Bundesliga 2026/27: wielka zapowiedź sezonu. Transfery, kluby i faworyci
Bundesliga wraca po wyjątkowo długiej letniej przerwie, a sezon 2026/27 zapowiada się jako jeden z najbardziej interesujących od lat. Bayern Monachium przystąpi do rozgrywek jako zdecydowany punkt odniesienia po mistrzowskiej kampanii zakończonej z dorobkiem aż 89 punktów i 122 zdobytych bramek. Borussia Dortmund chce zmniejszyć dystans do Bawarczyków, RB Lipsk rozpoczyna nowy projekt pod wodzą Martína Demichelisa, a VfB Stuttgart, Hoffenheim i Bayer Leverkusen zamierzają ponownie włączyć się do walki o Ligę Mistrzów.
Równie ciekawie będzie na dole tabeli. Do elity wraca Schalke 04, Paderborn ponownie spróbuje utrzymać się w Bundeslidze, natomiast maleńki SV Elversberg zadebiutuje na najwyższym szczeblu po niezwykłym marszu przez niemiecki system ligowy. Przed rozpoczęciem sezonu analizujemy wszystkich 18 uczestników, ich transfery, przygotowania, potencjał oraz cele.
Bundesliga wraca później niż zwykle
Na pierwszą kolejkę trzeba w tym roku czekać wyjątkowo długo. Bundesliga 2026/27 rozpocznie się 28 sierpnia, czyli tydzień później niż poprzednia kampania. Powodem jest mundial, który zakończył się dopiero 19 lipca i znacząco wpłynął na przygotowania czołowych klubów.
Pierwszy mecz będzie od razu spotkaniem z najwyższej półki. Broniący mistrzostwa Bayern Monachium podejmie VfB Stuttgart. Dzień później Borussia Dortmund zagra z Hamburgerem SV, a Union Berlin zmierzy się z Eintrachtem Frankfurt. Już w drugiej kolejce Bayern pojedzie natomiast na Veltins-Arena na spotkanie z powracającym Schalke.
Obsada ligi zmieniła się znacząco. Po sezonie 2025/26 z elitą pożegnały się VfL Wolfsburg, 1. FC Heidenheim oraz FC St. Pauli. Wolfsburg przegrał baraże z Paderborn. Awans wywalczyły Schalke 04, SV Elversberg i właśnie Paderborn.
Elversberg zostanie 59. klubem w historii Bundesligi, a jego awans trudno określić inaczej niż mianem piłkarskiego fenomenu. Jeszcze w 2022 roku drużyna występowała na czwartym poziomie. Cztery lata później zagra z Bayernem, Dortmundem i Leverkusen.
Bayern Monachium – mistrz pozostaje punktem odniesienia
Trudno rozpoczynać zapowiedź od kogokolwiek innego. Bayern zdominował poprzedni sezon w sposób, który przypomniał najlepsze lata monachijskiej hegemonii. 28 zwycięstw, pięć remisów, tylko jedna porażka, 89 punktów i bilans bramkowy 122:36 – przewaga nad drugim Dortmundem wyniosła aż 16 punktów.
Vincent Kompany dostał jednak latem zadanie odświeżenia zespołu.
Największe transfery przychodzące to Nathaniel Brown z Eintrachtu Frankfurt oraz Ismael Saibari z PSV Eindhoven. Bayern zapłacił za każdego z nich około 50 milionów euro. Z wypożyczeń wrócili między innymi João Palhinha, Arijon Ibrahimović i Bryan Zaragoza.
Jednocześnie zakończyła się pewna epoka. Z klubem pożegnali się Leon Goretzka i Raphaël Guerreiro, którym wygasły umowy. Alexander Nübel przeniósł się do Beşiktaşu, a Daniel Peretz został zawodnikiem Southampton.
Przygotowania Bayernu dają podstawy do optymizmu. Monachijczycy wygrywali między innymi z Jeju SK, Aston Villą i RB Lipsk, a Kompany korzystał również z młodzieży. Problemem był późny powrót części reprezentantów po mundialu. Harry Kane, Michael Olise czy Dayot Upamecano potrzebowali dodatkowego czasu, podobnie jak kilku zawodników wracających po urazach.
Bayern pozostaje faworytem. Nie tylko dlatego, że ma Kane’a, Musialę czy Olise. Przede wszystkim dlatego, że żaden konkurent nie pokazał jeszcze, że potrafi przez 34 kolejki utrzymywać tempo mistrza.
Borussia Dortmund – 16 punktów do odrobienia
Dortmund wykonał w poprzednim sezonie duży krok naprzód. BVB zdobyło 73 punkty, przegrało tylko pięć spotkań i zakończyło kampanię na drugim miejscu. Problem polega na tym, że Bayern znajdował się w zupełnie innej lidze.
Latem na Signal Iduna Park doszło do istotnych zmian. Z klubu odszedł między innymi Julian Brandt, który przeniósł się do Ajaksu, a także Salih Özcan, Julien Duranville i Cole Campbell. Nowymi zawodnikami zostali natomiast Joane Gadou, Kauã Prates i Justin Lerma.
Dortmund nadal dysponuje zawodnikami, którzy w odpowiednich warunkach mogą stanowić trzon zespołu walczącego o mistrzostwo: Nico Schlotterbeck, Julian Ryerson, Jobe Bellingham czy Maximilian Beier. Wielkie znaczenie będzie miała również dalsza przyszłość Serhou Guirassy’ego.
Dodatkowym smaczkiem jest powrót Revierderby. Awans Schalke oznacza, że jeden z najbardziej elektryzujących meczów w niemieckim futbolu ponownie znajdzie się w terminarzu Bundesligi.
Dortmund ma potencjał, by ponownie zostać wicemistrzem. Pytanie brzmi jednak inaczej: czy ma potencjał, żeby odebrać Bayernowi kilkanaście punktów?
RB Lipsk – Martín Demichelis rozpoczyna nowy projekt
Trzecie miejsce, 65 punktów i 66 zdobytych bramek wyglądały przyzwoicie, ale w Lipsku zdecydowano się na zmianę. Martín Demichelis zastąpił Ole Wernera i ma nadać zespołowi nowy impuls.
Zmieniła się również kadra. Do RB trafili między innymi Maxime Estève, Rocco Reitz, a Brajan Gruda został wykupiony po wypożyczeniu. Do zespołu wrócili również Arthur Vermeeren i Lutsharel Geertruida.
Latem Leipzig musiał jednak poradzić sobie również z odejściami ważnych zawodników ofensywnych. To oznacza, że Demichelis nie może po prostu kontynuować poprzedniego projektu.
W zespole pozostają jednak piłkarze o wysokiej jakości – Antonio Nusa, Christoph Baumgartner, David Raum, Ridle Baku czy Castello Lukeba. Jeśli nowy trener szybko poukłada defensywę i stworzy skuteczny system pressingu, Liga Mistrzów jest bardzo realistycznym celem.
Walka z Bayernem o mistrzostwo wydaje się na razie poziomem wyżej.
VfB Stuttgart – już nie niespodzianka
62 punkty i czwarte miejsce sprawiły, że Stuttgart ponownie znalazł się w niemieckiej czołówce. Co najważniejsze, klub zdołał zachować znaczną część trzonu zespołu.
Angelo Stiller, Ermedin Demirović, Jamie Leweling, Maximilian Mittelstädt i Jeff Chabot nadal stanowią podstawę drużyny. Do kadry dołączyli między innymi Dženan Pejčinović, Bilal El Khannouss i Leo Sauer.
Przygotowania również wyglądały obiecująco. Stuttgart rozpoczął lato od zwycięstw 7:0 z Balingen, 5:0 z Hollenbach i 8:1 z Kickers Offenbach, a następnie zremisował 2:2 z Paris FC.
Sebastian Hoeneß dysponuje zespołem wystarczająco mocnym, żeby ponownie znaleźć się w pierwszej czwórce. Stuttgart nie może już jednak korzystać z komfortu drużyny, którą ktokolwiek lekceważy.
TSG Hoffenheim – największy skok poprzedniego sezonu
Piąte miejsce i 61 punktów było jednym z największych pozytywnych zaskoczeń poprzednich rozgrywek. Hoffenheim odniosło 18 zwycięstw i zdobyło 65 bramek.
Christian Ilzer stworzył drużynę odważną, ofensywną i potrafiącą narzucać tempo.
Latem Hoffenheim imponowało wynikami sparingów: 8:0 z Sand, 3:0 z Heilbronn-Freiberg, 21:0 z Massenbachhausen, 4:1 z Greuther Fürth oraz 3:1 z Holstein Kiel. Oczywiście poziom części przeciwników nie pozwala wyciągać daleko idących wniosków, ale ofensywa od początku funkcjonowała sprawnie.
Oliver Baumann i Andrej Kramarić nadal gwarantują doświadczenie. Rozwijać powinien się Max Moerstedt, a latem do kadry dołączyli między innymi Nathan De Cat i Adam Daghim.
Powtórzenie piątego miejsca będzie trudne, ale kolejna walka o Europę jest jak najbardziej możliwa.
Bayer Leverkusen – nowy trener, ale ambicje pozostają
Po historycznym mistrzostwie z 2024 roku Leverkusen stopniowo traciło swoją wyjątkową pozycję. Poprzedni sezon zakończyło dopiero na szóstym miejscu z 59 punktami, aż 30 za Bayernem.
Nowym szkoleniowcem został Carles Martínez Novell. To kolejny projekt, który ma pozwolić Bayerowi wrócić do ścisłej czołówki.
Przygotowania rozpoczęły się znakomicie: 7:0 ze Sportfreunde Baumberg, 3:1 z Kickers Offenbach, 4:0 z Genkiem i 3:0 z Rot-Weiss Essen.
Klub zachował sporą część jakościowego trzonu – Patrik Schick, Robert Andrich, Malik Tillman, Edmond Tapsoba, Exequiel Palacios i Jarell Quansah pozostają bardzo mocnymi nazwiskami. Jednocześnie odejścia Piero Hincapiégo oraz Alejandro Grimaldo wymagają przebudowy lewej strony.
Leverkusen jest jedną z największych niewiadomych sezonu. Potencjał na podium istnieje. Podobnie jak ryzyko kolejnego roku poza pierwszą czwórką.
Freiburg – europejska regularność zamiast fajerwerków
Freiburg zakończył poprzedni sezon na siódmym miejscu z 47 punktami. Klub nadal pozostaje przykładem tego, jak bez największego budżetu utrzymywać się w górnej części Bundesligi.
Problemem są odejścia. Zespół stracił między innymi Johana Manzambiego i Juniora Adamu, natomiast do drużyny trafili Mio Backhaus, Keisuke Gotō czy Rihito Yamamoto.
Fundamentem pozostają Matthias Ginter, Philipp Lienhart i Vincenzo Grifo.
Freiburg raczej nie będzie kandydatem do mistrzostwa czy nawet podium, ale znów może spokojnie znaleźć się w grupie klubów walczących o europejskie puchary.
Eintracht Frankfurt – Adi Hütter wraca po Europę
Ósme miejsce było dla Eintrachtu rozczarowaniem. 44 punkty i aż 65 straconych goli pokazują, gdzie leżał największy problem zespołu.
Do Frankfurtu wrócił Adi Hütter, który w swojej pierwszej kadencji doprowadził Eintracht między innymi do półfinału Ligi Europy.
Latem klub stracił Nathaniela Browna na rzecz Bayernu, ale odpowiedział kilkoma ciekawymi ruchami. Noel Aseko Nkili ma zwiększyć intensywność w środku pola, podobnie jak Rafael Onyedika. Do Frankfurtu trafił również utalentowany brazylijski obrońca Otávio.
Z przodu pozostają Jonathan Burkardt, Can Uzun, Ritsu Dōan czy Hugo Larsson.
Jeśli Hütter naprawi defensywę, Eintracht może być jednym z zespołów, które zanotują największy progres.
Augsburg – czy dziewiąte miejsce było początkiem czegoś większego?
Augsburg zdobył 43 punkty i zakończył poprzedni sezon na dziewiątym miejscu. Klub utrzymał większość kluczowych zawodników, między innymi Finna Dahmena, Robina Fellhauera czy Michaela Gregoritscha.
Jednym z ciekawszych transferów jest Rodrigo Ribeiro ze Sportingu, a defensywę ma wzmocnić Calvin Brackelmann.
Augsburg może ponownie spokojnie utrzymać się w lidze, a przy korzystnym układzie wyników nawet zaatakować okolice miejsc pucharowych.
Mainz – Urs Fischer dokonał pierwszego cudu
Mainz było jednym z najciekawszych przypadków poprzedniego sezonu. Drużyna znajdowała się na dnie tabeli, ale po przyjściu Ursa Fischera ruszyła w górę i ostatecznie zajęła dziesiąte miejsce.
Latem sprowadzono między innymi Ransforda-Yeboaha Königsdörffera oraz Erica Martela. Ten drugi powinien dać drużynie większą stabilność w defensywie.
Fischer udowodnił już w Unionie Berlin, że potrafi budować zespoły osiągające wyniki powyżej potencjału finansowego. Mainz może zostać jednym z czarnych koni Bundesligi.
Bonus na Barcelona vs Elche
Przed nami pierwszy mecz Barcelony w nowym sezonie La Liga! Blaugrana powinna pewnie sięgnąć po trzy punkty w starciu z Elche! Sprawdź, jak zgarnąć 176 zł, stawiając tylko 20 zł w BETFAN!
Jedyna taka promocja od polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Barcelona rozpoczyna marsz po obronę trofeum, a Ty możesz wygrać 176 zł na konto główne! Bez żadnych dodatkowych haczyków! Dodatkowo za kolejne dwie wpłaty możesz zgarnąć łącznie aż 400 zł bonusu! 
Jak skorzystać z kursu 10.0 na wygraną Barcelony z Elche?
- Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
- Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
- Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Barcelony z Elche po specjalnym kursie 10.0 W TYM MIEJSCU
- Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy do 200 zł od każdej z nich!
Jeżeli Barcelona pokona Elche, wygrana 176 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!
Union Berlin – kolejna próba powrotu do górnej połowy
Od historycznego awansu do Ligi Mistrzów Union nie potrafi odzyskać dawnego rozpędu. Jedenaste miejsce i 39 punktów były kolejnym przeciętnym sezonem.
Nowym trenerem został Mauro Lustrinelli, a do drużyny trafili między innymi Stanley Nsoki i Marvin Friedrich. Atak ma natomiast wzmocnić Emmanuel Latte Lath.
Union zdobył w poprzednim sezonie tylko 44 bramki. Jeśli poprawi skuteczność, środek tabeli powinien być bezpieczny. Powrót do Europy wymagałby już znacznie większego skoku.
Borussia Mönchengladbach – wielka marka szuka dawnej pozycji
Pięciokrotny mistrz Niemiec kolejny rok spędził daleko od czołówki. 38 punktów i dwunaste miejsce nie odpowiadają ambicjom klubu.
Gladbach straciło Rocco Reitza, ale zatrzymało między innymi Kevina Diksa, Kevina Stögera i Joe Scally’ego. W defensywie pojawili się David Herold, Jan Leszczyński i Daiki Hashioka, natomiast ofensywę ma wzmocnić Isac Lidberg.
Kluczową postacią pozostaje Tim Kleindienst.
Celem minimum powinien być spokojny środek tabeli. Borussia potrzebuje jednak czegoś więcej, żeby ponownie kojarzyć się z europejskimi pucharami, a nie walką o bezpieczną przewagę nad strefą spadkową.
Hamburger SV – drugi sezon może być trudniejszy
HSV w pierwszym sezonie po powrocie do Bundesligi zdobył 38 punktów i zajął trzynaste miejsce. Najważniejszy cel został osiągnięty – utrzymanie.
Teraz zaczynają się problemy.
Z Hamburga odeszli między innymi Ransford-Yeboah Königsdörffer i Robert Glatzel, a więc zawodnicy mający duże znaczenie dla ofensywy. Nowe rozwiązania mają zapewnić między innymi Bilal Nadir, Martin Adeline i Albert Grønbæk.
HSV pozostaje wielką marką z potężnym zapleczem kibicowskim, ale na boisku może czekać go trudna walka o utrzymanie.
1. FC Köln – bez Jakuba Kamińskiego
Köln poprzedni sezon zakończyło na 14. miejscu, zdobywając 32 punkty. Latem doszło do sporych zmian kadrowych.
Z polskiej perspektywy najważniejsze jest odejście Jakuba Kamińskiego do Benfiki. Reprezentant Polski po udanym sezonie, w którym zanotował siedem goli i pięć asyst, przeniósł się do Portugalii.
Köln sprowadziło między innymi Gideona Mensaha, Lukę Lochoshviliego oraz Jahmaia Simpsona-Puseya, a Tom Krauß został wykupiony.
Wiele będzie zależało od tego, czy klub utrzyma swoją największą ofensywną jakość. Kadra wygląda na wystarczającą do utrzymania, ale margines błędu nie będzie wielki.
Werder Brema – ostrzeżenie zostało wysłane
Cztery mistrzostwa Niemiec nie pomagają, kiedy trzeba walczyć o ligowy byt. Werder poprzedni sezon zakończył dopiero na 15. miejscu, zdobywając 32 punkty i tracąc 60 bramek.
Latem klub przebudował kilka pozycji. Do bramki pozyskano Alexandra Schlagera i Karla Heina, natomiast z Cracovii sprowadzony został Oskar Wójcik. Do zespołu dołączyli również Dariusz Stalmach, Chuki i Cedric Itten.
Werder ma wystarczająco dużo jakości, aby nie walczyć o utrzymanie do ostatniej kolejki. Musi jednak znacząco poprawić organizację defensywną.
Schalke 04 – gigant wraca do Bundesligi
Jedna z największych historii sezonu.
Schalke wraca do Bundesligi po trzech latach nieobecności, a Miron Muslić dostał zadanie ustabilizowania klubu, który przez ostatnie lata przeżywał sportowe i finansowe turbulencje.
Gelsenkirchen przygotowało się do awansu bardzo konkretnie. Sprowadzono Robina Gosensa, Maximiliana Wöbera, Juniora Adamu oraz reprezentanta Japonii Satoshiego Tanakę.
Co więcej, Edin Džeko ostatecznie przedłużył umowę do 2027 roku. Bośniak miał ogromny udział w awansie – po zimowym transferze zdobył sześć bramek i zanotował trzy asysty w 11 występach na zapleczu Bundesligi.
Schalke nie wraca do elity tylko po to, żeby pięknie wyglądać na trybunach. Kadra ma doświadczenie, fizyczność i charakter. Utrzymanie jest realne.
A Bundesliga odzyskuje Veltins-Arenę i Revierderby. Już samo to podnosi temperaturę sezonu.
SV Elversberg – największa sensacja niemieckiego futbolu
Jeszcze cztery lata temu Regionalliga. Teraz Bundesliga. SV Elversberg będzie najmniejszym klubem, jaki kiedykolwiek wystąpił w niemieckiej elicie. Spiesen-Elversberg liczy około 13 tysięcy mieszkańców.
To jednak nie przypadek. Drużyna Vincenta Wagnera zdobyła na zapleczu 64 bramki – najwięcej w lidze – i straciła tylko 39, ustępując pod względem defensywy jedynie Schalke.
Klub nie zmienił swojej filozofii transferowej. Zamiast wielkich nazwisk są talenty: Cole Campbell z Dortmundu, Maurice Krattenmacher z Bayernu, Francis Onyeka z Leverkusen oraz wypożyczony Noah Darvich ze Stuttgartu.
Pierwszy mecz w historii Bundesligi? U siebie z Bayerem Leverkusen. Elversberg nie ma nic do stracenia. I właśnie dlatego może być niezwykle niebezpieczny.
SC Paderborn – tym razem chce zostać na dłużej
Paderborn dostał się do Bundesligi przez baraże, w których wyeliminował Wolfsburg. Dla klubu będzie to trzeci sezon w historii w niemieckiej elicie. Nigdy dotąd nie udało mu się utrzymać na kolejny.
Ralf Kettemann zachował dużą część zespołu, ale stracił Filipa Bilbiję. Latem sprowadzono między innymi Olivera Batistę Meiera, Jano ter Horsta, Toma Baacka oraz bramkarza Nahuela Nolla.
Paderborn potrafił w poprzednim sezonie wygrać dziewięć kolejnych spotkań, a później zanotować serię dziesięciu meczów bez porażki. Problemem była regularność.
W Bundeslidze margines błędu będzie jeszcze mniejszy. Wszystko wskazuje na to, że SCP od pierwszej kolejki będzie walczyło przede wszystkim o utrzymanie.
Kto zostanie mistrzem Bundesligi?
Na papierze hierarchia jest czytelna. Bayern Monachium pozostaje zdecydowanym faworytem. Nie można przejść obojętnie obok zespołu, który poprzedni sezon zakończył z 89 punktami, 28 zwycięstwami, jedną porażką i absurdalnymi 122 strzelonymi golami.
Dortmund powinien być pierwszym pretendentem. BVB musi jednak znaleźć sposób nie tylko na pokonywanie słabszych przeciwników, ale przede wszystkim na uniknięcie kilku słabszych okresów, które w przypadku tak regularnego Bayernu natychmiast tworzą dużą różnicę punktową.
Za plecami tej dwójki rozpoczyna się prawdopodobnie najciekawsza walka całego sezonu. RB Lipsk, Stuttgart, Leverkusen i Hoffenheim mają argumenty pozwalające myśleć o Lidze Mistrzów. Eintracht może dołączyć do tej grupy, jeśli Adi Hütter szybko uporządkuje defensywę.
Freiburg, Mainz i Augsburg wyglądają natomiast jak zespoły zdolne wykorzystać każde potknięcie bogatszych rywali.
Trzech beniaminków i wielka walka o pozostanie w elicie
Równie fascynujący powinien być drugi koniec tabeli. Schalke ma spośród beniaminków największe doświadczenie, potężny stadion i kilka nazwisk zdecydowanie wykraczających poza standard typowej drużyny walczącej o utrzymanie. Gosens, Wöber czy Džeko doskonale wiedzą, jak radzić sobie z presją.
Elversberg reprezentuje przeciwieństwo Schalke – niemal zerowe doświadczenie w wielkim futbolu, ale świetną organizację i odwagę. Paderborn ma natomiast doświadczenie dwóch wcześniejszych pobytów w elicie, choć oba kończyły się natychmiastowym spadkiem.
Historia daje beniaminkom pewną nadzieję. Spośród 15 drużyn, które awansowały do Bundesligi w siedmiu ostatnich sezonach, tylko pięć spadło od razu.
To oznacza, że problemy mogą mieć również kluby już zadomowione w najwyższej klasie. HSV, Köln czy Werder nie mogą zakładać, że samo doświadczenie zagwarantuje bezpieczeństwo.
⚡ Dlaczego warto wpisać Betfan kod promocyjny SPORTBETFAN?
Używając kodu promocyjnego BETFAN: SPORTBETFAN, zyskujesz:
- 🎯 Największy bonus powitalny w Betfan – łącznie aż 625 zł
- 🕐 Szybką rejestrację – w kilka minut bez zbędnych formalności
- 🧠 Elastyczne zasady obrotu – tylko 1x obrót
- 🎮 Pełną ofertę zakładów sportowych – Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, UFC, esport i wiele więcej
- 🔒 Legalny polski bukmacher – Betfan działa z pełną licencją MF
KOD PROMOCYJNY BETFAN – SPORTBETFAN – SIERPIEŃ 2026
Skorzystaj z BETFAN kodu promocyjnego SPORTBETFAN w sierpniu 2026 i odbierz gwarantowane bonusy – podwojenie wpłaty do 200 PLN od trzech pierwszych wpłat, łącznie 600 PLN oraz freebet 25 zł. Jest to jedyny taki kod na rynku! Nie czekaj i już dzisiaj skorzystaj z tej wspaniałej promocji! Stań się częścią społeczności polskiego, legalnego bukmachera BETFAN!
Bundesliga 2026/27 – sezon nowych historii
To będzie 64. sezon Bundesligi. Bayern spróbuje dołożyć kolejną paterę do gigantycznej kolekcji, Dortmund po raz kolejny podejmie próbę złamania monachijskiej dominacji, a Leipzig, Stuttgart i Leverkusen rozpoczną pościg za największą dwójką. Ale sezon 2026/27 nie będzie interesujący wyłącznie przez walkę o mistrzostwo.
Schalke wraca wraz z Revierderby. Elversberg po raz pierwszy przekracza bramy niemieckiej elity. Paderborn chce wreszcie udowodnić, że Bundesliga nie musi być dla niego tylko jednoroczną przygodą. Leverkusen zaczyna kolejny projekt trenerski. Demichelis podejmuje wyzwanie w Lipsku, Hütter wraca do Frankfurtu, a Stuttgart próbuje potwierdzić, że jego obecność w czołówce stała się już normą.
Do tego dochodzi wyjątkowe lato po mistrzostwach świata. Część największych gwiazd rozpoczęła przygotowania później, okno transferowe nadal jest otwarte, a kadry kilku klubów mogą jeszcze ulec zmianie. Na 18 sierpnia niemieckie zespoły wydały łącznie około 590 milionów euro na nowych zawodników, a najdroższymi ruchami pozostawały transfery Ismaela Saibariego i Nathaniela Browna do Bayernu – po około 50 milionów euro.
Pierwszą odpowiedź poznamy 28 sierpnia o 20:30, gdy na Allianz Arenie mistrz Niemiec podejmie VfB Stuttgart.
I być może właśnie ten mecz dobrze symbolizuje nową kampanię. Z jednej strony Bayern – potęga, która po sezonie z 122 zdobytymi bramkami nadal pozostaje wzorcem dla całej ligi. Z drugiej Stuttgart – klub pokazujący, że rozsądne zarządzanie, rozwój piłkarzy i stabilizacja mogą pozwolić rzucić wyzwanie najbogatszym.
Bundesliga 2026/27 ma więc jednego wyraźnego faworyta, ale znacznie więcej niewiadomych niż przed rokiem. I właśnie dlatego może okazać się niezwykle ciekawa.


