Jedna decyzja może zmienić losy Premier League
Arsenal FC jest o dwa kroki od zakończenia 22-letniego oczekiwania na mistrzostwo Anglii. Poniedziałkowe starcie z Burnley FC na Emirates Stadium może okazać się kluczowym momentem całego sezonu Premier League.
Drużyna Mikela Artety wie, że zwycięstwo wywrze ogromną presję na Manchesterze City FC, który dzień później zmierzy się z Bournemouth. W Londynie nikt nie chce jednak mówić wyłącznie o tabeli — sporo emocji wywołała również obsada sędziowska spotkania.
Arsenal pod presją wielkiego finału
Arsenal znalazł się w sytuacji, o której kibice klubu marzyli od lat w Premier League. Kanonierzy mają wszystko w swoich rękach i mogą wykonać kolejny ogromny krok w stronę mistrzowskiej korony.
Zespół Mikela Artety najpierw musi jednak poradzić sobie z Burnley, które mimo spadku z ligi wciąż walczy o uniknięcie ostatniego miejsca w tabeli. The Clarets nie mają już nic do stracenia, co często czyni takie drużyny wyjątkowo niewygodnymi przeciwnikami.
Na Emirates wszyscy liczą na spokojny scenariusz podobny do listopadowego meczu na Turf Moor. Wtedy Arsenal wygrał 2:0 po trafieniach Viktora Gyökeresa oraz Declana Rice’a, kontrolując przebieg spotkania praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty.
Teraz stawka jest jednak znacznie większa. Ewentualna wygrana sprawi, że Manchester City będzie musiał odpowiedzieć zwycięstwem nad Bournemouth, aby utrzymać realne szanse na obronę tytułu.
Paul Tierney znów w centrum uwagi
Najwięcej dyskusji przed spotkaniem wywołała decyzja Premier League dotycząca arbitra. Mecz poprowadzi Paul Tierney — sędzia, którego nazwisko często budzi skrajne emocje wśród kibiców Arsenalu.
Tierney prowadził dotąd 22 spotkania Kanonierów. Bilans tych meczów to 10 zwycięstw, sześć remisów i sześć porażek. W tym czasie Arsenal otrzymał 41 żółtych kartek, trzy czerwone oraz sześć rzutów karnych.
Co ciekawe, Tierney sędziował tylko jedno spotkanie Arsenalu w obecnym sezonie Premier League i zakończyło się ono remisem. Kibice londyńskiego klubu dobrze pamiętają także kontrowersje związane z arbitrażem w ostatnich miesiącach, dlatego nominacja Tierneya momentalnie stała się gorącym tematem w mediach społecznościowych.
Burnley również ma mieszane doświadczenia z tym arbitrem. The Clarets wygrali siedem z 21 meczów prowadzonych przez Tierneya, cztery zremisowali i ponieśli dziesięć porażek. Statystyki pokazują więc, że również dla gości nie jest to szczególnie szczęśliwe nazwisko.
Mając na uwadze różne te „smaczki”, przygotowaliśmy dla Was wiele ciekawych zakładów na ten mecz. Sprawdźcie i przekonajcie się sami!
Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN – SPORTBETFAN.
Premier League i VAR
W obecnych realiach Premier League praktycznie każde ważniejsze spotkanie wiąże się z dyskusją wokół VAR-u i nie inaczej będzie tym razem. Za system wideoweryfikacji odpowiadać będą James Bell oraz Tim Wood.
Po kontrowersjach z ostatnich tygodni zarówno Arsenal, jak i Burnley liczą przede wszystkim na spokojny wieczór bez decyzji, które mogłyby zdominować pomeczowe dyskusje. Dla Kanonierów najważniejsze pozostaje jednak jedno — zdobycie kompletu punktów i postawienie Manchesteru City pod gigantyczną presją przed wtorkowym meczem na Vitality Stadium.
Jeżeli Arsenal wykona swoje zadanie, Emirates może naprawdę zacząć wierzyć, że upragnione mistrzostwo jest już na wyciągnięcie ręki.

