Szwajcaria może świętować? Bośnia i Hercegowina rozbita
Szwajcaria wykonała kolejny ważny krok w kierunku fazy pucharowej mistrzostw świata. Po wyrównanej i momentami bardzo zamkniętej pierwszej połowie Helweci przełamali opór Bośni i Hercegowiny po przerwie, zwyciężając ostatecznie 4:1. Kluczowe okazały się ostatnie dwadzieścia minut spotkania, kiedy szwajcarska przewaga zaczęła być coraz bardziej widoczna.
Bohaterami zwycięzców zostali m.in. Johan Manzambi, Breel Embolo i Ruben Vargas. Dzięki zdobyciu trzech punktów Szwajcarzy mają już na koncie cztery oczka i są bardzo blisko zapewnienia sobie miejsca w kolejnej rundzie turnieju.
Pierwsza połowa bez błysku i wielkich emocji
Początek spotkania nie zwiastował późniejszego gradobicia bramek. Obie drużyny skupiały się przede wszystkim na zachowaniu odpowiedniej organizacji gry, przez co sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Najaktywniejszym zawodnikiem po stronie Szwajcarii był Dan Ndoye. To właśnie on już w 10. minucie oddał groźny strzał, jednak piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Nikoli Vasilja. Poza tą sytuacją kibice nie mieli wielu powodów do emocji.
Bośniacy skutecznie zamykali przestrzenie w defensywie, a arbiter prowadził zawody w bardzo spokojny sposób, rzadko sięgając po kartki. W efekcie pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.
Szwajcaria przełamała mur rywali
Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Bośnia i Hercegowina jeszcze mocniej cofnęła się pod własne pole karne, licząc na szybkie ataki po długich podaniach. Ani Edin Džeko, ani pozostający praktycznie niewidoczny Ermedin Demirović nie byli jednak w stanie zagrozić bramce Gregora Kobela.
Szwajcaria stopniowo zwiększała tempo. W 63. minucie Breel Embolo był bliski otwarcia wyniku, lecz świetnie interweniował Vasilj. Chwilę później golkiper poradził sobie również z efektownym uderzeniem Ndoye.
Przełamanie nastąpiło w 74. minucie. Po nieudanym wybiciu bośniackiej defensywy do piłki dopadł Johan Manzambi i potężnym strzałem z pierwszej piłki zaskoczył bramkarza rywali. Chociaż futbolówka odbiła się jeszcze od Vasilja, zatrzepotała w siatce.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋 ⚽
Długo Szwajcaria szukała sposobu na bardzo dobrze zorganizowaną defensywę Bośni i Hercegowiny. 𝐉𝐨𝐡𝐚𝐧 𝐌𝐚𝐧𝐳𝐚𝐦𝐛𝐢 znalazł jednak przestrzeń do oddania pięknego strzału.
🔴📲 Transmisja online ▶ https://t.co/cyRhCKEd9N pic.twitter.com/zIal6dv5FU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 18, 2026
Czerwona kartka i efektowny finisz Helwetów
Sytuacja Bośniaków skomplikowała się jeszcze bardziej sześć minut później. Muharemović brutalnie zatrzymał rozpędzonego Embolo i słusznie obejrzał czerwoną kartkę.
Grająca w przewadze Szwajcaria natychmiast wykorzystała osłabienie przeciwnika. W 84. minucie Embolo świetnie obsłużył Rubena Vargasa, a ten precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0.
To nie był koniec. Tuż przed doliczonym czasem gry Manzambi ponownie wpisał się na listę strzelców po podaniu Vargasa. Bośniacy odpowiedzieli trafieniem Mahmicia, który w 92. minucie pokonał Kobela mocnym uderzeniem z pierwszej piłki.
🇨🇭💥 𝐉𝐎𝐇𝐀𝐍 𝐌𝐀𝐍𝐙𝐀𝐌𝐁𝐈 (𝟐𝟎) vs Bosnia via FotMob:
• 19 Minutes Played
• MOTM
• 2 GOALS
• 5 Touches In Opposition Box
• 2 Passes Into Final Third
• 100% Shots On TargetAUTHENTIC MASTERCLASS 🔥 pic.twitter.com/kk0a3UmYDm
— Rising Stars XI (@RisingStarXI) June 18, 2026
Ostatnie słowo należało jednak do Helwetów. W końcówce Memić sprokurował rzut karny, a do piłki podszedł Granit Xhaka. Kapitan Szwajcarii zachował zimną krew i ustalił wynik spotkania na 4:1.
Dzięki temu zwycięstwu Szwajcaria ma już cztery punkty i jest praktycznie pewna awansu do kolejnej fazy mistrzostw świata. W ostatniej kolejce Szwajcarzy zmierzą się z Kanadą, natomiast Bośnia i Hercegowina zagra o honor przeciwko Katarowi.

