Lech rozczarowuje w Europie. Dużo pracy przed mistrzami

    Radosław Laudański

    16 października 2026

    Lech Poznań przegrał z Bayerem Leverkusen 0:4. Mistrzowie Polski w fatalnym stylu rozpoczęli Ligę Europy i w tym momencie znajdują się na ostatnim miejscu w fazie ligowej. Pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że mierzyli się oni z dwoma silnymi drużynami. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że od mistrzów Polski należy wymagać zdecydowanie lepszej postawy. 

    Lech Poznań nie rozpoczął dobrze Ligi Europy. Mistrzowie Polski zostali całkowicie zmiażdżeni przez Bayer Leverkusen oraz Crystal Palace

    Kolejorz w Lidze Europy popełnia bardzo dużo błędów w obronie i całkowicie gaśnie w momencie kiedy rywal pierwszy strzeli gola. Jest to powtarzający się scenariusz, który obserwujemy od meczu z Crveną zvezdą. Od tego czasu każdy pojedynek z wyżej notowanym przeciwnikiem kończy się w podobny sposób. Trudno zrzucać całą winę na dobrą postawę przeciwników, skoro lepiej w starciach z nimi radzą sobie takie drużyny jak słoweńskie NK Celje czy grające w drugiej lidze portugalskiej Torrense. 

    Wnioski nie są wyciągane

    Główną przyczyną słabej postawy Lecha Poznań w meczach z wyżej notowanymi rywalami są błędy popełniane w obronie. Świadczą o tym porażki 1:3 z Crveną zvezdą, 1:5 z Genk, 1:3 z Szachtarem, 1:4 z Aarhus, 0:4 z Crystal Palace oraz Bayerem Leverkusen. O ile dwie ostatnie drużyny można nazwać niezwykle jakościowymi, tak tracenie tak wielu bramek w każdym meczu sprawia, że wielu osobom załącza się lampka alarmowa.

    Mierząc się z rywalem, który piłkarsko posiada znacznie więcej atutów, łatwiej jest podejść go sposobem. Wielokrotnie widzieliśmy, że uprzykrzanie rywalom życia bywa skutecznie. To dzięki dosypaniu piasku do perfekcyjnie funkcjonującej maszyny Republika Zielonego Przylądka do końca grała o awans z Argentyną. Podobną historię przeżyliśmy niedawno w Lidze Mistrzów gdzie Viking postawił się Bayernowi Monachium i dzięki walce oraz nieustępliwości zremisował 3:3. W Polsce fachowcem od tego typu meczów był przez wiele lat Czesław Michniewicz, który prowadząc polską młodzieżówkę wygrał z Portugalią z Rafaelem Leao czy Italią z Federico Chiesą, Dimarco, Nicolo Barellą czy Alessandro Bastonim. Były selekcjoner będąc trenerem Legii Warszawa potrafił pokonać Bodo Glimt czy wyeliminować Slavię Praga. Nie byłoby tych sukcesów bez defensywnej taktyki oraz konsekwentnie realizowanego planu meczowego.

    Lech grając z lepszymi od siebie rywalami chce grać w piłkę i nie chce porzucać swojego stylu gry. Niedawno podczas spotkania z kibicami Niels Frederiksen powiedział, że jego drużyna nie może grać inaczej ze względu na kształt kadry, Kolejorz ma być budowany tak, by ciągle dominować. O ile w Ekstraklasie wspomniana filozofia przynosi skutek, tak w europejskich pucharach zbiera krwawe żniwa. Można wymagać od Lecha tego by stał się bardziej elastyczny, ponieważ tylko w taki sposób będzie mógł przełamać negatywny impas.

    Kurs 10.0 na wygraną Barcelony

    Jak skorzystać z kursu 10.0 na wygraną Barcelony z Realem Betis?

    1. Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
    2. Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
    3. Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Barcelony z Realem Betis po specjalnym kursie 10.0 W TYM MIEJSCU
    4. Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy 100 % do 200 zł od każdej z nich!

    Jeżeli Barcelona wygra spotkanie, wygrana 176 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!

    Real Betis – FC Barcelona: Zgarnij 176 zł na KONTO GŁÓWNE za wygraną Barcelony z kursem 10.0!

    Już w sobotni wieczór Barcelona zmierzy się w kolejnym ligowym starciu, tym razem z Realem Betis! Naturalnie, to Blaugrana będzie zdecydowanym faworytem tego spotkania, a BETFAN ma świetną promocję dla nowych graczy na wygraną Barcelony z Realem Betis! Sprawdź, jak zgarnąć 176 zł, stawiając tylko 20 zł w BETFAN! Zespół ze Stolicy Katalonii imponuje niesamowitą skutecznością w ataku oraz świetną organizacją gry, narzucając rywalom własne warunki od pierwszej minuty spotkania. Ekipa Betisu miewa ogromne problemy w starciach z czołówką ligi, a wysoki pressing oraz kreatywność w ofensywie Barcelony stwarzają doskonałe perspektywy na pewne zainkasowanie pełnej puli punktów.

    Jedyna taka promocja od polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Zagraj wygraną Barcelony po kursie 10.0 z wygraną na konto główne! Bez żadnych dodatkowych haczyków! Aby odebrać bonus, załóż darmowe konto z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe. W kolejnym kroku dokonaj wpłaty pierwszego depozytu w wysokości dokładnie 20 zł oraz zagraj swój pierwszy kupon SOLO za stawkę dokładnie 20 zł na wygraną Barcelony z Realem Betis po specjalnym kursie 10.0. Jeżeli Barcelona wygra spotkanie, wygrana 176 zł trafia bezpośrednio na Twoje KONTO GŁÓWNE – bez jakichkolwiek wymogów dalszego obrotu! Dodatkowo za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć łącznie aż do 400 zł w bonusach

    Wyniki nie pozostawiają złudzeń

    Lech Poznań po dwóch kolejkach Ligi Europy zaliczył bilans bramkowy 0:8. To najgorszy wynik w historii fazy ligowej tych rozgrywek. W pozostałych europejskich pucharach bilans -8 zaliczył jeszcze Slovan Bratysława oraz Young Boys Berno. Te wyniki bolą jeszcze bardziej kiedy zobaczy się fakt, że na znacznie mniej pozwoliło Bayerowi na wyjeździe NK Celje, które dysponuje znacznie słabszym składem. Przykład Kolejorzowi dało też Torrense, które przez długi czas prowadziło z Sunderlandem, ostatecznie przegrało jednak 1:2.

    Wiele osób nie ma pretensji do Lecha ze względu na umiejętności przeciwnika, tyle, że inni potrafią w większym stopniu przeciwstawić się faworytom, a każdy mecz mistrzów Polski wygląda w bardzo podobny sposób. Podczas spotkania z Bayernem można było odnieść wrażenie, że Niemcy mogli wygrać jeszcze wyżej. W drugiej połowie stworzyli bowiem dużą liczbę sytuacji bramkowych, jednak zabrakło im skuteczności pod bramką. Po końcowym gwizdku Mateusz Skrzypczak stwierdził, że było widać to dlaczego dani piłkarze grają w Lechu Poznań, a którzy w Bayerze Leverkusen. To skrajny przykład braku wiary w swoje możliwości, po takiej porażce kibic wolałby zobaczyć piłkarza, który bije się w pierś i deklaruje poprawę. Słowa stopera są zdecydowanie inne od tych, które wypowiadał Bartosz Bosacki przy okazji rywalizacji z Manchesterem City oraz Juventusem w 2010 roku. Wówczas strzelec dwóch goli w meczu z Kostaryką podczas mundialu w 2006 roku stwierdził, że wychodząc na boisko szanse zawsze są równe i jeśli piłkarze nie myśleliby w ten sposób, rozgrywanie meczu nie ma sensu, a rywale są takimi samymi ludźmi.

    Dziś Lechowi w Europie brakuje charakteru oraz obrony, jaką prezentował zespół w 2010 roku. Wówczas obrona z Bosackim i Arboledą potrafiła zatrzymywać Emmanuela Adebayora czy Alessandro Del Piero. Aby zobaczyć lepiej grającego Kolejorza przeciwko silnym rywalom, nie trzeba tak daleko spoglądać wstecz. Wystarczy wspomnieć kampanię Ligi Konferencji zakończonej awansem do ćwierćfinału. Wówczas Lechici potrafili pokonać 3:0 Villarreal, wyeliminować Bodo Glimt czy wygrać z Fiorentiną. Nawet pierwszy przegrany 1:4 mecz z Violą wyglądał zupełnie inaczej od tego z Bayernem, na boisku można było poczuć ogromną energię.

    Wówczas zespół potrafił utrzymać równowagę dzięki przygotowaniu taktycznemu. Zamknięcie się w meczu wyjazdowym z Bodo Glimt okazało się taktycznym majstersztykiem Johna Van den Broma. Trudno też odejść od wrażenia, że tamta obrona bardziej potrafiła cierpieć. Kolejorzowi brakuje takich stoperów jak ówczesny Antonio Milić, Bartosz Salamon czy Lubomir Satka.

    Czas się obudzić

    Dwie tak dotkliwe porażki wyhamowały entuzjazm przed rozpoczęciem Ligi Europy. To europejskie puchary sprawiają, że kibice zakochują sie w piłce i doznają przeżyć, jakie będą wspominali przez długie lata. Czwartkowy mecz z Sunderlandem będzie ostatnią okazją w fazie ligowej na to, by przy Bułgarskiej sprawić niespodziankę i wygrać z wyżej notowaną drużyną. Jeśli nie uda się wywalczyć dobrego rezultatu, to oby chociaż kibice w końcu obejrzeli show, na jakie zasługują.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy