Argentyna zbudowała wielki mit i chce dokonać niemożliwego

    Radosław Laudański

    19 lipca 2026

    Argentyna Argentyna zagra w drugim finale mistrzostw świata z rzędu. Podopieczni Lionela Scaloniego chcą dokonać niemożliwego.

    W finale mistrzostw świata Argentyna zmierzy się z Hiszpanią. Podczas obecnego turnieju „Albicelestes” są wzorem zespołowości, serca do walki oraz nieustępliwości. Za każdym razem kiedy wydaje się, że rywal ich złamie, podopieczni Lionela Scaloniego wstają. Leo Messi wraz ze swoją brygadą chcą dokonać niemożliwego i obronić zdobyty 4 lata temu tytuł mistrzowski.

    Argentyna może zostać trzecią reprezentacją w historii, która obroni tytuł mistrza świata. W 1938 roku dokonali tego Włosi, a w 1962 roku Brazylijczycy. Mowa więc o wydarzeniu bezprecedensowym, które zdarza się niezwykle rzadko. Jeśli ktoś ma tego dokonać, to tylko Leo Messi, który w wieku 39 lat wniósł się na wyżyny swojej formy. Jego postawa podczas obecnego mundialu będzie stanowić inspirację dla wielu przyszłych pokoleń piłkarzy.

    Scaloni przywrócił wiarę

    Kiedy Lionel Scaloni w 2018 roku został selekcjonerem reprezentacji Argentyny, zastał zgliszcza. Wtedy mało kto w niego wierzył, a Diego Armando Maradona nie zdołał powstrzymać gorzkich oraz prześmiewczych słów pod jego adresem. Początek jego pracy nie wyglądał zbyt kolorowo. Przegrane mecze z Wenezuelą, Kolumbią oraz dwie porażki z Brazylią nie napawały kibiców optymizmem. Każdy pogodził się z faktem, że „Albicelestes” byli kadrą niespełnionego potencjału, a wielka szansa na sukces w 2014 roku została zmarnowana. Najbardziej cierpiał Leo Messi, który po mundialu w 2018 roku miał dość gry w reprezentacji narodowej.

    Porażka z Brazylią w półfinale Copa America w 2019 roku coś zmieniła. Zespół pokonał Chile i ostatecznie zajął 3. miejsce na turnieju i dzięki zjednoczeniu grupy oraz ciężkiej walce uwierzył swoje możliwości. Od tego czasu „La Scaloneta” błyszczała formą i przekonała Leo Messiego do powrotu. Od tego czasu reszta kolegów z zespołu stała się jego ochroniarzami, którzy pilnują go w każdej sytuacji boiskowej i robią wszystko, aby mógł pokazywać swój talent w narodowych barwach. Skutki okazały się zabójcze w skutkach dla rywali, wygrane Copa America i seria 36 meczów bez porażki. Zakończyła ją dopiero Arabia Saudyjska podczas pierwszego meczu mundialu w Katarze.

    Tamta przegrana okazała się pozytywna w skutkach, ponieważ Scaloni z większą odwagą postawił na Enzo Fernandeza oraz Juliana Alvareza. Wygrany mundial sprawił, że Messi i jego koledzy dosięgnęli gwiazd. Wychowanek Barcelony dokonał sukcesu w wieku 35 lat, czyli później niż wielu zakładało. Po 2018 roku mało kto mógł wierzyć w to, że „La Pulgę” stać na triumf ze swoją reprezentacją, zwłaszcza jeśli przypomni się liczne klęski w finałach Copa America i rozczarowania na mundialach.

    Finał mundialu promocja - kurs 10.0 lub 15.0

    1. Załóż swoje konto za darmo (kliknij TUTAJ lub w widżet na górze), jeżeli nie jesteś jeszcze graczem BETFAN z kodem SPORTBETFAN i zaznacz wszystkie zgody marketingowe
    2. Wpłać pierwszy depozyt w wysokości DOKŁADNIE 20 zł
    3. Postaw swój pierwszy kupon (kupon musi być SOLO) za stawkę DOKŁADNIE 20 zł na wygraną Hiszpanii po specjalnym kursie 10.00 lub na wygraną Argentyny po specjalnym kursie 15.0 W TYM MIEJSCU
    4. Za drugą i trzecią wpłatę możesz zgarnąć bonusy do 200 zł od każdej z nich!

    Jeżeli poprawnie wytypujesz zwycięzcę finału, wygrana 176 zł lub 264 zł trafia na Twoje konto główne! Graj i wygrywaj razem z nami!

    Hiszpania – Argentyna: Kosmiczne kursy 10.0 lub 15.0 na zwycięzcę wielkiego finału!

    Nadszedł czas na absolutny szczyt piłkarskich emocji – wielki finał Mistrzostw Świata 2026! W decydującej bitwie o najcenniejsze trofeum globu naprzeciw siebie staną reprezentacje Hiszpanii oraz Argentyny. „La Furia Roja” zachwyca swoją finezją i młodzieńczą fantazją, podczas gdy zaprawieni w bojach obrońcy tytułu z Ameryki Południowej zrobią wszystko, by puchar znów wylądował w ich rękach. Na ten historyczny moment legalny polski bukmacher przygotował absolutną bombę promocyjną.

    Dzięki specjalnej ofercie od BETFAN, możesz postawić na swojego faworyta po kosmicznym kursie – aż 10.0 na wygraną Hiszpanii lub kosmiczne 15.0 na triumf Argentyny! Stawiając zaledwie 20 zł na wybrany zespół, przy poprawnym typie zgarniasz kolejno 176 zł lub aż 264 zł czystej wygranej bezpośrednio na konto główne, bez żadnych ukrytych haczyków!

    Utrzymali się na szczycie 

    Wygrany mundial nie wyhamował ambicji Argentyńczyków. Świadczy o tym 21 z 22 wygranych meczów po finale w Katarze. Wówczas „Albicelestes” po raz drugi z rzędu wygrali Copa America. Styl ich zwycięstwa nie był korzystny jak 4 lata temu, jednak w większym stopniu nauczyli się cierpieć w trudnych momentach, co wykorzystali podczas obecnych mistrzostw świata. Od 2019 roku Argentyna przegrała zaledwie 5 spotkań, Scaloni osiągnął naprawdę imponujący bilans. Siłę Argentyńczyków pokazały także eliminacje mundialu, gdzie poza drobnymi wpadkami udało się przejść suchą stopą przez większość rywali. 38 punktów w 18 meczach i 9 oczek przewagi nad drugim Ekwadorem robi wrażenie. Widać, że ten zespół mimo sukcesów wciąż pozostał głodny kolejnych zwycięstw.

    Mimo gorszych wrażeń artystycznych Argentyńczycy nie stracili swojej duszy i podczas obecnego mundialu jak żadna inna grupa przypominają bandę przyjaciół, która jest w stanie skoczyć za sobą w ogień w najtrudniejszych sytuacjach. Faza grupowa wyglądała dość spokojnie, wygrane 3:0 z Algierią, 2:0 z Austrią i 3:1 z Jordanią pokazały duże możliwości drużyny, jednak część osób zwracała uwagę na zbyt dużą zależność od Leo Messiego. Taka sytuacja natychmiast przypomniała mroczne czasy przed Scalonim i liczne klęski, które zniechęciły boskiego Leo do dalszych występów w kadrze narodowej.

    Spotkania z Republiką Zielonego Przylądka, Egiptem, Szwajcarią oraz Anglią sprawiły, że kibice „Albicelestes” osiwieli przez kilka tygodni. W każdym z czterech wymienionych meczów wydawało się, że Argentyńczycy mogą pojechać do domu. Najgorsza sytuacja była przy okazji rywalizacji z Egiptem, wynik 0:2 jeszcze w 78. minucie i totalna bezradność w ataku zwiastowały odpadnięcie z turnieju. Okazało się jednak, że Leo Messi jest ponad wszystkim i jest w stanie samodzielnie ocalić cały argentyński naród. Oglądając newralgiczne momenty Argentyny można było mieć wrażenie, że mistrzowie świata potrzebują noża na gardle, aby się zmotywować do cięższej pracy i szybszej gry. Za każdym razem kiedy rywal zaczął wierzyć w sukces, Messi był bezlitosny.

    Przez długi czas mówiło się o tym, że największa gwiazda nie może liczyć na wsparcie kolegów. Do pewnego momentu była to prawda, jednak od meczu z Egiptem lepiej zaczął wyglądać Lautaro Martinez. W kolejnych spotkaniach poprawił swoje notowania również Julian Alvarez i to właśnie dwójka napastników okazała się kluczowa w przechyleniu szali zwycięstwa na swoją korzyść.

    Trudności ich umocniły 

    Wiele osób zarzucało Argentynie zbyt łatwą ścieżkę, jednak mistrzowie świata nic nie mogli za to, że Portugalia przegrała mecz grupowy z Kolumbią, ponieważ w przypadku zajęcia przez nich 1. miejsca, zmierzyliby się ze sobą w ćwierćfinale. Teoretycznie łatwi rywale napędzili wiele strachu Argentyńczykom. Wydawało się, że „Albicelestes” zbyt mocno odbiegają formą od turnieju w Katarze, aby myśleć o awansie do finału. Wiele pretensji można było mieć do Enzo Fernandeza czy Rodrigo de Paula, którzy znacząco obniżyli loty. Anglia miała być przeciwnikiem, który miał zweryfikować chwiejną dyspozycję „La Scalonety”.

    Już w momencie odśpiewania hymnu narodowego widzieliśmy jak wielka siła drzemie w Argentyńczykach, każdy z nich oddał całą duszę najpierw dla wspólnego śpiewu, a następnie wspólnej walki na boisku. Pierwsza połowa przyniosła wiele ostrych momentów, był to klasyczny mecz w stylu latynoamerykańskim, który cechowała przede wszystkim walka oraz brutalność. Gol Anthony’ego Gordona mimo lepszej postawy Argentyny miał złamać mistrzów świata. Tak się jednak nie stało i to właśnie po 55. minucie Argentyńczycy prezentowali się najlepiej podczas obecnego turnieju. Zaciekle atakowali bramkę strzeżoną przez Pickforda, jednak angielski bramkarz bronił jak z nut lub piłka obijała słupki.

    Szczęście dla Anglików skończyło się w 85. minucie, wtedy trafił do siatki Enzo Fernandez po kapitalnym uderzeniu z dystansu. Zawodnik Chelsea dość długo się rozkręcał, jednak w meczu z Anglią w końcu przypominał siebie z mundialu w Katarze. Innym bohaterem był Giuliano Simone, który walczył niczym lew. Lepiej wyglądał także Rodrigo de Paul, który wcześniej miał spore problemy. Argentyna z drugiej połowy przeciwko Anglii może sprawić wiele trudności Hiszpanom w finale, bo są drużyną, która nigdy się nie poddaje i ma tendencję do tego, aby zyskiwać psychologiczną przewagę nad rywalem.

    Odkupienie Messiego

    Do 2022 roku mistrzostwa świata źle się kojarzyły Leo Messiemu. Stanowiły one dla niego pasmo rozczarowań. Naród oczekiwał bowiem, że zbawi cały kraj, a jego koledzy oraz selekcjonerzy nie potrafili stworzyć mu warunków do tego, by rozwinął skrzydła. Obserwując obecną grę Messiego w kadrze można dostrzec podobną energię do tej, którą widzieliśmy w 2006 roku. Wówczas 19-letni debiutant wzbudził entuzjazm w całym narodzie, ponieważ wszyscy widzieli w nim następcę Diego Armando Maradony. Nie inaczej myślał sam „Pelusa”, który z ogromnym entuzjazmem na trybunach reagował na debiut Leo oraz jego pierwszą bramkę. Wtedy było widać, że obdarzył on młodego piłkarza szczególnym uczuciem i potraktował jako swojego następcę.

    O wielkiej sile oddziaływania Messiego świadczyła także flaga nastolatka z Pucharem Świata, już wtedy „La Pulga” rozpalał serca argentyńskich kibiców. Teraz w momencie kiedy kariera piłkarska powoli zbliża się do kresu, poczuł w sobie dodatkową motywację. Sam przyznał, że trenował do mundialu ponad rok i prowadził się bardzo restrykcyjnie. Efekt okazał się oszałamiający, ponieważ poprowadził na swoich plecach Argentynę do kolejnego finału oraz wykręcił jeszcze lepsze liczby niż 4 lata temu w Katarze. Messi przesunął granicę długowieczności piłkarza. Jeśli drugi raz z rzędu wygra mundial, będzie można mówić o jednym z najwybitniejszych osiągnięć w historii sportu. Cieszmy się z tego, że wciąż możemy go oglądać, bo takiego piłkarza możemy już nigdy nie zobaczyć.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy