Szwajcaria – Bośnia. Kto awansuje? Przedmeczowa analiza
Druga kolejka fazy grupowej mistrzostw świata FIFA przyniesie niezwykle interesujące starcie w grupie B. Na SoFi Stadium w Los Angeles, Szwajcaria zagra z Bośnią i Hercegowiną.
Warto wspomnieć, że obie te ekipy w swoich pierwszych spotkaniach podzieliły się punktami z rywalami. W sytuacji, gdy oba mecze inauguracyjne zakończyły się remisami 1:1, tabela pozostaje całkowicie otwarta, a wynik czwartkowej konfrontacji może znacząco wpłynąć na losy awansu.
Szwajcara zmarnowała okazję
Szwajcaria przystępowała do turnieju jako jeden z głównych kandydatów do zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Początek mundialu nie ułożył się jednak zgodnie z planem drużyny Murata Yakina. W meczu z Katarem, Helweci przez długi czas kontrolowali przebieg wydarzeń i już w 20. minucie objęli prowadzenie po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Breela Embolo.
Szwajcarzy stworzyli sobie kilka kolejnych dogodnych okazji, lecz zabrakło im skuteczności, by zamknąć spotkanie. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w najbardziej bolesny sposób – rywale doprowadzili do wyrównania już w doliczonym czasie gry. Zamiast kompletu punktów faworyt grupy musiał zadowolić się jedynie remisem.
Choć strata zwycięstwa w takich okolicznościach była rozczarowaniem, sytuacja w grupie pozostaje korzystna. Szwajcaria doskonale zdają sobie sprawę, że zwycięstwo nad Bośnią i Hercegowiną pozwoliłoby jej znaleźć się bardzo blisko awansu do fazy pucharowej jeszcze przed ostatnim spotkaniem z gospodarzami turnieju – Kanadą.
Bośnia pokazuje charakter i pozostaje niepokonana
Zadowoleni ze swojego występu mogą być natomiast Bośniacy. Drużyna prowadzona przez Sergeja Barbareza wywalczyła cenny punkt w starciu z Kanadą na BMO Field w Toronto. Zmajevi objęli prowadzenie jeszcze przed przerwą za sprawą Jovo Lukicia i przez długi czas skutecznie odpierali ataki gospodarzy.
Kanadyjczycy naciskali coraz mocniej, a ich wysiłki zostały nagrodzone dopiero na dwanaście minut przed końcem, gdy do wyrównania doprowadził Cyle Larin. Mimo utraty zwycięstwa w końcówce, Bośnia i Hercegowina mogła schodzić z boiska z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Przed pierwszym gwizdkiem niewielu ekspertów wskazywało ją jako faworyta tego spotkania.
Dodatkowym powodem do optymizmu pozostaje imponująca seria bez porażki. Bośniacy nie przegrali żadnego z dziewięciu ostatnich meczów, choć aż sześć poprzednich kończyło się remisami po regulaminowym czasie gry. Taka regularność sprawia, że zespół Barbareza wierzy w możliwość sprawienia kolejnej niespodzianki.
Jak będzie tym razem? Sprawdźcie naszą ofertę zakładów i przekonajcie się sami! Kto okaże się lepszy? Szwajcaria, a może jednak Bośnia i Hercegowina?
Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN – SPORTBETFAN.
Historia i stawka przemawiają za emocjami
Czwartkowy mecz będzie pierwszym oficjalnym spotkaniem tych reprezentacji. Co ciekawe, jedyna dotychczasowa konfrontacja miała miejsce w meczu towarzyskim w marcu 2016 roku i zakończyła się zwycięstwem Bośni i Hercegowiny 2:0.
Szwajcaria będzie więc mieć okazję nie tylko przybliżyć się do awansu, ale także odnieść pierwsze zwycięstwo nad tym rywalem. Z kolei Bośniacy mogą znaleźć się o krok od fazy pucharowej, jeśli sięgną po komplet punktów.
Na korzyść Helwetów przemawia stabilna sytuacja kadrowa. Po meczu z Katarem w zespole nie odnotowano poważniejszych problemów zdrowotnych, dlatego Murat Yakin prawdopodobnie postawi na sprawdzony trzon drużyny z Manuelem Akanjim, Nico Elvedim, Granitem Xhaką i Breelem Embolo na czele. Niewykluczone są jednak korekty w ofensywie, gdzie do gry aspirują Noah Okafor oraz Johan Manzambi.
Więcej znaków zapytania pojawia się po stronie Bośni i Hercegowiny. Największe obawy dotyczą stanu zdrowia Seada Kolasinaca, który opuścił boisko w końcówce starcia z Kanadą. Pewne jest natomiast, że turniej zakończył już Nidal Celik, który doznał kontuzji na treningu. Jego miejsce w kadrze zajął Arjan Malic.
Wszystko wskazuje więc na to, że w Los Angeles zobaczymy mecz dwóch zespołów, które wiedzą, jak wiele mogą zyskać. Przy tak wyrównanej sytuacji w grupie B nawet najmniejszy błąd może mieć ogromne znaczenie. Jedno jest pewne – stawka tego spotkania jest znacznie większa niż tylko trzy punkty.


