Barcelona w półfinale Pucharu Króla. Rzutem na taśmę

Barcelona wywalczyła awans do półfinału Pucharu Króla, choć na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywali aż dwoma bramkami. Ekipa z Camp Nou zaliczyła „comeback” w wielkim stylu!

Świetny początek Granady

Niejednokrotnie byliśmy już świadkami zaskakujących niespodzianek pucharowych. Nie inaczej było i tym razem – gospodarze wyszli na prowadzenie już w pierwszej połowie. Autorem pierwszego trafienia był Kenedy, któremu asystował po świetnym odbiorze Alberto Soro. Po zmianie stron Barcelona chciała szybko odrobić straty, jednak okazało się to zgubne w skutkach – Granada wyprowadziła kontrę, po której do siatki trafił Roberto Soldado. Upływały kolejne minuty, a wynik się nie zmieniał. „Blaugrana” konstruowała coraz to kolejne akcje, ale szczęście sprzyjało rywalom. Kilka znakomitych interwencji zaliczył Escandell. Czyste konto wydawało się już tylko formalnością, ale ekipa z Camp Nou zaliczyła niesamowitą końcówkę. Napór rozpoczął strzał Dembele, który wylądował na poprzeczce. Później szczęśliwie Griezmann zdołał wślizgiem wbić piłkę do siatki przeciwników, co przyniosło kontaktowego gola. W 90. minucie Messi uderzył w słupek. W doliczonym czasie gry emocje były niesamowite, a po ogromnych staraniach gościom udało się doprowadzić do wyrównania. Drugiego gola zdobył Alba.

Barcelona górą w dogrywce

Po takim „comebacku” dużo bardziej prawdopodobny był awans „Blaugrany”, niż powrót do gry Granady. Po 10 minutach dogrywki ponownie do siatki trafił Griezmann, jednak chwilę później arbiter podyktował „jedenastkę” dla rywali. Wykorzystał ją Fede Vico i było już 3:3. Barcelona jednak zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w drugiej części dogrywki, a autorem gola na wagę zwycięstwa był De Jong. Nadzieje na rzuty karne Granadzie odebrał Alba, który ustalił rezultat spotkania. Widowisko zakończyło się hokejowym wynikiem 3:5, a wicemistrzowie Hiszpanii niemal cudem dostali się do półfinału rozgrywek. Teraz drużyny muszą z powrotem skoncentrować się na lidze.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.