał Toniego Kroosa.

REAL JAK ZWYKLE MOŻE LICZYĆ NA RAMOSA

W drugiej odsłonie zobaczyliśmy kontynuację naprzemiennych akcji obu klubów, ale wciąż nikt nie trafiał do siatki. W 60. minucie po stałym fragmencie gry na murawę w polu karnym padł Sergio Ramos, domagając się rzutu karnego. Arbiter spotkania uznał, że gościom należy się „jedenastka”. Kapitan „Królewskich” wykorzystał ją bezbłędnie i Real wyszedł na prowadzenie. Goście przejęli kontrolę nad grą i skutecznie bronili się przed akcjami gospodarzy. Później sami ruszyli do ofensywy i gdyby nie dobra postawa Neto, zapewne udałoby im się trafić do siatki jeszcze kilkukrotnie. Ostatecznie wynik meczu ustalił Luka Modrić, który zaliczył doskonałe wejście z ławki. Real wygrał hit kolejki 3:1, a Zidane mógł nareszcie poczuć się bezpiecznie.

Barcelona musi szybko wziąć się w garść, gdyż już w środę czeka ich starcie wyjazdowe w Lidze Mistrzów z Juventusem. Mistrzowie Hiszpanii szykują się za to na jutrzejszy pojedynek z Borussią Moenchengladbach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.