Reprezentacja Polski cofa się do zamierzchłych czasów

    Radosław Laudański

    06 października 2026

    Reprezentacja Polski w czterech meczach dywizji B Ligi Narodów zdobyła zaledwie 4 punkty. W ostatnim spotkaniu Biało-Czerwoni przegrali na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną, czyli rywalem, który nigdy wcześniej nie pokonał naszej reprezentacji. Kadra zaczęła wyglądać jak przed 2013 rokiem. Oglądanie jej meczów znów stało się męczarnią dla oka. 

    Jan Urban nie ma prawa do zadowolenia po obecnym zgrupowaniu.

    Poza Wiktorem Nowakiem żaden piłkarz nie będzie wspominał zbyt dobrze tego zgrupowania. Zrodziło się kilku antybohaterów, a na szczycie tej listy można umieścić Jana Urbana, Jana Bednarka oraz Karola Świderskiego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w kadrze pojawił się problem ze świętymi krowami, które są obecne na boisku bez względu na to, w jakiej znajdują się formie. 

    Pesymizm zabił drużynę

    Oglądając reprezentację Polski podczas ostatniego zgrupowania oraz śledząc klimat wokół PZPN, można poczuć się jak w latach 90 podczas kadencji Mariana Dziurowicza. Może sportowo nie jest jeszcze tak źle, jednak konsekwentnie zmierzamy w tym kierunku. Na razie jest niemal identycznie jak w czasach Grzegorza Laty, gdy selekcjonerami byli schyłkowy i skłócony z działaczami Leo Beenhakker (wybitny polski selekcjoner, który zrobił wiele, by rozwinąć naszą piłkę), Franciszek Smuda oraz Waldemar Fornalik. Piłkarsko mecz z Bośnią i Hercegowiną nie różnił się od tych ze Słowenią czy Albanią, gdy na ławce trenerskiej zasiadał Fernando Santos.

    Kadra obecnie ma twarz smutnego Jana Urbana, który na większości konferencji prasowych powtarza, że nie ma wielkich możliwości. Słysząc takie słowa piłkarze nie mają prawa wykrzesać z siebie tego, co najlepsze. Wspomniany wcześniej Leo Beenhakker potrafił wmówić Grzegorzowi Bronowickiemu czy Mariuszowi Lewandowskiemu, że są najlepsi i potrafią jak równy z równym rywalizować z Portugalią. Podobną retorykę Urban stosował również w Lechu Poznań, gdzie podobnie jak w reprezentacji Polski całkowicie nie podołał wyzwaniu, a drużyna została pozbawiona jakiegokolwiek entuzjazmu.

    Jedynym pozytywem obecnego zgrupowania była forma Wiktora Nowaka, który pokazał, że może stać się piłkarzem, który na stałe wskoczy do pierwszego składu. Gracz Slavii Praga udowodnił, że potrafi grać na wysokiej intensywności, nie boi się pojedynków i takich ludzi potrzebujemy. Jedna jaskółka wiosny jednak nie czyni, ponieważ reszta elementów funkcjonowała fatalnie. Najbardziej raził brak odwagi w grze. Pokazały to zerowe statystyki dryblingów, przecież to jakiś absurd. Czego jednak oczekiwać, skoro na skrzydle wystawia się Karola Świderskiego, który po transferze do Widzewa Łódź całkowicie stracił formę. Trudno logicznie wytłumaczyć brak powołania dla napastników, takich jak Karol Czubak oraz Adam Buksa. Świderski swoją postawą na boisku nie zasłużył na to, by znaleźć się w tej reprezentacji, a jego dyspozycja potwierdziła wiele opinii na temat słuszności powołania.

    Trudno spodziewać się także lepszej gry w obronie, skoro wciąż występuje w niej Jan Bednarek, który mimo 79 rozegranych meczów w reprezentacji Polski wciąż popełnia proste błędy. Jego słaba dyspozycja jest powtarzalna. Niestety dobra dyspozycja w FC Porto nie ma przełożenia na kadrę narodową i wydaje się, że koszulka z orłem na piersi jest dla niego zbyt ciężka. Czas zakończyć te męczarnie i zacząć w większym wymiarze na nowych obrońców. Kacper Potulski i Wojciech Mońka zasługują na większą liczbę szans, gorsi nie będą.

    Zmierzamy w przepaść 

    Polska praktycznie straciła szansę na powrót do dywizji A. Mamy szczęście, że Rumunia sobie radzi tak słabo pod wodzą legendarnego Gheorghe Hagiego, bo gdyby nie to, moglibyśmy drżeć o utrzymanie i uniknięcie rywalizowania z Gibraltarem czy San Marino. Jan Urban cofnął wyraźnie polską piłkę w rozwoju i radzi sobie jeszcze gorzej niż jego poprzednik Michał Probierz. 5 punktów w 7 meczach to hańbiący wynik dla polskiego selekcjonera. Szkoleniowiec może liczyć jednak na spory parasol ochronny. Cezary Kulesza postanowił dalej kontynuować stagnację i trzymać go na stanowisku. Pozostaje czekać aż nie wejdziemy na Euro, a będąc losowanym z trzeciego koszyka w eliminacjach jest to bardzo prawdopodobny scenariusz.

    Taka decyzja prezesa PZPN-u nie ma jednak prawa dziwić. W końcu mowa o człowieku, któremu nie zależy na dobrym losie polskiej piłki. Gdyby było inaczej, to uderzyłby się w pierś i zrezygnował ze stanowiska. Wcześniej mógł zatrudnić Paulo Bento czy Vladimira Petkovicia, to wybrał Michała Probierza oraz Jana Urbana. Wspomniana dwójka nie radziła sobie w piłce klubowej na tyle dobrze, by zostać selekcjonerami. Skoro zatrudniasz słabego trenera, to zostajesz słabą drużyną, od tej funkcji w piłce nożnej zależy naprawdę wiele. Wystarczy popatrzeć jak mało czasu potrzebował w Lechu Niels Frederiksen, aby obudzić tygrysa, którego wcześniej uśpił Mariusz Rumak.

    Jan Urban jako selekcjoner może liczyć na pewną taryfę ulgową. O ile kibice wypominają mu fatalną komunikację podczas konferencji prasowych i absurdalne decyzje, tak media wybaczają mu zdecydowanie więcej niż innym. Po porażkach z nisko notowanymi rywalami nikt mu nie urządza przesłuchań w jednak z telewizji jak Czesławowi Michniewiczowi po tym jak wyszedł z grupy na mundialu pierwszy raz od 36 lat. Urban jest uważany przez wiele osób ze świata piłkarskiego za polskiego Carlo Ancelottiego, który jak nikt inny potrafi dbać o relacje. Piłkarze co prawda go bronią, lecz zawsze ciężko wychodzi się ze strefy komfortu. Gdyby inny selekcjoner zaliczał takie wyniki oraz podejmował takie decyzje jak Urban, byłby zdecydowanie bardziej równany z ziemią. Po kadencji Adama Nawałki gorzej radził sobie tylko Fernando Santos.

    Wciąż jest czas na reakcję. Wiemy bardzo dobrze, że zmierzamy donikąd i nie ma co urządzać się w czterech literach. Skoro wolne są takie nazwiska jak Maciej Skorża, Paulo Bento oraz Vladimir Petković, to tu już nie ma czego analizować, tu trzeba dzwonić.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy