Widzew – GKS Bełchatów 0:0. Wtorek bez fajerwerków

Widzew Łódź we wtorkowy wieczór nareszcie rozegrał zaległe spotkanie w ramach 10. kolejki 1. Ligi z GKS-em Bełchatów. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

BRAKOWAŁO SYTUACJI

Tempo spotkania nie było wybitne, a zawodnicy zaprezentowali niewiele udanych akcji. W pierwszej połowie żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnych sytuacji do wyjścia na prowadzenie. Pojawiło się kilka strzałów z dystansu, jednak głównie niecelnych. Nie brakowało również walki w powietrzu, ale nic z niej nie wynikało. Widowisko nieco rozkręciło się po przerwie – już na początku drugiej odsłony Paweł Lenarcik musiał popisać się niełatwą interwencją po strzale Michalskiego, a Widzew zaprzepaścił szansę na bramkę. Bełchatowianie odpowiedzieli sytuacjami stworzonymi po stałych fragmentach gry, jednak dobrze w defensywie spisywał się stoper gospodarzy, Daniel Tanżyna. Później goście mieli świetną okazję po błędzie golkipera łódzkiej drużyny, jednak Przemysław Zdybowicz z ostrego kąta uderzał niecelnie.

WIDZEW MÓGŁ WYRWAĆ ZWYCIĘSTWO

W doliczonym czasie gry Widzew mógł zgarnąć komplet punktów. Wpuszczony na murawę na ostatnie 30 minut Marcin Robak zagrał do Henrika Ojaamy, który oddał strzał na bramkę Lenarcika. Bramkarz GKS-u sparował uderzenie, a piłkę przejął Dominik Kun, jednak ponownie zawiodła skuteczność i nie trafił on do siatki. Ostatecznie po średnim widowisku zespoły podzieliły się punktami.

Zostaw komentarz

kod-sport-betfan