Mundial 2026: sytuacja w tabeli 20.06 – Powrót Brazylii
W kolejnym dniu mundialowych zmagań większość faworytów zrobiła swoje. Stany Zjednoczone wygrały 2:0 z Australią, Maroko pokonało 1:0 Szkocję. Brazylia okazała się znacznie lepsza od Haiti i zwyciężyła 3:0. Padła jednak niespodzianka, która wyeliminowała potencjalnego czarnego konia. Turcja przegrała bowiem 0:1 z Paragwajem i pożegnała się z szansami na awans do fazy pucharowej już po dwóch spotkaniach.
Największym wygranym okazał się Vinicius Junior, który zdobył bramkę, zaliczył asystę i poprowadził Canarinhos do upragnionego zwycięstwa. Carlo Ancelotti znalazł klucz do tego piłkarza po kilku latach krytyki. „Canarinhos” w końcu dali kibicom sporo radości. Zaskoczeniem okazał się Paragwaj, na którym wielu po pierwszej kolejce postawiło krzyżyk.
Amerykanie wciąż zachwycają
Mecz z Australią był pewnym testem dla gospodarzy. Mierzyli się oni bowiem z Australią, czyli specjalistą od niespodzianek. Do tego zabrakło Christiana Pulisica. Był to najlepszy piłkarz „Jankesów” w meczu z Paragwajem. Napędził bowiem dwie akcje bramkowe i wygrał sporo pojedynków. Wtedy „Captain America” rozegrał tylko jedną połowę, ponieważ nabawił się kontuzji łydki. Podopieczni Mauricio Pochettino udowodnili jednak, że nie są drużyną uzależnioną od jednego piłkarza i błyskawicznie ( w 11. minucie) objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Camerona Burgessa. Bramkę wypracował Folarin Balogun, który rozgrywa świetny turniej. W pierwszym meczu napastnik AS Monaco popisał się dubletem.
Obserwując amerykański zespół można dostrzec wiele przyspieszeń w grze i dobrą energię, „Jankesi” ciągle chcą szukać kolejnych trafień. Nigdy wcześniej nie oglądało się ich tak dobrze, nawet w przypadku osiągania dobrych wyników. W43. minucie w podwyższeniu wyniku pomógł stały fragment gry, a do siatki trafił 21-letni Alex Freeman, który występuje w Villarreal. Podobnie jak w meczu z Paragwajem w drugiej połowie Amerykanie zwolnili i nieco oddali inicjatywę przeciwnikowi. Australia zaciekle atakowała, lecz była nieskuteczna. Świetną sytuację po wejściu na boisko miał Cristian Volpato, lecz uderzył ponad poprzeczkę.
Stany Zjednoczone ostatni mecz rozegrają z Turcją. Pierwsze miejsce wydaje się jednak formalnością, zobaczymy co ten zespół pokaże w fazie pucharowej. Pochettino wyciska maksimum z tej drużyny i stać ją na wiele.
Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!
Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:
- Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
- Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
- Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
- Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
- Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
- Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).
Maroko jest pewne swego
Marokańczycy już w 2. minucie meczu wyszli na prowadzenie po kapitalnym uderzeniu Ismaela Saibariego. Na razie to właśnie nowy napastnik Bayernu Monachium jest główną gwiazdą „Lwów Atlasu”, ponieważ strzelał gole Brazylii oraz Szkocji. Przed mundialem popisał się dubletem z Madagaskarem. W poprzednim sezonie klubowym 25-latek zdobył 19 bramek oraz zaliczył 9 asyst w PSV. Dobra postawa zachęciła Bayern Monachium do zapłacenia za niego 55 milionów euro.
Po uzyskaniu prowadzenia Maroko rzadko kiedy atakowało. Widać, że pod wodzą Mohameda Ouahbiego zespół ten prezentuje inny styl niż cztery lata temu z Walidem Regraguim na ławce trenerskiej. Wtedy Maroko było ofensywne, ten zespół rzadko kiedy kalkulował. Teraz stara się rozkładać siły i w większym stopniu stawiać na pragmatyzm. Atakuje mądrze, w odpowiednich momentach. Od „Lwów Atlasu” bije olbrzymia pewność siebie. W całym spotkaniu Szkoci nie oddali celnego strzału, a Maroko przez cały czas kontrolowało przebieg wydarzeń boiskowych. Może ten zespół namieszać w fazie pucharowej. Jeśli piłka trafi do Brahima Diaza czy Ismaela Saibariego, to za każdym razem pod bramką rywala robi się groźnie. Wiele wskazuje na to, że Maroko zagra w 1/16 finału z Holandią.
𝐌𝐀𝐑𝐎𝐊𝐎 błyskawicznie otworzyło wynik spotkania ze Szkocją 🔥
🔴 📲 OGLĄDAJ #SCOMAR ▶️ https://t.co/6IwgsHux5e pic.twitter.com/CgCyzwhCr5
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 19, 2026
Brazylijczycy zatańczyli sambę
Brazylijczycy na początku spotkania mieli pewne obrony ze skruszeniem obrony Haitańczyków, jednak wraz z każdą minutą zaczęli łapać przewagę. W 23. minucie meczu świetnym uderzeniem popisał się grający w roli napastnika Matheus Cunha. Postawienie na piłkarza Manchesteru United okazało się strzałem w dziesiątkę. W 36. minucie brazylijski napastnik zdobył swoją drugą bramkę, a znakomitą asystą popisał się Vinicius. Ta akcja pokazała w pełni brazylijski kunszt oraz radość z gry w piłkę nożną. Co ciekawe był to trzeci gol Cunhi dla „Canarinhos” w 25 występach, dwa z nich strzelił reprezentacji Haiti podczas mundialu.
W doliczonym czasie pierwszej połowy Vinicius fenomenalnie wykończył zagranie Lucasa Paquety i podwyższył wynik na 3:0. Widać, że cała ofensywa Brazylijczyków jest oparta na Viniciusie. Gracz Realu Madryt w ostatnich pięciu spotkaniach w narodowych barwach zdobył 3 bramki oraz zaliczył 3 asysty. Nigdy wcześniej nie był tak dobrze dysponowany w barwach „Canarinhos”. Wcześniej zbierał zasłużoną krytykę, dziś stał się liderem. Zadziałał w pełni efekt Carlo Ancelottiego, ponieważ obaj panowie już w barwach „Los Blancos” wzorowo ze sobą współpracowali. Niepokoić może dyspozycja Raphinhi, który kolejny raz pokazał się ze słabej strony.
Mundial to maraton, więc w drugiej połowie Brazylia zwolniła tempo, aby zbierać siły na kolejne spotkania. Jedynym ciekawym momentem był nieuznany gol Endricka. Po niezbyt udanym debiucie z Maroko, „Canarinhos” potrzebowali pozytywnego impulsu. Mecz z Haiti takowym był, zobaczymy jak będzie w kolejnych meczach.
W Brazylii bardzo długo narzekano na Viniciusa. Widać jednak jaką moc ma Carlo Ancelotti. Dziś cała ofensywa Canarinhos jest oparta na nim. W 5 ostatnich meczach zdobył 3 bramki oraz zaliczył 3 asysty. Tak dobrego Viniego w kadrze jeszcze nie było, zobaczymy gdzie jest sufit. 🇧🇷 pic.twitter.com/VwXZ0BOg1c
— Radosław Laudański (@radek_laudanski) June 20, 2026
Turcja żegna się z mundialem
Po porażce 0:2 z Australią Turcja potrzebowała przynajmniej punktu, aby utrzymać szansę na awans do fazy pucharowej. Nikt w kraju nie wyobrażał sobie tego, aby zakończyć rywalizację już po dwóch spotkaniach mając w składzie Ardę Gulera, Kenana Yildiza oraz Hakana Calhanoglu. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla podopiecznych Vincenzo Montelli. W 2. minucie meczu Matias Galarza zdobył bramkę po przepięknym uderzeniu z dystansu. Od tego czasu Paragwaj mógł grać swoją piłkę opartą na defensywie, prowokowaniu przeciwnika oraz olbrzymiej determinacji. Wraz z każdą minutą turecka drużyna traciła wiarę w swoje możliwości.
Po pierwszym meczu wiele osób skreśliło Paragawaj. Porażka 1:4 ze Stanami Zjednoczonymi nie wyglądała dobrze, lecz taka sytuacja często ma miejsce kiedy grające w taki sposób drużyny tracą szybko bramkę. Tym razem wynik ułożył się idealnie pod podopiecznych Gustavo Alfaro, którzy przed mundialem prezentowali się całkiem nieźle. Turcja do końca spotkania nie mogła konkretyzować swoich działań, przez co odpadła z mundialu. Nad Bosforem doszło do prawdziwej tragedii, ponieważ mimo olbrzymiego potencjału powrót na mundial po 24 latach zakończył się dobrze znanym w Polsce schematem meczu otwarcia, o wszystko oraz o honor. Wydawało się, że przy tak jakościowej kadrze i reformie mundialu takie rozwiązanie nie jest możliwe
Głośnym wydarzeniem była czerwona kartka dla Miguela Almirona w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Paragwajczyk mówił coś do Merta Muldura z zasłoniętymi ustami, co w nowych przepisach kończy się wykluczeniem z boiska. Turcja nie potrafiła wykorzystać gry w przewadze przez całą drugą połowę, co mówi jeszcze więcej o klęsce zespołu Montelli. Wspomniany selekcjoner nieprzypadkowo zaliczył najgorsze wyniki z Fiorentiną od 24 lat, a także nie poradził sobie w Milanie oraz Sevilli. Turcja przed turniejem dysponowała podobnym potencjałem do Stanów Zjednoczonych i widać ile znaczy dobry trener. Pora się pożegnać, bo szkoda tak wielkiego potencjału.

