Mundial przyniósł kilka sensacji. Falstart faworytów
W kolejnym dniu mundialowych zmagań zobaczyliśmy same remisy. Najpierw padł wynik 0:0 w meczu Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka, co możemy uznać za największą sensację turnieju. Następnie Belgowie zremisowali 1:1 z Egiptem, Urugwaj 1:1 z Arabią Saudyjską oraz Iran 2:2 z Nowa Zelandia.
Najbardziej rozczarowali Hiszpanie oraz Belgowie, ponieważ spodziewano się efektownych zwycięstw już w pierwszej kolejce. Oba zespoły miały jednak problem z tym, aby tworzyć konkrety w ofensywie z nisko broniącym się przeciwnikiem. Poprzednie mundiale pokazały, że zimny prysznic w pierwszej kolejne potrafi wybudzić szkoleniowców z letargu.
Jałowa Hiszpania
Skład desygnowany przez Luisa de la Fuente mógł budzić sporo wątpliwości. Selekcjoner postanowił ograniczyć liczbę skrzydłowych, zagęszczając środek pola. W roli skrzydłowego wyszedł Gavi, który stracił znaczną część sezonu przez kontuzję. „La Furia Roja” od początku ruszyła z atakami, lecz nie mogła znaleźć sposobu na złamanie defensywy Republiki Zielonego Przylądka. Absolutny debiutant bronił się dzielnie i głęboko. Najgroźniejszą sytuację Hiszpanów widzieliśmy w momencie kiedy Marc Cucurella, Rodri oraz Ferran Torres rozegrali trójkową akcję, lecz piłka trafiła w poprzeczkę.
Wraz za każda minutą mistrzowie Europy byli zirytowani coraz bardziej. Wejście Lamine’a Yamala niewiele zmieniło i do końca widzieliśmy jałową grę, w której brakuje wejść w bezpośrednie pojedynki, prób dryblingu czy uderzeń z dystansu. Próba grania na siłę ponad 700 podań nie przyniosła żadnego skutku. Republika Zielonego Przylądka dopięła swego dzięki dobrej organizacji gry w obronie i świetnej dyspozycji bramkarza. 40-letni Vozinha wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i stał się bohaterem dla milionów widzów. Co ciekawe występuje on w drugiej lidze portugalskiej, w Chaves. Przed meczem na jego Instagramie mogliśmy zobaczyć 48 tysięcy obserwujących, po meczu liczba ta wzrosła do 5,6 miliona. Tak wygląda siła mundialu!
Utrata punktów w pierwszej kolejce potrafi mieć dobry skutek dla faworytów. Przekonaliśmy się o tym cztery lata temu kiedy Argentyna sensacyjnie przegrała 0:1 z Arabią Saudyjską. Wtedy Lionel Scaloni wyciągnął wnioski i posadził na ławce Leandro Paredesa i Lautaro Martineza kosztem zdolnej młodzieży. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Enzo Fernandez oraz Julian Alvarez rozegrali świetny turniej i poprowadzili reprezentację do mistrzostwa świata. Można wręcz powiedzieć, że tamta porażka miała dobry skutek dla „Albicelestes”. Podobnie było z Hiszpanią w 2010 roku kiedy przegrali pierwszy mecz ze Szwajcarią.
De la Furente z pewnością musi wyciągnąć wnioski z tej porażki. Pierwszym z nich jest wybór personaliów. Desygnowany skład był zdecydowanie zbyt zguardiolizowany. Postawienie na zbyt dużą liczbę pomocników często kończy się w taki sposób. Podczas Euro 2024 Hiszpania grała tak imponująco w dużej mierze dzięki szybkości oraz nieprzewidywalności Lamine’a Yamala oraz Nico Williamsa. „La Furia Roja” bez tego duetu w większym stopniu przypominała siebie z mundialu w 2018 roku, kiedy odpadła z Rosją po wyprowadzeniu blisko 1000 podań, z których nic nie wynikało.
Niewątpliwie doszło do największej sensacji podczas mundialu i w ostatnim czasie jest ich całkiem sporo. Mogą one wynikać również z mundialowej reformy. Przy zwiększonej liczbie drużyn utrata punktów w fazie grupowej waży mniej niż w poprzednich latach. Podobną tendencję oglądamy w Lidze Mistrzów, tam giganci często budzą się dopiero w fazie pucharowej. W ostatnich dwóch latach można było to zauważyć po PSG.
Po wczorajszym remisie postanowiliśmy zrobić boosta na Hiszpanię i od tej pory kurs na wygranie przez nich mistrzostwa świata nie wynosi 6.00, tylko 12.00.
Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!
Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:
- Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
- Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
- Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
- Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
- Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
- Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).
Belgia mocno zawiodła
Mimo że reprezentacja Belgii podczas ostatnich turniejów zawodziła, można było mieć wobec niej spore oczekiwania. Po przyjściu trenera Rudiego Garcii „Czerwone Diabły” zdobyły 47 bramek w 15 meczach. Wydawało się, że z Egiptem możemy obejrzeć nowe otwarcie i odważne wejście nowej generacji. Okazało się, że Belgowie podobnie jak Hiszpanie mieli problem z konkretyzowaniem swoich ataków. Poza wieloma podaniami, z gry niewiele wynikało. Egipcjanie postawili na bardziej bezpośrednie rozwiązania i regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką Courtois. Dobrze dysponowani w tym meczu byli Mohamed Salah oraz Omar Marmoush. W 20. minucie meczu pierwszy z nich popisał się asystą przy golu z dystansu Emama Ashoura. Po bramce Egipt wciąż był niebezpieczny dla swojego rywala.
Gra Belgów ruszyła dopiero w momencie kiedy na boisku pojawił się Romelu Lukaku. Tuż po wejściu w 66. minucie „Big Rom” sprokurował samobójcze trafienie Mohameda Hany’ego. Po wejściu gracza Napoli Belgowie atakowali z większym animuszem, lecz nie zdołałi złamać defensywy rywali. Remis z Egiptem to duże rozczarowanie dla Belgów, którzy potrzebują meczu, który podbije im morale. Oceniając przebieg wydarzeń boiskowych można zauważyć, że podobnie jak w przypadku Hiszpanów nie opłacało się przekombinowanie ze składem. Pomysł z De Ketelaere w roli fałszywego napastnika nie przyniósł konkretów w ofensywie.
Tak słabe wyniki mogą podziałać otrzeźwiająco na de la Fuente oraz Garcię, być może w obliczu utraty punktów w pierwszej kolejce zdecydują się oni na prostsze rozwiązania ze stawianiem skrzydłowych na skrzydła, a także napastnika na pozycję napastnika. Wiele pozytywnych słów można powiedzieć o Egipcie. Podopieczni Hossama Hassana zrobili wiele, by to spotkanie wygrać. Niewątpliwie postawili wielki krok, aby wywalczyć pierwszy od 92 lat awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.
Dzieje się! Egipt prowadzi z Belgią! Co za BOMBA!
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 𝐖 𝐓𝐕𝐏 👉 https://t.co/Q3AHF2rVGL#WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/v8dddXXsmx
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 15, 2026
Bezzębny Urugwaj
Urugwaj rozegrał fatalną pierwszą połowę przeciwko Arabii Saudyjskiej. Podopieczni Marcelo Bielsy mieli problem z tworzeniem sobie sytuacji bramkowych. Arabia Saudyjska była znacznie konkretniejsza w swoich działaniach, a Urugwajczykom brakowało dawnej zawziętości oraz przyspieszenia.W 40. minucie Saudyjczycy wyszli na prowadzenie po trafieniu Abdulelaha Al Amriego. Duży błąd popełnił golkiper Fernando Muslera, który w wieku 39 lat poleciał na swój piąty mundial. W drugiej połowie gra faworytów nieco się poprawiła, lecz za mało konkretów widzieliśmy ze strony Fede Valverde. Od piłkarza tej klasy należy wymagać znacznie więcej. W meczu Realu Madryt z Manchesterem City widzieliśmy jak wielkie możliwości posiada ten zawodnik.
Ostatecznie Urugwaj uniknął klęski za sprawą błędu Mohammeda Al Owaisa. Piłkę do siatki skierował grający w Sportingu Maximiliano Araujo. Dla Urugwajczyków niepokojący może być fakt, że ostatnie zwycięstwo podopieczni b odnieśli 13 października 2025 roku przeciwko Uzbekistanowi. Od tego momentu Urusi tracili punkty z Meksykiem, USA, Algierią, Anglią i Arabią Saudyjską. Inauguracja mundialu pokazała, że ta seria nie jest przypadkowa. Urugwaj w niczym nie przypominał siebie z 2010 roku kiedy zachwycał się nim cały świat. Teraz brak pierwszego od 2018 roku awansu do fazy pucharowej zostałby uznany za kompromitację
Waleczna Nowa Zelandia dopięła swego
Nowozelandczycy wyszli zmotywowani na boisko niczym na mecz rugby. Podopieczni Darrena Bazeleya od początku skupili się na szybkich atakach i dopięli swego już w 7, minucie meczu za sprawą trafienia Elijaha Justa. Świetnie podłączył się do tej akcji najlepszy piłkarz tego kraju Chris Wood. Napastnik Nottingham Forest wywalczył trudną piłką i popisał się świetną asystą. Irańczycy nie pozostali dłużni i również często atakowali bramkę przeciwników. Bliski wyrównania był Mehdi Taremi, który trafił w słupek. Piłkarsko zobaczyliśmy najbardziej otwarty i najlepszy do oglądania tego dnia mecz. W 32. minucie wyrównał Ramin Rezaeian.
W 54. minucie zobaczyliśmy bardzo podobną akcję do pierwszej bramki, znów Wood świetnie wypatrzył Justa, a Nowa Zelandia po raz drugi wyszła na prowadzenie, co można uznać za spore zaskoczenie. Ostatecznie Iran wyrównał 10 minut później po ładnym wykończeniu akcji przez Mohammeda Mohebiego i takim wynikiem zakończył się ten mecz. Obie drużyny mogą być zadowolone z tego ile serca zostawiły na boisku. Iran podszedł do tego starcia w roli faworyta, lecz to Nowa Zelandia po końcowym gwizdku nieco bardziej może pluć sobie w brodę. To dla niej trzeci mundial w historii. W 2010 roku mimo braku wyjścia z grupy zakończyli turniej z podniesiona głową, ponieważ namieszali w grupie F. Wówczas zremisowali ze Słowacją, Paragwajem oraz Włochami, czyli ówczesnymi mistrzami świata. Czy ten remis przybliży ten kraj do pierwszego w historii awansu do fazy pucharowej? Trudno przewidzieć. Łatwo nie będzie, jednak dobrze oglądać takie drużyny na mistrzostwach świata.

