Zieliński naprawdę może trafić do Barcelony?

Piotr Zieliński ma w letnim oknie transferowym trafić do Barcelony. Tak, my też jesteśmy zaskoczeni tą informacją i – szczerze mówiąc – nie bardzo wierzymy w taki obrót spraw. Barcelona jednak faktycznie jest nim zainteresowana. Pytanie tylko, czy ostatecznie zarząd „Dumy Katalonii” zdecyduje się na pozyskania reprezentanta Polski.

BARCELONA SZUKA, ALE CZY ZIELIŃSKIEGO?

Przede wszystkim – skąd w ogóle taka informacja? Alfredo Pedulla ze Sport Italia poinformował, że FC Barcelona nie tylko obserwuje Polaka – jak wielu wyróżniających się zawodników – ale i kontaktowała się z agencją BMG Sport, która reprezentuje Zielińskiego. To już oznacza coś więcej, niż tylko zwykłe zainteresowanie.

Rzecz jasna nie jest to równoznaczne z ewentualnym transferem. Faktem jest jednak to, że Barcelona szuka środkowych pomocników. Zamierza latem przebudować swój skład. Z zespołu mają odejść tacy piłkarze, jak Ivan Rakitić, Arthur i Arturo Vidal. Jeśli do tego dojdzie, „Blaugrana” na pewno zakontraktuje przynajmniej jednego nowego zawodnika, który mógłby grać w środku pola. Zieliński jest jedną z tych poważniejszych opcji.

NAPOLI CHCE, BY ZIELIŃSKI ZOSTAŁ

Patrząc na to realistycznie, to choć doceniamy umiejętności reprezentanta Polski, nie wydaje nam się, by prezentował poziom godny gry dla Barcelony. Liga włoska jest skrojona pod niego. W Napoli idealnie się odnajduje. Zieliński zawsze może liczyć na pierwszy plac. W tym sezonie rozegrał 35 meczów we wszystkich rozgrywkach, w których strzelił dwa gole i zanotował pięć asyst. W koszulce „Azzurich” pojawił się łącznie już 178 razy na murawie. Jeśli 26-latek utrzyma tempo i jeszcze przez kilka lat będzie grał dla tego klubu, to będzie miał szansę dołączyć do prawdziwych legend.

Pewne jest to, że Napoli chce zaproponować mu nową umowę. Jednak Zieliński nie dogadał się z zarządem w sprawie swojej pensji i sumy odstępnego. Jeśli Polak nie dojdzie z włoskim klubem do porozumienia, plotki o transferze do Barcelony będą narastały. Choć życzymy mu przenosin do tak wielkiej drużyny, to nie sądzimy, by stały się one faktem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.