Mundial 2026: sytuacja w tabeli 19.06 – Meksyk świętuje
kaW kolejnym dniu mistrzostw świata zobaczyliśmy nieco mniej emocji. Gdyby nie czerwone kartki, bramek nie byłoby tak wiele. W pierwszym meczu Czechy zremisowały z RPA 1:1, później Szwajcaria wygrała 4:1 z Bośnią i Hercegowiną. Podczas nocnych zmagań Kanada okazała się lepsza od Kataru i zwyciężyła aż 6:0, a Meksyk pokonał 1:0 Koreę Południową. Na razie podczas turnieju pada średnio 3,26 gola na mecz i jest to najwyższa średnia od 1958 roku.
Najwięcej powodów do świętowania mają Meksykanie, którzy rozpoczęli mistrzostwa świata nadspodziewanie dobrze. Gospodarze pokonali trudnego przeciwnika i jako pierwsi mogą świętować awans do fazy pucharowej. Podopieczni Javiego Aguirre sięgnęli po komplet punktów. Rozczarować mogli się kibice, którzy oglądali wieczorne spotkania, ponieważ do momentu 74. minuty meczu Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina widniał bezbramkowy remis, a wcześniejsza rywalizacja Czechów z RPA łagodnie mówiąc nie zachwyciła. Kto jednak wcześniej wyłączył telewizor może tego żałować. Obecny mundial pokazuje, że bez względu na wszystko będzie padać mnóstwo goli.
Czesi mają gen Polaków
Reprezentacja Czech przegrała pierwszy mecz z Koreą Południową. Wtedy nasi południowi sąsiedzi mocno liczyli na dobrą postawę w obronie oraz stałe fragmenty gry. Przez pewien czas plan ten przynosił skutek, później jednak rywale dopięli swego. Spotkanie z RPA miało być spacerkiem, ponieważ afrykański zespół zaprezentował się najgorzej ze wszystkich w pierwszej kolejce. Podopieczni Mirosława Koubka objęli prowadzenie już w 6. minucie meczu kiedy Michal Sadilek wykorzystał podanie Alexandra Sojki. Wydawało się, że tak dobry początek będzie zwiastował kolejne trafienia i spokojne zwycięstwo Czechów.
Zupełnie nieoczekiwanie prowadzący zespół zdjął nogę z gazu i skupił się przede wszystkim na bronieniu wyniku. Taka postawa podłączyła do gry RPA, które próbowało atakować w nieudolny sposób. Ostatecznie jednak błąd w polu karnym sprokurował jedenastkę dla „Bafana Bafana”, którą w 83. minucie wykorzystał Teboho Mokoena. Mecz, którego nie dało się zremisować Czesi zremisowali i bardzo mocno pokrzyżowali sobie sytuację w grupie. Jeśli chcą wyjść z grupy, muszą w ostatniej kolejce wygrać z Meksykiem, który jest bardzo dobrze dysponowany. Utrata punktów z tak słabym rywalem jest wstydem dla Czechów i raczej nie będą oni dobrze wspominać drugiego w swojej historii mundialu. Samo spotkanie również nie należało do ciekawych i na tle poprzednich drużyn z podobnym potencjałem jak chociażby Nowa Zelandia, obie drużyny prezentowały się źle.
Utrata punktów. w takim stylu może przypominać turniejowe przygody reprezentacji Polski, która również potrafi tracić punkty w iście bohaterskim stylu. Po mistrzostwach świata za pewne pracę straci 74-letni trener i tak to się kręci.
Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!
Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:
- Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
- Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
- Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
- Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
- Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
- Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).
Szwajcaria długo się rozpędzała
Mecz Szwajcarów z Bośniakami długo wyglądał jak poprzednie spotkanie Czechów z RPA. Jeśli ktoś zasnął przed telewizorem po ciężkim dniu, to trudno uznać to za większe zaskoczenie. Postawa podopiecznych Murata Yakina przez długi czas była rozczarowująca. Helweci mieli problem z przyspieszaniem gry i zaskoczeniem przeciwnika. Znów można było dojść do wniosku, że brakuje Xherdana Shaqiriego, który w kadrze był liderem i mimo słabszej formy w klubie, zawsze dawał wiele konkretów po usłyszeniu hymnu narodowego. Bośniacy próbowali kontrować, lecz nie mieli wystarczająco dużo jakości, aby zagrozić bramce strzeżonej przez Gregora Kobela.
Nudny nastrój zakończył się w 74. minucie, wtedy Johan Manzambi wyprowadził Szwajcarię na prowadzenie po świetnym uderzeniu. Kluczowe jednak okazało się to, co wydarzyło się później. W 80. minucie z boiska wyleciał świetnie dysponowany tego dnia Tarik Muhameremović. Bośniacki obrońca brutalnie faulował przeciwnika i zasłużenie obejrzał czerwoną kartkę. Zmęczenie plus gra w osłabieniu okazały się zabójczą mieszanką dla zespołu prowadzonego przez Sergeja Barbareza. Szwajcarzy w tym czasie dokonali kilku korekt w składzie i błyskawicznie zniszczyli swojego przeciwnika.
W 84. minucie bramkę na 2:0 zdobył Ruben Vargas, w 90. minucie podwyższył Johan Manzambi. Bośniacy odpowiedzieli golem na 3:1 w 93. minucie Ermina Mahmicia. 21-latek grający w Libercu popisał się kapitalnym uderzeniem, które obroniło honor Bośniaków. Wynik ustalił w 97. minucie Granit Xhaka, który wykorzystał rzut karny. Co za końcówka! Ostatnie 20 minut było nagrodą dla wszystkich kibiców, którzy wcześniej nie wyłączyli telewizorów mimo tak siermiężnej gry w obu meczach. Widać, że Szwajcarzy nie są tak dobrze dysponowani jak podczas poprzednich turniejów, jednak i tak nie mają większych problemów, by awansować do fazy pucharowej.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋 ⚽
Długo Szwajcaria szukała sposobu na bardzo dobrze zorganizowaną defensywę Bośni i Hercegowiny. 𝐉𝐨𝐡𝐚𝐧 𝐌𝐚𝐧𝐳𝐚𝐦𝐛𝐢 znalazł jednak przestrzeń do oddania pięknego strzału.
🔴📲 Transmisja online ▶ https://t.co/cyRhCKEd9N pic.twitter.com/zIal6dv5FU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 18, 2026
Kanada wykonała wyrok
Przed mundialem uważano, że reprezentacja Kataru jest najsłabsza podczas turnieju. Podopieczni Julena Lopeteguiego wygrali zaledwie 3 z 14 spotkań, przegrywając z naprawdę egzotycznymi krajami jak Zimbabwe czy Kirgistan. Mecz ze Szwajcarią mógł zaburzyć obraz postrzegania Katarczyków. Wynik 1:1 zadziwił świat, lecz wynikał on przede wszystkim z ogromnej nieskuteczności Helwetów. Wtedy ich współczynnik goli oczekiwanych wynosił 3,20 – Katar może więc mówić o cudzie. Tym razem go zabrakło, a Kanada brutalnie obnażyła braki drużyny, która nie zasłużyła na grę na mundialu.
Już w 16. minucie drugą bramkę na turnieju zdobył Cyle Karin, a 13 minut później prowadzenie podwyższył Jonathan David po świetnym uderzeniu z prostego podbicia. W 33. minucie czerwoną kartkę obejrzał Homar Al-Amin. Gra w osłabieniu okazała się zabójcza dla Kataru, przed przerwą David zdobył swoją drugą bramkę.
W 53. minucie wyleciał z boiska Askim Omer Madibo za brutalny faul na Ismaelu Kone. Gracz występujący w Sassuolo został zniesiony na noszach i najprawdopodobniej złamał nogę. Przy takim wyniku jego zachowanie było absolutnie niezrozumiałe. Chęć zrobienia rywalowi krzywdy wynikała głównie z desperacji oraz boiskowej niemocy. Gra w dziewiątkę oznaczała tortury boiskowe dla Kataru, ponieważ rywal się nie zatrzymał. W 64. minucie gola na 4:0 strzelił Nathan Saliba. W 75. minucie padł samobój Mohammada Al Mannaia, a w 92. minucie wynik na 6:0 ustalił Jonathan David.
Napastnik Juventusu popisał się hat-trickiem i zrobił to po raz trzeci w narodowych barwach. Wcześniej jego ofiarami okazały się Kuba oraz Surinam. Łącznie 26 latek zdobył 42 bramki oraz zaliczył 20 asyst w 79 występach w narodowych barwach. Imponująca skuteczność, teraz fani włoskich „Bianconerich” mogą liczyć na przebudzenie.
W drugiej połowie zobaczyliśmy bezprecedensowe wydarzenie, ponieważ średnie posiadanie piłki Kataru wynosiło zaledwie 9% przy ani jednym oddanym strzale. Szkoda, że kibice muszą oglądać na mistrzostwach świata takie zespoły. Kanadyjczycy się cieszą, bo odnieśli pierwsze zwycięstwo w historii mistrzostw świata i z 4 punktami na koncie mają bardzo duże szanse na awans do fazy pucharowej.
🌎🇨🇦 Hat-trick for Jonathan David against Qatar at the World Cup! pic.twitter.com/6Vcn7UHrMW
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) June 18, 2026
Meksyk wciąż się bawi
Meksykanie i Koreańczycy podeszli do tego spotkania z dużym respektem do rywala. Jeśli chodzi o poziom piłkarskich emocji, było to spotkanie podobne do dwóch pierwszych tego dnia, czyli niezbyt ciekawe. Javi Aguirre to trener, który ceni piłkarski pragmatyzm, a Korea nie podejmowała zbyt często ryzyka. Po wygranych meczach w pierwszej kolejce, remis był dość korzystnym rozwiązaniem dla obu stron. Więcej pozytywnej energii wykazywała jednak kadra „El Tri”, która częściej atakowała bramkę przeciwnika. Dobrze dysponowany był strzelec gola w pierwszym meczu Julian Quinones, który posłał znakomite podanie do Raula Jimeneza. 29-letni skrzydłowy Al Qadsiah to jedno z odkryć tego turnieju.
Był to wyrównany mecz, w którym kluczowe znaczenie miały indywidualne błędy. W 50. minucie spotkania fatalnie zachował się koreański bramkarz Kim Seung-gyu, który niepotrzebnie wyszedł z bramki w niewymagającej tego sytuacji. Jego nieobecność wykorzystał Luis Romo, który wyprowadził Meksykanów na prowadzenie. To piłkarz Guadalajary, czyli klubu z miasta, w którym odbywało się to spotkanie. Pod koniec spotkania podobną sytuację mieli Koreańczycy, jednak meksykański bramkarz Raul Rangel zachował się znacznie lepiej. 26-latek również występuje w Guadalarze, więc tej nocy to właśnie to miasto stało się piłkarską stolicą Meksyku.
Meksyk po dwóch wygranych meczów jest pewien gry w fazie pucharowej. To szóste wyjście z grupy w XXI wieku, mało który kraj może pochwalić się tak stabilnymi wynikami. Pierwsze miejsce wydaje się jak najbardziej realne, ponieważ w ostatnim meczu rywalem „El Tri” będą Czechy.


