Szwajcaria może świętować? Bośnia i Hercegowina rozbita

    Gabriel Stach

    18 czerwca 2026

    Szwajcaria wykonała kolejny ważny krok w kierunku fazy pucharowej mistrzostw świata. Po wyrównanej i momentami bardzo zamkniętej pierwszej połowie Helweci przełamali opór Bośni i Hercegowiny po przerwie, zwyciężając ostatecznie 4:1. Kluczowe okazały się ostatnie dwadzieścia minut spotkania, kiedy szwajcarska przewaga zaczęła być coraz bardziej widoczna.

    Szwajcaria

    Bohaterami zwycięzców zostali m.in. Johan Manzambi, Breel Embolo i Ruben Vargas. Dzięki zdobyciu trzech punktów Szwajcarzy mają już na koncie cztery oczka i są bardzo blisko zapewnienia sobie miejsca w kolejnej rundzie turnieju.

    Pierwsza połowa bez błysku i wielkich emocji

    Początek spotkania nie zwiastował późniejszego gradobicia bramek. Obie drużyny skupiały się przede wszystkim na zachowaniu odpowiedniej organizacji gry, przez co sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.

    Najaktywniejszym zawodnikiem po stronie Szwajcarii był Dan Ndoye. To właśnie on już w 10. minucie oddał groźny strzał, jednak piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Nikoli Vasilja. Poza tą sytuacją kibice nie mieli wielu powodów do emocji.

    Bośniacy skutecznie zamykali przestrzenie w defensywie, a arbiter prowadził zawody w bardzo spokojny sposób, rzadko sięgając po kartki. W efekcie pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

    Szwajcaria przełamała mur rywali

    Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Bośnia i Hercegowina jeszcze mocniej cofnęła się pod własne pole karne, licząc na szybkie ataki po długich podaniach. Ani Edin Džeko, ani pozostający praktycznie niewidoczny Ermedin Demirović nie byli jednak w stanie zagrozić bramce Gregora Kobela.

    Szwajcaria stopniowo zwiększała tempo. W 63. minucie Breel Embolo był bliski otwarcia wyniku, lecz świetnie interweniował Vasilj. Chwilę później golkiper poradził sobie również z efektownym uderzeniem Ndoye.

    Przełamanie nastąpiło w 74. minucie. Po nieudanym wybiciu bośniackiej defensywy do piłki dopadł Johan Manzambi i potężnym strzałem z pierwszej piłki zaskoczył bramkarza rywali. Chociaż futbolówka odbiła się jeszcze od Vasilja, zatrzepotała w siatce.

    Czerwona kartka i efektowny finisz Helwetów

    Sytuacja Bośniaków skomplikowała się jeszcze bardziej sześć minut później. Muharemović brutalnie zatrzymał rozpędzonego Embolo i słusznie obejrzał czerwoną kartkę.

    Grająca w przewadze Szwajcaria natychmiast wykorzystała osłabienie przeciwnika. W 84. minucie Embolo świetnie obsłużył Rubena Vargasa, a ten precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0.

    To nie był koniec. Tuż przed doliczonym czasem gry Manzambi ponownie wpisał się na listę strzelców po podaniu Vargasa. Bośniacy odpowiedzieli trafieniem Mahmicia, który w 92. minucie pokonał Kobela mocnym uderzeniem z pierwszej piłki.

    Ostatnie słowo należało jednak do Helwetów. W końcówce Memić sprokurował rzut karny, a do piłki podszedł Granit Xhaka. Kapitan Szwajcarii zachował zimną krew i ustalił wynik spotkania na 4:1.

    Dzięki temu zwycięstwu Szwajcaria ma już cztery punkty i jest praktycznie pewna awansu do kolejnej fazy mistrzostw świata. W ostatniej kolejce Szwajcarzy zmierzą się z Kanadą, natomiast Bośnia i Hercegowina zagra o honor przeciwko Katarowi.

     

    Autor tekstu

    Gabriel Stach

    Bayern Monachium w jego życiu zajmuje trzy miejsca na podium. Płakał ze smutku po golach Diego Milito i z radości po golu Robbena. Znajdziesz go też na "Die Roten", gdzie napisał 40 tys. tekstów!

    Najnowsze wpisy