Urban przywrócił Polsce nadzieję. Teraz zaczyna najważniejszy etap swojej pracy
iedy Jan Urban przejmował reprezentację Polski w lipcu 2025 roku, otrzymał zespół potrzebujący nie tylko punktów, ale również spokoju, stabilizacji i odbudowy zaufania. Początek jego kadencji przyniósł niemal natychmiastową poprawę: remis z Holandią, zwycięstwo nad Finlandią i serię siedmiu spotkań bez porażki.
Biało-Czerwoni odzyskali strukturę, powstała wyraźna hierarchia, a Robert Lewandowski ponownie stał się centralną postacią drużyny. Wszystko zmieniła marcowa porażka ze Szwecją, która zamknęła Polsce drogę na mistrzostwa świata. Po ponad roku pracy Urbana obraz kadry jest więc niejednoznaczny – sportowy postęp jest widoczny, ale najważniejszego celu nie udało się zrealizować.
Urban przejmował reprezentację w trudnym momencie
Jan Urban oficjalnie został selekcjonerem reprezentacji Polski 16 lipca 2025 roku, zastępując Michała Probierza. Dla 63-letniego wówczas szkoleniowca nie było to całkowicie nowe środowisko – w latach 2008-2009 pracował już przy kadrze jako asystent Leo Beenhakkera.
Podczas pierwszej konferencji Urban nie zapowiadał rewolucji. Zwracał uwagę, że kolejni selekcjonerzy obracają się w podobnej grupie zawodników i możliwości selekcji są ograniczone. Jednocześnie nazwał prowadzenie reprezentacji najtrudniejszym wyzwaniem swojej kariery.
Pierwsze decyzje były jednak znaczące. Do kadry wrócili m.in. Kamil Grabara, Bartosz Kapustka i Paweł Wszołek. Kamil Grosicki wznowił reprezentacyjną karierę, a do drużyny powrócił Robert Lewandowski, który pod koniec kadencji Probierza stracił opaskę kapitańską i zrezygnował z występów w reprezentacji prowadzonej przez poprzedniego selekcjonera. Urban dał też szansę nowym zawodnikom, m.in. Przemysławowi Wiśniewskiemu, Arkadiuszowi Pyrce i Janowi Ziółkowskiemu.
Debiut, który natychmiast zmienił atmosferę
Pierwszym sprawdzianem był wyjazdowy mecz eliminacji mistrzostw świata z Holandią. Polska wywalczyła remis, a kilka dni później w Chorzowie pokonała Finlandię 3:1.
To drugie spotkanie dobrze pokazało jeden z pierwszych pomysłów Urbana. Selekcjoner pozostawił tę samą jedenastkę, ale zmienił sposób funkcjonowania zawodników w poszczególnych fazach.
W obronie Polska ustawiała się w systemie 1-5-3-2, z Nicolą Zalewskim schodzącym do roli piątego defensora. W fazie ofensywnej Zalewski oraz Sebastian Szymański mogli grać wyżej, a Jakub Kamiński operował blisko Roberta Lewandowskiego. Bramki zdobyli Matty Cash, Lewandowski i Kamiński.
To ważna cecha reprezentacji Urbana: ustawienie na papierze nie zawsze odpowiada temu, co drużyna robi z piłką i bez niej.
Urban nie próbował budować reprezentacji poprzez gwałtowną wymianę zawodników. Najpierw uporządkował role.
Stabilizacja stała się największą siłą
Słowem wyjątkowo często pojawiającym się przy pracy Urbana jest hierarchia.
Według TVP Sport przez pierwszy rok jego kadencji powołanych zostało 40 zawodników, z których 36 pojawiło się na boisku. Jednocześnie aż dziesięciu piłkarzy znalazło się na każdej z pierwszych pięciu list powołań: Grabara, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Jakub Kiwior, Wiśniewski, Kamiński, Bartosz Slisz, Szymański, Piotr Zieliński i Lewandowski.
To pokazuje kierunek obrany przez selekcjonera.
Zamiast nieustannie poszukiwać nowego systemu i nowych wykonawców, Urban stworzył rdzeń zespołu, a kolejnych zawodników wprowadzał wokół niego.
Efektem było siedem pierwszych meczów bez porażki – pięć zwycięstw i dwa remisy. Szczególne znaczenie miały dwa spotkania z Holandią. W listopadowym meczu na PGE Narodowym Polska ponownie zremisowała 1:1, a punkt zapewnił jej miejsce w barażach o mundial. Biało-Czerwoni objęli prowadzenie po trafieniu Kamińskiego, a po przerwie odpowiedział Memphis Depay.
Urban znalazł miejsce dla liderów
Jednym z osiągnięć Urbana było ponowne uporządkowanie reprezentacyjnej hierarchii.
Lewandowski wrócił do drużyny i ponownie stał się jej kluczowym napastnikiem. Zieliński pozostał centralną postacią drugiej linii, ale wokół niego Urban próbował budować bardziej funkcjonalny środek pola.
Jednocześnie wyraźnie wzrosła rola Kamińskiego. W spotkaniu z Finlandią grał bardzo blisko Lewandowskiego i strzelił gola, a przeciwko Holandii w Warszawie to właśnie on dał Polsce prowadzenie.
Urban starał się więc nie tylko dobierać najlepszych piłkarzy, ale również szukać dla nich funkcji odpowiadających ich charakterystyce.
W zależności od przeciwnika reprezentacja potrafiła przechodzić między ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami, piątką w ostatniej linii podczas bronienia i bardziej ofensywną strukturą po odzyskaniu futbolówki. Kolejny test już niebawem – Polska zmierzy się z Bośnią i Hercegowiną. Sprawdźcie naszą ofertę i przekonajcie się sami!
Jak skorzystać z kursu 10.0 na wygraną Polski z Bośnią i Hercegowiną?
- Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
- Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
- Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Polski z Bośnią i Hercegowiną po specjalnym kursie 10.0 W TYM MIEJSCU
- Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy do 200 zł od każdej z nich!
Jeżeli Polska pokona Bośnię i Hercegowinę, wygrana 176 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!
Młodzi dostawali szanse, ale bez rewolucji
Urban stopniowo zaczął także odmładzać zespół.
Dobrym przykładem jest Filip Rózga. W listopadowych spotkaniach z Holandią i Maltą otrzymał pierwsze minuty, a w marcowym półfinale baraży przeciwko Albanii znalazł się już w podstawowym składzie.
W tym spotkaniu selekcjoner ustawił Zielińskiego i Szymańskiego jako bardziej ofensywnie nastawionych środkowych pomocników, próbując dzięki ich jakości technicznej przejąć kontrolę nad grą. Polska przegrywała do przerwy, ale po zmianie stron odwróciła wynik. Lewandowski oraz Zieliński zapewnili zwycięstwo 2:1 i awans do finału baraży.
Kolejne miesiące przyniosły następne eksperymenty. W czerwcu powołania otrzymali m.in. Kacper Potulski, Oskar Wójcik, Filip Rózga i Oskar Pietuszewski.
Przeciwko Nigerii 19-letni Potulski po raz pierwszy wystąpił w podstawowej jedenastce i zdobył swoją premierową bramkę w reprezentacji. Drugiego gola w remisie 2:2 strzelił Wiśniewski.
Szwecja pozostaje największą rysą
Oceny pracy Urbana nie można jednak oddzielić od najważniejszego celu – awansu na mundial.
Po siedmiu kolejnych meczach bez porażki Polska przystępowała do finału baraży ze Szwecją z realną szansą na kwalifikację. 31 marca Biało-Czerwoni przegrali jednak w Sztokholmie 2:3.
Co szczególnie bolesne, sam przebieg spotkania nie wskazywał na wyraźną przewagę Szwedów. Urban oceniał później, że Polska rozegrała dobre zawody i zaskoczyła gospodarzy sposobem gry, ale zapłaciła wysoką cenę za własne błędy oraz nieskuteczność. Biało-Czerwoni dwukrotnie odrabiali straty, lecz w końcówce stracili trzecią bramkę.
To właśnie ten rezultat najmocniej obciąża bilans selekcjonera.
Można poprawić organizację gry, atmosferę czy wprowadzić nowych zawodników, ale reprezentacja jest ostatecznie rozliczana z awansów na wielkie turnieje. Polska na mundial nie pojechała.
Po mundialowym rozczarowaniu przyszło wyhamowanie
Porażka ze Szwecją zakończyła pierwszy, bardzo dobry wynikowo okres kadencji Urbana.
W czerwcu reprezentacja rozegrała dwa spotkania towarzyskie. Przegrała 0:2 z Ukrainą, a następnie zremisowała 2:2 z Nigerią. Oznaczało to trzy kolejne mecze bez zwycięstwa, licząc finał baraży.
Czerwcowe spotkania miały jednak również charakter eksperymentalny. Urban poszerzał grupę zawodników, sprawdzał młodzież i modyfikował ustawienie.
W meczu z Nigerią wrócił chociażby do klasycznej „szóstki” w osobie Slisza, przed którym występowali Zieliński i Szymański. Kamiński został przesunięty na wahadło, a Lewandowski wystąpił razem z Karolem Świderskim.
Nie wszystkie próby zadziałały, ale ich celem było znalezienie kolejnych wariantów przed rozpoczęciem Ligi Narodów.
Co Urban rzeczywiście zmienił?
Największą zmianą nie jest konkretne ustawienie. Jest nią przewidywalność reprezentacji w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Urban szybko określił podstawową grupę zawodników, odbudował hierarchię, przywrócił Lewandowskiego, znalazł ważniejszą rolę dla Kamińskiego i konsekwentnie wprowadzał młodszych piłkarzy.
Jednocześnie reprezentacja potrafiła przeciwstawić się silniejszej Holandii, z którą dwukrotnie zremisowała. Pierwszych siedem spotkań Urbana zakończyło się pięcioma zwycięstwami i dwoma remisami.
Problem w tym, że następne trzy nie przyniosły zwycięstwa, a pierwsze z nich było zdecydowanie najważniejszym meczem całej kadencji.
Dlatego bilansu Urbana nie da się określić wyłącznie jako sukcesu albo porażki.
Odbudował drużynę, ale nie awansował z nią na mistrzostwa świata. Ustabilizował skład, lecz teraz musi rozpocząć jego stopniowe odmładzanie. Poprawił wyniki przeciwko silnym przeciwnikom, ale przegrał spotkanie, którego Polska przegrać nie mogła.
Najbliższa Liga Narodów rozpoczyna więc drugi etap jego kadencji. Sam Urban przyznaje, że pozostaje selekcjonerem dzięki temu, jak reprezentacja prezentowała się w eliminacjach i barażach.
Teraz kredyt zaufania trzeba ponownie zamienić na wyniki. Polska rozpocznie rywalizację w Dywizji B czterema spotkaniami w ciągu jedenastu dni – dwukrotnie z Bośnią i Hercegowiną oraz po jednym razie ze Szwecją i Rumunią.
Dla Urbana będzie to jednocześnie okazja do udowodnienia, że marcowa porażka ze Szwecją była bolesnym przystankiem, a nie momentem, w którym rozwój jego reprezentacji wyhamował.

