Festiwal goli w Lidze Mistrzów! LASK 3:6 Liverpool z Barcolą w roli głównej!

    Kamil Błaszczyk

    15 października 2026

    Kibice w Raiffeisen Arena, a także miliony przed telewizorami, byli świadkami prawdziwego piłkarskiego szaleństwa! W drugiej rundzie fazy ligowej Ligi Mistrzów, LASK podejmował Liverpool w starciu, które na długo zapadnie w pamięć. Goście z Anglii odnieśli spektakularne zwycięstwo, pokonując gospodarzy aż 6:3 w meczu obfitującym w dziesięć bramek.

    van-dijk-liverpool

    Mimo dominacji Liverpoolu, który niemal przez cały mecz kontrolował wynik, to końcówka spotkania przyniosła niezwykłe emocje i trzy bramki LASK-u, które choć nie zmieniły rozstrzygnięcia, to nadały meczowi miano prawdziwego festiwalu ofensywnego futbolu. Spotkanie było dynamicznym rollercoasterem, gdzie każda akcja pachniała golem, a obrona była rzadkością.

    Specjalny boost
    Betfan logo
    Wygrana Jagiellonii z Araratem
    Kurs 1.43 10.0
    Zagraj już teraz

    Liverpool w ofensywnym amoku: Kto otwiera strzelaninę?

    Pierwsza faza meczu pokazała, że Liverpool przyjechał do Linzu z jasnym zamiarem. Już w 22. minucie Ronald Araujo, po asyście Konstantinosa Tsimikasa, otworzył wynik spotkania strzałem głową, dając gościom prowadzenie 1:0. To był jednak dopiero początek kanonady. Zaledwie dwie minuty później, w 24. minucie, Bradley Barcola podwyższył na 2:0, skutecznie wykorzystując podanie Lewisa Koumasa i pakując piłkę do siatki prawą nogą. Barcola nie zatrzymywał się ani na moment, a w 37. minucie skompletował swój dublet. Z asysty Floriana Wirtza, tym razem lewą nogą, zdobył trzeciego gola dla Liverpoolu, ustalając wynik do przerwy na imponujące 0:3.

    Druga połowa rozpoczęła się w podobnym tonie. W 51. minucie Jeremie Frimpong, po kolejnej asyście Konstantinosa Tsimikasa, dołożył czwartą bramkę dla Liverpoolu, znów strzałem głową, powiększając przewagę do 0:4. Dominacja angielskiego zespołu była niezaprzeczalna i zdawało się, że gospodarze nie mają już nic do powiedzenia.

    Promocja bukmacherska na 15 października

    Jagiellonia Białystok będzie zdecydowanym faworytem w spotkaniu z Araratem Armenia! Duma Podlasia powinna zgarnąć 3 punkty w Lidze Europy! BETFAN ma świetną promocję dla nowych graczy na wygraną Jagiellonii z Araratem! Sprawdź, jak zgarnąć 176 zł, stawiając tylko 20 zł w BETFAN!

    Jedyna taka promocja od polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Zagraj wygraną Jagi po kursie 10.0 z wygraną na konto główne! Bez żadnych dodatkowych haczyków! Dodatkowo za kolejne dwie wpłaty możesz zgarnąć łącznie aż 400 zł bonusu!

    Specjalny boost
    Betfan logo
    Wygrana Jagiellonii z Araratem
    Kurs 1.43 10.0
    Zagraj już teraz
    Festiwal goli w Lidze Mistrzów! LASK 3:6 Liverpool z Barcolą w roli głównej!

    Jak skorzystać z kursu 10.0 na wygraną Jagiellonii Białystok z Araratem Armenia?

    Specjalny boost
    Betfan logo
    Wygrana Jagiellonii z Araratem
    Kurs 1.43 10.0
    Zagraj już teraz
    1. Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
    2. Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
    3. Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Jagiellonii z Araratem po specjalnym kursie 10.0 W TYM MIEJSCU
    4. Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy do 200 zł od każdej z nich!

    Jeżeli Jagiellonia Białystok wygra, wygrana 176 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!

    LASK budzi się do życia, ale Liverpool nie odpuszcza

    Kiedy wydawało się, że mecz jest już całkowicie rozstrzygnięty, LASK pokazał iskrę nadziei. W 63. minucie Robert Ljubicic, wykorzystując podanie Yvana Dibango, lewą nogą zdobył honorową bramkę dla gospodarzy, redukując stratę na 1:4. Kibice w Raiffeisen Arena ożywili się, licząc na powrót do gry. Ich nadzieje szybko zostały jednak stłumione przez bezlitosny Liverpool.

    Zaledwie trzy minuty później, w 66. minucie, Bradley Barcola skompletował hat-tricka! Asystę zaliczył Jeremie Frimpong, a Barcola prawą nogą ustalił wynik na 1:5, przypieczętowując swoje niesamowite osiągnięcie. Liverpool nie zwalniał tempa i w 72. minucie Lewis Koumas, również po asyście Jeremiego Frimponga, podwyższył na 1:6 strzałem prawą nogą. Był to gol, który utrwalił miażdżącą przewagę gości.

    Flecker show i honor dla LASK: Dramatyczna końcówka

    Mimo wysokiego prowadzenia Liverpoolu, LASK nie poddał się. Ostatnie minuty spotkania przyniosły prawdziwy zryw gospodarzy. W 74. minucie Florian Flecker, po asyście Yvana Dibango, strzałem głową zdobył drugą bramkę dla LASK, redukując wynik na 2:6. Niewiarygodne, ale ten sam zawodnik, Florian Flecker, trzy minuty później ponownie trafił do siatki! W 77. minucie, znowu po asyście Yvana Dibango, prawą nogą pokonał bramkarza Liverpoolu, ustalając wynik na 3:6. Te dwa błyskawiczne gole Fleckera pokazały charakter LASK-u i zapewniły im pewne pocieszenie.

    W 80. minucie doszło jeszcze do jednego zdarzenia: Daniel Elfadli z LASK został ukarany żółtą kartką za faul. To był ostatni akcent, który zapisał się w protokole meczowym.

    Statystyki meczu: Strzały, rożne i dominacja Liverpoolu

    Liczby po meczu dobitnie potwierdzają ofensywną dominację Liverpoolu, który oddał aż 26 strzałów, z czego 9 było celnych. Dla porównania, LASK miał 12 strzałów ogółem, z czego 4 trafiły w światło bramki. Niemniej jednak, gospodarze pokazali sporą skuteczność, zamieniając 4 celne strzały na 3 gole. Liverpool również znacznie przeważał w stałych fragmentach gry, wykonując aż 11 rzutów rożnych, podczas gdy LASK miał ich 3. Mniej faulował również Liverpool (4 przewinienia) w porównaniu do LASK (7 przewinień, w tym jeden zakończony żółtą kartką). Te statystyki jasno wskazują na ofensywny styl i dominację gości, którzy kreowali znacznie więcej sytuacji podbramkowych, ale także na fakt, że LASK potrafił odgryźć się w końcówce.

    Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:6 na korzyść Liverpoolu. Było to spotkanie pełne bramek i piłkarskich emocji, które na długo pozostanie w pamięci fanów Ligi Mistrzów. LASK, mimo wysokiej porażki, pokazał serce do walki, zdobywając trzy gole, natomiast Liverpool udowodnił swoją zabójczą skuteczność w ofensywie.

    Autor tekstu

    Kamil Błaszczyk

    Redaktor naczelny portalu Sport Betfan. Ze sportem ma dużo wspólnego od lat młodzieńczych, a w szczególności z piłką nożną oraz tenisem. Sercem najbardziej związany z Ekstraklasą oraz Premier League. Prywatnie magister zarządzania. W wolnym czasie, poza światem sportu, pasjonat podróży, kina oraz analizy bukmacherskiej.

    Najnowsze wpisy