Reprezentacja Polski potrzebuje zmian. Urban odleciał
Reprezentacja Polski w fatalny sposób rozpoczęła zmagania w dywizji B Ligi Narodów. Biało-Czerwoni najpierw w bezbarwnym stylu zremisowali 0:0 z Bośnią i Hercegowiną, a następnie przegrali 1:3 ze Szwecją. Powodów do optymizmu nie może mieć Jan Urban, ponieważ jego podopieczni ostatni mecz wygrali 187 dni temu.
W ostatnich pięciu meczach Polacy ponieśli trzy porażki, a dwa spotkania zremisowali. Fatalnemu bilansowi punktowemu towarzyszy jeszcze gorszy bramkowy 5:10 i jeszcze gorzej wyglądająca gra. Jakby problemów było mało, na powołaniach musimy słuchać selekcjonera narzekającego na potencjał drużyny, a powołaniom towarzyszy brak logiki. W tym momencie średnia punktów na mecz osiągana przez obecnego selekcjonera jest jeszcze gorsza niż podczas kadencji Michała Probierza.
Komunikacyjne harakiri
Jan Urban kilkukrotnie strzelił sobie w stopę powołaniami. Mowa o braku powołania dla Michała Gurgula oraz Karola Czubaka, którzy od dłuższego czasu są bardzo dobrze dysponowani w Ekstraklasie. Selekcjoner na jednej z konferencji prasowych dał do zrozumienia, że poziom naszej ligi nie do końca odpowiada jego potrzebom. Tymczasem grający w Lechu Poznań Patrik Walemark był jednym z bohaterów reprezentacji Szwecji. Sprawił problemy zarówno Tymoteuszowi Puchaczowi, jak i Przemysławowi Frankowskiemu. Piłkarz Kolejorza zaliczył asystę, zaliczył 2/3 udanych dryblingów oraz wygrał 4 z 5 pojedynków. Po końcowym gwizdku cały kraj zachwycał się skrzydłowym, który zadebiutował w pierwszym składzie. Walemark skradł show i udowodnił, że piłkarze błyszczący w Ekstraklasie mogą wnieść wiele do drużyn narodowych.
Widząc dyspozycję obrony, która masowo traci bramki, łatwo można dojść do wniosku, że zbyt wiele tam świętych krów. Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior zawalili wiele meczów, a i tak zawsze są pierwszym wyborem selekcjonera. Podczas spotkania ze Szwecją nie popisał się również Przemysław Wiśniewski, który radził sobie słabo w pojedynkach z Viktorem Gyokeresem. Dyspozycja Tymoteusza Puchacza również nie była najlepsza. W tym momencie można się zastanowić, czy nieźle dysponowany w meczu z Bośnią i Hercegowiną Kacper Potulski powinien „w nagrodę” udać się na ławkę rezerwowych. Rywalizację w obronie mogliby też wprowadzić Michał Gurgul oraz Wojciech Mońka. W końcu mowa o najlepszym lewym oraz środkowym obrońcy w Ekstraklasie, a Szwecja pokazała jak wygląda najlepszy skrzydłowy naszej ligi. Duet defensorów z Lecha Poznań mimo młodego wieku posiada bardzo duże doświadczenie i to również na płaszczyźnie europejskiej.
Mecze z Szachtarem Donieck oraz Crystal Palace pokazały, że 20 i 19-latek są w stanie grać na najwyższym poziomie i mają wszystko, by z miejsca wskoczyć do pierwszego składu reprezentacji Polski. Jedna z nielicznych dobrych decyzji Urbana to odważne postawienie na Wiktora Nowaka. Piłkarz Slavii Praga udowodnił, że nie trzeba rozegrać w kadrze 15 meczów, by być gotowym na wyjście w pierwszym składzie. Występ Walemarka okazał się pstryczkiem w nos w kierunku polskiego selekcjonera i każdy kolejny dobry występ wspomnianej dwójki w Europie będzie czymś podobnym.
Decyzje personalne Urbana wyglądają jednak dość łagodnie przy tym jak komentował porażkę ze Szwecją. Selekcjoner najpierw odmawiając jakości napastnikom po meczu z Bośnią, a następnie swojej drużynie po Szwecji pokazał, że nie zna się na budowaniu piłkarzy oraz drużyny.
– Nie myślę o żadnej rezygnacji. Uważam, że mimo tego, że wszyscy mówiliśmy przed rozpoczęciem Ligi Narodów, że to bardzo wyrównana gra, to nie oszukujmy się, gdybyśmy mieli wskazać faworyta tej grupy, to na pewno byłaby to Szwecja. Wystarczy tylko zobaczyć, jakim potencjałem dysponuje. Wiem, że wszyscy chcielibyśmy zdecydowanie więcej. Może na dzień dzisiejszy Szwecja jest od nas silniejsza i przegraliśmy – powiedział Urban na pomeczowej konferencji prasowej.
Ta wypowiedź może stanowić elementarz tego, jak nie komunikować się będąc trenerem. W przeszłości Leo Beenhakker potrafił wmówić Grzegorzowi Bronowickiemu czy Euzebiuszowi Smolarkowi, że są najlepsi na świecie, a efekty zobaczyliśmy w meczu z Portugalią. Postawa Urbana stanowi całkowite przeciwieństwo holenderskiego szkoleniowca.
🎙️🇵🇱 Jan Urban: Przegraliśmy mecz. Mecz z bardzo dobrą drużyną. My nie zagraliśmy meczu nie oddając strzału, nie byliśmy zepchnięci totalnie do defensywy i bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, zdobyliśmy bramkę, mogliśmy wyciągnąć z tych sytuacji zdecydowanie więcej. Nie udało się.… pic.twitter.com/2rwmdYZM90
— Meczyki.pl (@Meczykipl) September 28, 2026
NOWA OFERTA POWITALNA BETFAN – CO NALEŻY ZROBIĆ KROK PO KROKU?
- OTWÓRZ KONTO
Zarejestruj się w BETFAN, wykorzystując przy rejestracji kod promocyjny SPORTBETFAN oraz akceptując wszystkie niezbędne zgody.
- DOKONAJ PIERWSZEJ WPŁATY
Dokonaj pierwszej wpłaty w kwocie co najmniej 75 zł. Aby otrzymać maksymalną wartość bonusu (200 zł), wpłać 200 zł lub więcej. Bonus zostanie automatycznie przypisany do Twojego konta. Po obrocie, o którym mowa poniżej, dokonaj drugiego i trzecie depozytu, aby otrzymać kolejne bonusy 100% od depozytu do 200 zł.
- ZAGRAJ Z SALDA GŁÓWNEGO
Wykorzystaj w dowolny sposób całość wpłaconych środków widocznych na saldzie głównym. Możesz zrobić to w ramach jednego lub wielu kuponów bez minimalnej liczby zdarzeń na kuponie oraz minimalnego kursu. Krótko mówiąc – grasz jak chcesz!
- WYKORZYSTAJ ŚRODKI BONUSOWE
Wykorzystaj całość środków widocznych na saldzie bonusowym. Możesz zrobić to w ramach jednego lub wielu kuponów AKO (min. 2 zdarzenia, kurs łączny min. 3.0)
- WYKORZYSTAJ FREEBET
Wykorzystaj przyznany freebet w wysokości 25 zł na dowolny kupon w ciągu 48 godzin od momentu jego przyznania.
BETFAN JAK OBRÓCIĆ BONUSEM ?
Po wpłacie Gracz otrzyma bonus powitalny 100 %. Po odblokowaniu musi jedynie jednokrotnie obrócić bonusem, grając kupon AKO z minimum 2 zdarzeniami – kurs ogólny kuponu musi być równy co najmniej 3.0. Na obrót każdy gracz ma 10 dni. Dla przykładu: Gracz wpłaca 200 zł i otrzymuje bonus 200 zł. Gra za środki główne bez minimalnego kursu i od razu może zagrać za przyznany bonus! Gracz tworzy kupon z minimum dwoma zdarzeniami i kursem 2.0. Jeżeli wygra, może od razu wypłacić środki na swoje konto. Prawda, że to banalnie proste?
Liczby są bezlitosne dla Urbana
Jan Urban w 12 meczach w roli selekcjonera reprezentacji Polski wykręcił średnią punktów na mecz 1,58. Fatalnie to wygląda od 31 marca, ponieważ od tego czasu średnia wynosi 0,4 punktu na mecz. W przypadku braku zwycięstwa z Rumunią widmo spadku do dywizji C zajrzy Polakom prosto w oczy, tak więc szkoleniowiec po porażce w Sztokholmie otrzymał ostatnie ostrzeżenie. Tak źle nie było nawet za kadencji Michała Probierza, który po poprowadzeniu drużyny narodowej w 21 spotkaniach zakończył swoją przygodę ze średnią 1,62. Probierz musiał mierzyć się z trudnymi rywalami na mistrzostwach Europy, musząc stawić czoła Francji, Holandii, Austrii czy w Lidze Narodów Portugalii, Szkocji czy Chorwacji. Urban miał łatwiejsze zadanie, a wyniki popsuła mu w sposób niewyobrażalny Szwecja, Ukraina, Nigeria oraz Bośnią i Hercegowina. Jest to mniej ekskluzywny zestaw, nie przystoi osiągać tak słabych wyników przeciwko takim rywalom.
Dyspozycja reprezentacji Szwecji pokazuje ile znaczy dobry trener. Graham Potter obejmował zgliszcza, Szwedzi cudem znaleźli się w barażach po tym jak w grupie eliminacyjnej zdobyła 2 punkty, rywalizując ze Szwajcarią, Kosowem oraz Słowenią. Fakt, że Szwedzi znaleźli się w barażach dzięki Lidze Narodów był skandaliczny, ale Graham Potter nie miał na to wpływu. Angielski szkoleniowiec mógł tylko i aż przygotować dobrze drużynę, co mu się udało. Po wygranym barażu z Polską Szwedzi wyszli z grupy na mundialu oraz wygrali 2 spotkania w Lidze Narodów. Szwecja wygląda wreszcie jak drużyna i w przeciwieństwie do Urbana Potter nie deprecjonuje Ekstraklasy. Podczas przedmeczowej konferencji prasowej pochwalił Patrika Walemarka i przyznał, że jego występy w Lechu Poznań zrobiły na nim wrażenie i powinien dostać więcej szans.
Patrik Wålemark vs Polska pic.twitter.com/0LxN4mxIsa
— walus (@Walus_carry) September 29, 2026
Odbudowa reprezentacji Szwecji powinna stanowić dla nas pewien drogowskaz. Zaliczając fatalny bilans punktowy z coraz słabszymi drużynami nie zbudujemy niczego trwałego. Dobry trener potrafi wywrzeć gigantyczny wpływ na zespół, co zobaczyliśmy chociażby w Lechu Poznań po przyjściu Nielsa Frederiksena czy Legii Warszawa po objęciu zespołu przez Marka Papszuna. Oba kluby przed zatrudnieniem jakościowych trenerów znajdowały się na dużym zakręcie, jednak dla mającego pomysł szkoleniowca nie jest to żaden problem. Pora się obudzić, bo za chwilę może nie być już czego zbierać. W momencie kiedy wolny jest Maciej Skorża oraz Paulo Bento nie ma na co czekać. Czas na zmiany.

