Mundial przyniósł wiele sensacji. To stały punkt programu

    Radosław Laudański

    14 czerwca 2026

    Podczas trzeciego dnia mundialu doszło do zaskakującej liczby niespodzianek. Najpierw Katar wykorzystał nieskuteczność Szwajcarii i zremisował 1:1, później Brazylia miała spore problemy z Marokiem i zremisowała 1:1. Do prawdziwej sensacji doszło jednak nad ranem, ponieważ Australia pokonała 2:0 Turcję, którą uważano za potencjalnego czarnego konia. Sytuacja podopiecznych Vincenzo Montelli stała się niezwykle trudna. Honor Europy obroniła Szkocja, która wygrała 1:0 z dzielnym Haiti.

    Vinicius Junior okazał się bohaterem reprezentacji Brazylii. Canarinhos zawiedli jednak podobnie jak Turcja i Szwajcaria. Była to noc pełna niespodzianek.

    Takie dni to koszmar lub błogosławieństwo dla wielu typerów. Kto opiera się na wiedzy piłkarskiej, ten nie miał szans postawić na remis Kataru ze Szwajcarią czy pewną wygraną Australii z Turcją. Wspomniane wyniki są ostrzeżeniem dla wielu faworytów. Tutaj za każdym razem trzeba być czujnym, bo można stracić punkty nawet z największym kopciuszkiem i nigdy nie można sobie dopisywać trzech oczek przed końcowym gwizdkiem. 

    Szwajcarów zabiła nieskuteczność

    Szwajcaria nie miała problemu ze zdominowaniem Kataru. Podopieczni Murata Yakina regularnie tworzyli sobie sytuacje bramkowe i w 17. minucie meczu zasłużenie objęli prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Breela Embolo. Po bramce obraz meczu za bardzo się nie zmienił, Katar rozpaczliwie się bronił. Szejkowie mogą być wdzięczni za to, że nie stracili kolejnych bramek. Przyczyną tego stanu rzeczy była duża nieskuteczność Szwajcarów oraz świetna postawa bramkarza Mahmouda Abunady. W zespole Helwetów można mieć sporo pretensji do finalizacji Dana Ndoye oraz Rubena Vargasa. Od piłkarzy z takimi nazwiskami należy wymagać zdecydowanie więcej. Wiele mówi fakt, że Szwajcaria zdobyła jedną bramkę ze współczynnika goli oczekiwanych na poziomie 3,20.

    Katar do końca wierzył w swój moment i w 94. minucie dopiął swego. Podopieczni Julena Lopeteguiego ruszyli z kontratakiem i po dośrodkowaniu Miro Muheim trafił piłkę do własnej bramki. To klasyczny przykład meczu, w którym niewykorzystane sytuacje bramkowe oraz gra na wynik się zemściły. Skalę tej sensacji pokazuje fakt, że Katar wygrał zaledwie 3 z ostatnich 14 spotkań, przegrywając z Zimbabwe, Kirgistanem, Palestyną i Tunezją. Szwajcarzy mogą sobie pluć w brodę, ponieważ te dwa punkty mogą mieć duże znaczenie. Obecnie wszystkie 4 drużyny w grupie B (Szwajcaria, Katar, Kanada, Bośnią i Hercegowina) zdobyły jeden punkt. Pierwsze miejsce gwarantuje starcie z korzystniejszym rywalem w 1/16 finału. Co ciekawe Szwajcaria miała problemy w meczach towarzyskich przed mundialem. Zobaczymy czy jest to poważny sygnał ostrzegawczy dla kadry, która nigdy wcześniej nie zawodziła.

    Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!

    Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:

    1. Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
    2. Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
    3. Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
    4. Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
    5. Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
    6. Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).

    Oferta powitalna mundial

    Brazylia nie zachwyciła

    Przed mundialem wiele osób liczyło na reprezentację Brazylii, ponieważ po przyjściu Carlo Ancelottiego wyniki „Canarinhos” się poprawiły. Od początku meczu to jednak Maroko wyglądało na zespół zdecydowanie konkretniejszy, w większym stopniu realizujący taktyczny plan. Brazylijczycy mieli ogromny problem z zatrzymaniem Brahima Diaza.Piłkarz Realu Madryt radzi sobie fenomenalnie w barwach narodowych i głównym pomysłem na powstrzymanie jego zapędów były faule. W końcu półfinaliści poprzednich mistrzostw świata dopięli swego. W 21. minucie wspomniany Brahim zagrał do Ismaela Sabibariego. Wschodząca gwiazda PSV bez problemu urwała się Gabrielowi Magalhaesowi i posłała piłkę do siatki. Od obrońcy Arenalu należy wymagać zdecydowanie lepszych występów.

    Gol zadziałał otrzeźwiająco na Brazylijczyków, którzy ruszyli z atakami i wyrównali stan meczu po kapitalne akcji Viniciusa. Był to błysk geniuszu skrzydłowego Realu Madryt, który całkowicie zmylił marokańskiego obrońcę zwodem. Na takie popisy czekają kibice na całym świecie. W drugiej połowie to Marokańczycy mieli więcej argumentów, lecz w fazie finalizacji zabrakło kropki nad i. Brazylia dowiozła remis po bezbarwnym występie. Po meczu Carlo Ancelotti musiał zmierzyć się z krytyką, bowiem na boisku zabrakło Endricka. Młody napastnik ostatnio zachwycał w Olympique Lyon oraz w barwach narodowych, a mimo to nie dostał szansy. Endrick swoją pasją, dumą z reprezentowania barw narodowych, mocnym uderzeniem oraz młodzieńczą fantazją przypomina dawne brazylijskie gwiazdy. Szkoleniowiec podobnie jak w Realu Madryt nie daje mu satysfakcjonującej liczby szans.

    Szkocka dyscyplina nie zawiodła

    Szkocja przystąpiła do meczu z Haiti w roli faworyta. Potomkowie Williama Wallace’a od początku ruszyli do ataku. Kilka akcji wyglądało obiecująco, w słupek trafił Scott McTominay. Ostatecznie podopieczni Steve’a Clarke’a dopięli swego i wyszli na prowadzenie po bramce Johna McGinna. Szkocki pomocnik wykorzystał zamieszanie w polu karnym przeciwników. Po golu Haitańczycy się nie poddali i regularnie tworzyli sobie sytuacje bramkowe. Jeśli chodzi o kulturę gry, pokazali się ze znacznie lepszej strony niż Republika Południowej Afryki, Paragwaj czy Katar. Nieprzypadkowo zespół ten pozbawił kwalifikacji Hondurasu z Luisem Palmą na czele. Haiti powróciło na mundial po 52 latach i mimo porażki może mieć podniesioną głowę.

    Szkoci również napisali piękną historię, ponieważ wygrali pierwszy mecz na mundialu od 36 lat. Ta wygrana mocno przybliżyła ich do pierwszego w historii awansu do fazy pucharowej mistrzostw świata. Wciąż muszą się jednak mieć na baczności, ponieważ grają z Brazylią oraz Marokiem. Brak urwania choćby jednego punktu może mocno skomplikować sytuację, więc to zwycięstwo można uznać za pierwszy obowiązkowy krok.

    Turcy największym rozczarowaniem

    Przed rozpoczęciem mundialu Turcja była uważana za potencjalnego czarnego konia. Wszystko dzięki dobremu Euro, kadra niemalże dotarła wtedy do półfinału. Młode gwiazdy jak Kenan Yildiz czy Arda Guler nabrały doświadczenia, a Orkun Kokcu czy Baris Yilzmaz znajdują się w imponującej formie. Od pierwszej minuty faworyci mieli potężne problemy z Australią, która potężnie się broniła. To drużyna, która wielokrotnie na mundialach sprawiała niespodzianki, a o ich sile, nieustępliwości oraz dyscyplinie w defensywie przekonywali się nawet mistrzowie świata.

    W 27. minucie meczu podopieczni trenera Popovicia objęli prowadzenie po kapitalnej akcji Nestrory’ego Irankundy. Skrzydłowy popisał się rajdem, którego nie powstydziłby się Christian Pulisic we wcześniejszej rywalizacji USA z Paragwajem. Od tego momentu Turcja zaczęła wyglądać coraz bardziej bezradnie, a ich ataki nie przekładały się na realne zagrożenie. W 75. minucie dzieła dopełnił Connor Metcalfe. Poza wejściem Yildiza żaden z Turków nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę rywali. Dziwna wydawała się decyzja trenera Montelli, aby młoda gwiazda Juventusu rozpoczęła ten mecz na ławce rezerwowych.

    Sytuacja Turcji wydaje się skomplikowana. Byli oni bowiem faworytami w grupie D, lecz porażka pokrzyżowała im plany. Pierwsze miejsce najprawdopodobniej gwarantuje mecz w 1/16 finału z Bośnia i Hercegowina, a w 1/8 z Belgią. W przypadku zajęcia drugiego miejsca rywalem w 1/16 finału mogą zostać Niemcy, a w 1/8 Francja. Mecze ze Stanami Zjednoczonymi i Paragwajem nie muszą być łatwe dla zespołu prowadzonego przez Vincenzo Montellę. Aby zapewnić sobie spokojny awans, trzeba zdobyć cztery punkty. Amerykanie pokazali ogromną jakość piłkarską i to oni stali się faworytami do zajęcia pierwszego miejsca.

    Po zakończeniu spotkania gromy spadły na Vincenzo Montellę. To szkoleniowiec, który w Turcji odbudował swoją karierę trenerską, ponieważ wcześniej radził sobie fatalnie we włoskiej Serie A. Wydaje się, że reprezentacja Turcji posiada zdecydowanie większe możliwości niż podczas meczu z Australią. Jeśli z tak wysokim potencjałem piłkarskim nie uda się wywalczyć awansu do fazy pucharowej po reformie ułatwiającej dalszą grę, jego posada może stać się niepewna. Po porażce z Turcją można zastanawiać się nad słabą dyspozycją europejskich zespołów. Wydaje się, że zmęczenie sezonem ligowym w czołowych ligach może nie sprzyjać zespołom ze Starego Kontynentu. Zobaczymy jak zaprezentują się najwięksi faworyci, bo ich meczów jeszcze nie widzieliśmy.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy