Hoffenheim powstrzymuje Bayern. Passa zakończona

Hoffenheim zaskoczyło cały piłkarski świat, kończąc serię ponad trzydziestu meczów mistrza Niemiec bez porażki. I nie była to wcale przypadkowa wygrana po jednym golu – gospodarze wbili Bawarczykom aż cztery bramki.

HOFFENHEIM PO MISTRZOWSKU

Oglądając ten mecz mogliśmy odnieść wrażenie, że mistrzem kraju nie są goście, lecz gospodarze. Konstruowali wiele ciekawych akcji, świetnie operowali piłką i sukcesywnie wykorzystywali kolejne okazje bramkowe. Na prowadzenie wyszli w 16. minucie po „główce” Bicakcicia, a po 30 minutach było już 2:0. Tym razem kontratak Hoffenheim skutecznie zakończył Dabbur. Choć Bayern zdobył kontaktowego gola po doskonałym strzale Kimmicha, był to jedynie nic nieznaczący przebłysk. Później w zespole gospodarzy błyszczał Kramarić, strzelając dwie kolejne bramki. Pierwszą zdobył po uderzeniu z woleja, a drugą z „jedenastki”. Przypieczętował on zwycięstwo 4:1 nad mistrzem Niemiec. Neuer robił co mógł, jednak nie udało mu się powstrzymać rywali. Gdyby nie on, prowadzenie mogłoby jednak być jeszcze wyższe.

ZABRAKŁO LEWANDOWSKIEGO?

Bayern po ciężkim boju w Superpucharze UEFA z pewnością podchodził do ligowego pojedynku z Hoffenheim ze sporymi rezerwami. Nie bez przyczyny w wyjściowym składzie nie pojawił się zresztą Robert Lewandowski, pierwszy raz od 2018 roku. Czy gdyby Polak pojawił się na murawie od pierwszej minuty, wynik mógłby być inny? Wszystko wskazuje na to, że napastnik niewiele by zmienił – po jego wejściu w drugiej połowie obraz gry pozostał taki sam. Zespół Hansiego Flicka w fatalnym stylu zakończył serię zwycięstw, która trwała od 9 lutego. Odniósł także pierwszą porażkę w 2020 roku. Ich przeciwnicy zajęli fotel lidera, podczas gdy drużyna kapitana reprezentacji Polski spadła na 6. miejsce.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.