104 gole trio Bayernu! Czy Stuttgart zdoła przetrwać oblężenie?
Choć Bayern Monachium przystępuje do finału Pucharu Niemiec jako zdecydowany faworyt, VfB Stuttgart przyjeżdża do Berlina z przekonaniem, że może napisać kolejną piękną historię. Bawarczycy mają za sobą niemal perfekcyjny sezon — odzyskali mistrzostwo Bundesligi, imponowali ofensywą i byli o krok od finału Ligi Mistrzów.
Stuttgart również może jednak mówić o udanej kampanii. Obrońcy trofeum wrócili do Ligi Mistrzów i po raz drugi z rzędu zameldowali się w finale krajowego pucharu. Wszystko wskazuje na to, że Olympiastadion będzie świadkiem starcia dwóch ofensywnych drużyn, które potrafią zamieniać mecze w prawdziwe spektakle.
Bayern zbudował ofensywną maszynę nie do zatrzymania
Vincent Kompany stworzył w Monachium drużynę, która przez większość sezonu wyglądała jak perfekcyjnie działająca maszyna. Bayern zdobył mistrzostwo z ogromną przewagą i zakończył rozgrywki Bundesligi z niewiarygodnym bilansem 122 strzelonych goli.
Największe wrażenie robi jednak siła ofensywnego trio Harry Kane – Michael Olise – Luis Díaz. Łącznie zdobyli aż 104 gole w samych rozgrywkach ligowych, co jest wynikiem historycznym. Nigdy wcześniej od rozpoczęcia szczegółowego gromadzenia danych w Bundeslidze w 1988 roku jedna ofensywna trójka nie przekroczyła granicy stu trafień.
Kane rozgrywa sezon życia. Anglik zakończył ligowe rozgrywki z 36 golami, a we wszystkich rozgrywkach uzbierał aż 58 trafień. Po raz trzeci z rzędu został królem strzelców Bundesligi, dołączając tym samym do ekskluzywnego grona z Robertem Lewandowskim.
Nie mniej imponująco prezentował się Michael Olise. Francuz zanotował 19 asyst i 15 goli, stając się jednym z najbardziej kompletnych ofensywnych piłkarzy ligi. Luis Díaz natomiast błyskawicznie zaaklimatyzował się po transferze z Liverpoolu, kończąc sezon z 15 bramkami i 14 asystami.
Niewykluczone, że tego wieczoru przyjdzie nam oglądać wiele bramek. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was wiele interesujących zakładów na ten mecz! Sprawdźcie sami!
Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN – SPORTBETFAN.
Stuttgart ma argumenty, by zagrozić gigantowi
Mimo dominacji Bayernu, Stuttgart absolutnie nie zamierza jechać do Berlina tylko po to, by odegrać rolę tła dla mistrzów Niemiec. Drużyna Sebastiana Hoenessa była jedynym zespołem w Bundeslidze, który choć częściowo dotrzymywał kroku Bayernowi pod względem ofensywy.
31 z 71 ligowych goli zdobyli wspólnie Deniz Undav i Ermedin Demirović. Ich współpraca szczególnie wiosną wyglądała znakomicie. Undav między listopadem a kwietniem przeżywał fenomenalny okres – strzelił 17 goli w 18 ligowych spotkaniach i praktycznie sam utrzymywał Stuttgart w walce o Ligę Mistrzów.
Demirović również dołożył swoją cegiełkę, zdobywając ważne bramki w końcówce sezonu. Dzięki temu Stuttgart zapewnił sobie miejsce w czołowej czwórce Bundesligi i wróci do Champions League.
Hoeness doskonale wie, że jego drużyna nie może wygrać z Bayernem wyłącznie defensywą. Stuttgart będzie próbował odpowiadać pressingiem, intensywnością i szybkimi atakami, bo właśnie w tym czuje się najlepiej.
Droga do finału pokazała charakter obu drużyn
Choć Bayern ostatecznie dotarł do finału w imponującym stylu, początek pucharowej kampanii wcale nie był łatwy. Już w pierwszej rundzie monachijczycy byli o włos od kompromitacji z trzecioligowym Wehen Wiesbaden. Dublet Fatiha Kayi doprowadził do remisu 2:2, a Bayern uratował dopiero Harry Kane golem w doliczonym czasie gry.
Później jednak drużyna Kompany’ego weszła na wyższy poziom. Pokonanie Kolonii, Unionu Berlin, RB Lipsk i Bayeru Leverkusen pokazało, że Bayern potrafi wygrywać także trudne, fizyczne mecze.
Stuttgart również przeszedł długą i wymagającą drogę. Już w pierwszej rundzie obrońcy trofeum przeżyli horror przeciwko Eintrachtowi Brunszwik, wygrywając dopiero po serii rzutów karnych 8:7.
Późniejsze mecze wyglądały znacznie spokojniej. Stuttgart eliminował Mainz, Bochum i Holstein Kiel, aż w półfinale stoczył dramatyczny bój z Freiburgiem. Gdy wydawało się, że o awansie zdecydują rzuty karne, Tiago Tomás zdobył zwycięską bramkę w 119. minucie.
Historia przemawia za Bayernem, ale Stuttgart pamięta 2024 rok
Statystyki są brutalne dla Stuttgartu. Bayern wygrał 12 z ostatnich 15 spotkań między tymi zespołami, regularnie dominując w derbach południa.
W obecnym sezonie Bawarczycy pokonali VfB trzykrotnie — w Superpucharze oraz obu meczach Bundesligi. Szczególnie bolesna była grudniowa porażka 0:5, gdy Harry Kane skompletował hat-tricka. Jednak Stuttgart ma w pamięci maj 2024 roku. Wtedy Szwabowie sensacyjnie pokonali Bayern 3:1 i pokazali, że potrafią wykorzystać nawet najmniejsze słabości giganta z Monachium.
– Z zewnątrz liczy się tylko wyniki i trofea. Kiedy jesteś w środku i widzisz ostatnie lata, gramy na bardzo wysokim poziomie i robimy to konsekwentnie. Zrobimy wszystko, żeby wygrać jutro. Mimo to nie oceniam całego sezonu przez pryzmat jednego meczu. Mam wrażenie, że drużyna każdego dnia chętnie przychodzi na trening i wszyscy mają ochotę grać razem w piłkę. To jest bardzo wartościowe dla rozwoju. Ale kiedy spojrzysz za dziesięć lat wstecz, chcesz mieć za sobą jak najwięcej tytułów. Dlatego jutro damy z siebie wszystko! – powiedział przed meczem na konferencji Joshua Kimmich.
Większość zawodników, którzy wystąpili w tamtym spotkaniu, nadal stanowi trzon obecnej drużyny. Alexander Nuebel, Angelo Stiller, Chris Fuehrich czy Deniz Undav doskonale wiedzą, że Bayern nie jest nietykalny.
Berlin czeka na wielkie widowisko
Finał Pucharu Niemiec zapowiada się jako idealne zakończenie niemieckiego sezonu. Bayern przyjeżdża do Berlina jako dominator krajowej piłki i drużyna, która chce przypieczętować dublet. Stuttgart natomiast ma wszystko, by stać się niewygodnym outsiderem — ofensywną jakość, doświadczenie z poprzedniego finału i świadomość, że presja spoczywa przede wszystkim na rywalu.
Bawarczycy wydają się mocniejsi praktycznie w każdym aspekcie gry, ale futbol wielokrotnie pokazywał, że finały rządzą się własnymi prawami. Jeśli Stuttgart utrzyma ofensywną skuteczność i wykorzysta swoje momenty, Bayern może czekać znacznie trudniejszy wieczór, niż wielu przewiduje.

