Rywalizacja Lecha Poznań z Sunderlandem to sól futbolu!

    Radosław Laudański

    23 października 2026

    Lech Poznań zremisował z Sunderlandem 1:1 i udowodnił, że potrafi wyciągać wnioski. To drugi wielki mecz Nielsa Frederiksena w europejskich pucharach. Wreszcie jego zespół pokazał się z dobrej strony przy Bułgarskiej w starciu ze zdecydowanie wyżej notowanym rywalem. Dla mistrzów Polski urwany punkt może być niczym katharsis. Takie spotkania budują pewność siebie, co może stanowić dobry prognostyk przed następnymi starciami w Lidze Europy. 

    Lech Poznań zremisował 1:1 z Sunderlandem. Mecz dał się poznać jako próba charakteru oraz niesamowitych emocji. Wielkie chwile w Poznaniu!

    Dużym problemem Kolejorza w europejskich pucharach był brak podnoszenia się po boiskowych niepowodzeniach. Podczas spotkań z Genk, Szachtarem Donieck, Aarhus, Crystal Palace czy Bayerem Leverkusen gra drużyny sypała się po utraconych bramkach. Po często niewymuszonych błędach piłkarzom zaglądał w oczy strach. W starciu z Anglikami było inaczej, tym razem nie pyknęli na robocie po koszmarnym błędzie już na początku spotkania i podeszli do rywalizacji bez strachu. Starcie z Sunderlandem było solą europejskich pucharów, również dzięki postawie przyjezdnych kibiców. 

    Rywalizacja pełna pasji

    Kibice w Poznaniu pragnęli przede wszystkim poczuć emocje. Porażki 0:4 z Crystal Palace oraz Bayerem Leverkusen pozostawiły po sobie spory niedosyt. Bilans bramkowy 0:8 łagodnie mówiąc nie wyglądał zbyt dobrze. W całej historii europejskich pucharów tak słaby rezultat po 2 kolejkach zaliczył tylko Slovan Bratysława oraz Young Boys Berno, lecz oba zespoły dokonały tego w Lidze Mistrzów. Śledząc poczynania Kolejorza w tym sezonie, można było dojść do wniosku, że ta drużyna posiada ogromne możliwości i stać ją na europejskich boiskach na zdecydowanie więcej.

    Brakowało jednak obycia w meczach z tak klasowymi rywalami, chłodnej głowy oraz wiary w siebie. Potencjał mistrzów Polski doskonale pokazuje fakt, że po 10 spotkaniach Ekstraklasy zdobyli oni najwięcej bramek w tych rozgrywkach od 2008 roku i jest to trzeci najlepszy wynik w XXI wieku. Genialnie wygląda duet Patrik Walemark & Pablo Rodriguez, który zdobył 32 punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Obaj piłkarze na polskim podwórku są tymi samymi postaciami, co Lamine Yamal oraz Raphinha dla FC Barcelony.

    Przed spotkaniem z Sunderlandem można było poczuć klimat wielkiego meczu. Stało się tak w dużej mierze dzięki postawie angielskich kibiców, którzy stawili się w stolicy Wielkopolski w licznej grupie. Przylecieli nie tylko fani, którzy otrzymali bilety do sektora gości. W Poznaniu wylądowało wielu Anglików, którzy chcieli poczuć klimat tego wielkiego piłkarskiego święta, zrobili to poprzez oddanie się szampańskiej atmosferze w centrum miasta. Sunderland wrócił do europejskich pucharów po 52 latach przerwy. Niedawne 9 lat przerwy od występów Premier League sprawiło, że ich sympatycy potrafią cieszyć się z małych rzeczy. Serial na Netflixie „Sunderland 'Til I Die” pokazał niezwykle oddanych kibiców, którzy są z klubem w najtrudniejszych momentach.

    Dla Czarnych Kotów awans do Ligi Europy po obecności w Ligue One i 9 latach poza Premier League to spełnienie marzeń. Widać po kibicach, że chcą maksymalnie chłonąć atmosferę z wyjazdów do Poznania, Torrense czy Mediolanu. W Poznaniu imprezowali bowiem do późnych godzin nocnych, a w pubach śpiewana była piosenka Elvisa Presleya „Can’t help falling in love”. Sunderlandczycy śpiewają ją przed każdym domowym meczem, co mocno dodaje klubowi uroku. Przed rywalizacją z Lechem Poznań atmosfera była zupełnie inna niż przed starciem z Bayerem Leverkusen. Dawno zagraniczna społeczność tak mocno nie chwaliła Poznania, zrobił to zarówno klub, jak i kibice. Widząc te obrazki można było mieć wrażenie, że na Bułgarskiej wydarzy się coś wielkiego.

    Promocja Barcelona - Real Madryt - kurs 10.0 lub 15.0

    Jak skorzystać z kursu 10.0 na wygraną Barcelony lub kursu 15.0 na wygraną Realu Madryt?

    1. Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
    2. Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
    3. Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Barcelony po specjalnym kursie 10.0 lub na wygraną Realu Madryt po mega kursie 15.0 W TYM MIEJSCU
    4. Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy 100 % do 200 zł od każdej z nich!

    Jeżeli poprawnie wytypujesz zwycięzcę spotkania, wygrana 176 zł lub 264 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!

    El Clasico: Zgarnij do 264 zł na KONTO GŁÓWNE za wygraną Barcelony (kurs 10.0) lub Realu Madryt (kurs 15.0)!

    El Clasico już w niedzielę! Kolejna odsłona tego historycznego starcia pomiędzy Barceloną a Realem Madryt! Postaw na swojego faworyta po kursie 10.0 lub 15.0! Sprawdź, jak zgarnąć 176 zł lub 264 zł, stawiając tylko 20 zł w BETFAN! Bezpośrednia konfrontacja dwóch największych potęg światowej piłki zawsze niesie ze sobą niesamowity ciężar gatunkowy i absolutnie nieprzewidywalny przebieg. Katalończycy będą starać się narzucić swój styl oparty na posiadaniu piłki oraz kreatywności młodych gwiazd, natomiast Królewscy to mistrzowie zabójczych kontrataków i wykorzystywania najmniejszych pomyłek rywala, co zapowiada porywające widowisko na najwyższym poziomie.

    Jedyna taka promocja od polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Zagraj wygraną Barcelony po kursie 10.0 lub na wygraną Realu Madryt po kursie 15.0 z wygraną na konto główne! Bez żadnych dodatkowych haczyków! Aby zarejestrować udział w akcji, załóż darmowe konto z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie wymagane zgody marketingowe. Następnie dokonaj pierwszego depozytu w wysokości dokładnie 20 zł oraz zagraj swój pierwszy kupon SOLO za stawkę dokładnie 20 zł na wygraną Barcelony po specjalnym kursie 10.0 lub na wygraną Realu Madryt po mega kursie 15.0. Jeżeli poprawnie wytypujesz zwycięzcę spotkania, wygrana 176 zł (za Barcelonę) lub 264 zł (za Real Madryt) trafia bezpośrednio na Twoje KONTO GŁÓWNE – bez konieczności jakiegokolwiek dalszego obrotu! Dodatkowo za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy 100% łącznie aż do 400 zł!

    Wreszcie prawidłowa reakcja

    Idąc na stadion kibice Lecha Poznań dostrzegli przepiękne niebo, które robiło wrażenie. Jego pomarańczowa barwa przypominała kolor Ligi Europy. Jeśli dodamy do tego włączony przed meczem utwór Oasis – Wonderwall, to dojdziemy do wniosku, że atmosfera była wyjątkowa już przed pierwszym gwizdkiem. Wspomniana piosenka stała się swego rodzaju hymnem ostatniego mistrzostwa Polski. Tę piosenkę chętnie włączali i śpiewali zarówno kibice, jak i drużyna z trenerem Andy’m Parslowem na czele.

    Po pierwszym gwizdku dawne demony zajrzały jednak Lechowi prosto w oczy. Sunderland objął prowadzenie już w 2. minucie meczu po bramce Timura Tuterova. Była ona spowodowana jednak koszmarnym błędem w rozegraniu z udziałem Mateusza Lisa. Tak duże pomyłki sprawiają, że wielu kibiców stęskniło się za Bartoszem Mrozkiem. Po utraconej bramce każdy na stadionie widział już ten mecz oczami wyobraźni. Przed pierwszym gwizdkiem mówiło się sporo na ten temat, że szanse są większe niż w starciach z Crystal Palace oraz Bayarem Leverkusen, a skończyło się bardzo podobnym początkiem. Wtedy można było spodziewać się tego, że Kolejorz lada moment się posypie i straci kolejne gole.

    Nic z tego! Tym razem podopieczni Nielsa Frederiksena podeszli do rywalizacji bez strachu i natychmiast po straconej bramce ruszyli z odsieczą. Swobodnie na boisku czuli się Patrik Walemark oraz Pablo Rodriguez, którzy kreowali wiele sytuacji bramkowych. Pierwszy z nich zaliczył 5, drugi 3 kluczowe podania. To naprawdę kapitalny wynik osiągnięty przeciwko drużynie występującej w Premier League. Udowodnili, że większa jakość rywala nie jest im straszna i potrafią rywalizować z najlepszymi. Specjalnie dla Walemarka przyleciała nawet redakcja ze Szwecji, co pokazuje skalę jego rozwoju.

    Obaj mogli zaliczyć wczoraj asysty, jednak ich koledzy, a czasem oni sami marnowali okazje. Najlepszą popsuł jednak Daniel Hakans, który otrzymał fenomenalne podanie od Hiszpana. Ostatecznie przestrzelił w sytuacji, po której każdy zdążył już wstać z miejsca. Chcąc zdobywać punkty z takim rywalem takie okazje trzeba wykorzystywać. W tym meczu sam Lech miał jednak sporo szczęścia, ponieważ później Sunderland przejął inicjatywę i miał kilka bardzo dobrych sytuacji, jedna stuprocentowa zakończyła się obiciem słupka. Odkupienie przeżył też Mateusz Lis, który zaliczył 10 udanych interwencji i w newralgicznych momentach trzymał drużynę przy życiu. Golkiper angielskiej drużyny Robin Roefs też był świetnie dysponowany, co pokazała choćby interwencja po strzale Patrika Walemarka. To, co najlepsze miało jednak dopiero nadejść.

    Lech napisał wielką historię 

    Mistrzowie Polski wyszli z bardzo dobrym nastawieniem na drugą połowę. Zaczęli tworzyć więcej sytuacji bramkowych od przeciwnika i w końcu dopięli swego. Przebitkę po stałym fragmencie gry wykorzystał wprowadzony z ławki Leo Bengtsson, który zaskoczył gości świetnym intuicyjnym uderzeniem z dystansu. Szwed w ostatnich tygodniach nie był dysponowany jak w zeszłym sezonie kiedy dał zwycięstwo z Motorem Lublin. Jego obecność przy Bułgarskiej oraz zaangażowanie sprawiło, że dla wielu kibiców stał się symbolem wyciągania maksimum ze swoich umiejętności. W trudnym momencie to właśnie on został bohaterem i być może ta bramka pozwoli mu wrócić do najlepszej dyspozycji, ponieważ przez pewien czas po kontuzji nie wyglądał najlepiej.

    Po bramce wyrównującej Lech miał świetną okazję, aby wyjść na prowadzenie, jednak przestrzelił Antoni Kozubal. Później mecz stał się bardziej zamknięty, a Lechici robili wszystko, aby obronić ten cenny punkt. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Radosław Murawski. Lech miał w tym meczu jego twarz. Mimo że posiada pewne ograniczenia jako pomocnik, robił wszystko, aby uprzykrzyć życie rywalowi. Walczył o każdą piłkę i pokazał serce prawdziwego wojownika. Podobnie zachowywał się Joel Pereira. Bez tego czynnika Lech nie zdołałby osiągnąć tak dobrego rezultatu. Niektórzy po remisie czują pewien niedosyt, jednak należy pamiętać o tym, że mistrzów Polski podczas tego spotkania nie opuściło też szczęście. Anglicy byli nieskuteczni i zmarnowali wiele dogodnych szans. Za liczne błędy w ataku odpowiadał Malick Fofana.

    Dla Lecha Poznań remis z Sunderlandem może stanowić kamień węgielny dla kolejnych europejskich rywalizacji. Piłkarze uwierzyli w to, że są w stanie rywalizować z zespołem z najlepszej ligi świata i pokonywać własne ograniczenia. Dla samego Nielsa Frederiksena to drugi wielki mecz w Europie. Pierwszy był z Szachtarem Donieck, teraz wreszcie odczarował Bułgarską. Biorąc pod uwagę klimat wokół meczu, postawę angielskich kibiców i wielkie przełamanie Lecha, można stwierdzić, że w Poznaniu została napisana wielka historia. Dziś kibice obu drużyn odnoszą się do siebie z ogromną życzliwością, dawno bowiem nikt przyjezdny tak mocno nie docenił Bułgarskiej oraz całego Poznania. Rywalizacje naznaczone pokonywaniem własnych słabości oraz odkrywaniem innych kultur stanowią sól europejskich pucharów oraz całej piłki nożnej. Dla takich chwil pasjonujemy się tym sportem.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy