Tottenham oddaje pewne zwycięstwo. Cudowna bramka Lanziniego

Tottenham może sobie pluć w brodę. Choć już po 15. minutach meczu wygrywali 3:0, nie udało im się zatrzymać kompletu punktów. West Ham rozbudził się w końcówce spotkania, a na wagę remisu wspaniałego gola strzelił Manuel Lanzini.

TOTTENHAM Z IDEALNYM WEJŚCIEM

Po świetnym meczu Tottenhamu z Manchesterem United eksperci spodziewali się kolejnego ciekawego widowiska. Wspaniale rozpoczęło się spotkanie dla gospodarzy. Już w pierwszej minucie do siatki trafił Heung-Min Son. Niedługo potem dublet skompletował Harry Kane. Minęło zaledwie kilkanaście minut, a na tablicy wyników widniało już 3:0. Wszystko wskazywało na to, że Tottenham nie będzie mieć najmniejszego problemu z sięgnięciem po komplet punktów. Podopieczni Jose Mourinho mieli również kolejne okazje na podwyższenie rezultatu, jednak skuteczność nie była już tak świetna, jak na początku meczu. Przez dłuższy czas niewiele działo się na boisku poza kontrolą „Kogutów”. W okolicach 70. minuty szkoleniowiec gospodarzy postanowił dokonać zmian w składzie, a na murawie pojawił się długo wyczekiwany Gareth Bale. Po chwili w słupek trafił Kane, jednak nikt jeszcze nie sądził, że mogło mieć to kluczowy wpływ na dalsze losy spotkania.

PIORUNUJĄCA KOŃCÓWKA „MŁOTÓW”

W 82. minucie „Młoty” zdobyły pierwszą bramkę po strzale głową Balbueny. Tuż za moment pechową bramkę samobójczą zanotował Davinson Sanchez. Sytuacja zrobiła się napięta. Dobrą okazję do podwyższenia wyniku miał Gareth Bale, jednak futbolówka istotnie minęła się z bramką. Jak wszyscy wiemy, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Nie uniknęło to „Kogutów”. Choć można było odnieść wrażenie, że ostatkami sił uda im się dociągnąć z wynikiem 3:2 do ostatniego gwizdka, o wszystkim przesądziła akcja w 94 minucie. Tottenham obronił się przed rzutem wolnym West Hamu, lecz z dystansu huknął Manuel Lanzini, umieszczając piłkę w okienku bramki Hugo Llorisa. Radości nie było końca, a „Młoty” urwały punkty gospodarzom.

Mimo fatalnej końcówki Tottenham podtrzymuje swoją passę meczów bez porażki. W czwartek czeka ich mecz Ligi Europy. Zmierzą się oni na własnym stadionie z austrackim LASK Linz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.