Premier League finanse. Raport Deloitte ujawnia miliardowe straty klubów

    Kamil Błaszczyk

    08 lipca 2026

    Najnowsza, opublikowana właśnie edycja prestiżowego raportu finansowego firmy doradczej Deloitte (Annual Review of Football Finance) przyniosła prawdziwe tąpnięcie w europejskim i brytyjskim futbolu. Choć cały rynek na Starym Kontynencie po raz pierwszy w historii przebił magiczną barierę 40 miliardów euro przychodu, to pod biznesowym dnem angielskiej elity otworzyła się gigantyczna szczelina.

    premier-league-pilka

    Zgodnie z oficjalnymi i rzetelnymi wyliczeniami analityków, skumulowane straty klubów angielskiej Premier League przed opodatkowaniem wzrosły w ciągu zaledwie jednego roku z 135 milionów funtów do astronomicznego poziomu aż 948 milionów funtów. Ten drastyczny, ponad 600-procentowy skok strat stawia pod wielkim znakiem zapytania dotychczasowy model funkcjonowania najbogatszych klubów świata.

    Jeżeli nie masz jeszcze konta w BETFAN, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN SPORTBETFAN. 

    Oferta powitalna mundial

    Dlaczego gigantyczne przychody Premier League nie pokrywają morderczych strat?

    Główną przyczyną tak drastycznego pogorszenia kondycji finansowej okazały się niesłabnące, niezwykle agresywne wydatki na rynku transferowym oraz – co kluczowe – drastyczny brak zysków z jednorazowych sprzedaży zawodników poza strukturę ligi. W minionych latach wysokie transfery wychodzące skutecznie reperowały klubowe budżety. Ostatnia stagnacja na rynku zewnętrznym obnażyła jednak realne koszty stałe angielskich potęg, windując ich łączne zadłużenie netto do poziomu 3,6 miliarda funtów.

    Sytuacja ta jest o tyle paradoksalna, że Premier League jako produkt komercyjny nigdy nie zarabiała tak wielkich pieniędzy. Łączne przychody ligi wzrosły o 8 procent, osiągając rekordowy pułap 6,8 miliarda funtów, a wpływy z dnia meczowego (matchday) po raz pierwszy w historii przekroczyły barierę 1 miliarda funtów. Kluby nie potrafią jednak okiełznać rosnącej presji płacowej i gigantycznych prowizji dla agentów, co przy rygorystycznym egzekwowaniu ligowych zasad zrównoważonego rozwoju (PSR) zmusza dyrektorów sportowych do natychmiastowego zaciągnięcia hamulca ręcznego.

    Finansowy dramat na zapleczu. Championship tonie w długach przez pensje piłkarzy

    O ile sytuacja finansowa w Premier League budzi spory niepokój, o tyle na zapleczu angielskiej elity mamy do czynienia z permanentną i dramatyczną walką o przetrwanie. Zbiorcze przychody klubów z drugiego poziomu rozgrywkowego, czyli Championship, zanotowały spadek o 2 procent, zatrzymując się na kwocie 942 milionów funtów, co stanowi pierwszy taki regres od czasów pandemii. Z kolei ich łączne straty przed opodatkowaniem wzrosły o 12 procent, osiągając pułap 355 milionów funtów.

    Najbardziej zatrważającym wskaźnikiem opublikowanym w raporcie Deloitte są koszty wynagrodzeń zawodników na zapleczu elity. Kluby na same pensje piłkarzy przeznaczyły rekordowe 903 miliony funtów, co stanowi równowartość aż 96 procent ich wszystkich przychodów. W profesjonalnym biznesie taki wskaźnik oznacza natychmiastowe bankructwo, a w całej lidze zaledwie trzy zespoły zdołały wypracować jakikolwiek zysk. Głównym motorem tego szaleństwa jest desperacka próba awansu do Premier League – kluby ryzykują absolutnie wszystko, a Tim Bridge, czołowy partner w Deloitte Sports Business Group, podkreślił, że zewnętrzne finansowanie od właścicieli stało się czynnikiem absolutnie krytycznym dla utrzymania ich płynności finansowej.

    Deloitte ostrzega przed decyzjami FIFA i UEFA. Kalendarz meczów osiągnął punkt krytyczny

    Wzrost przychodów w Europie do poziomu 40,2 miliarda euro był bezpośrednio napędzany wprowadzeniem nowego, rozbudowanego formatu rozgrywek klubowych przez UEFA oraz nadchodzących turniejów FIFA. Eksperci Deloitte alarmują jednak, że rynek osiągnął już swój absolutny punkt krytyczny, a dalsze dokreowanie kolejnych spotkań w kalendarzu przyniesie odwrotne skutki od zamierzonych. Prognozy na najbliższe sezony zapowiadają gwałtowne wyhamowanie dynamiki wzrostu, a w niektórych ligach (jak francuska Ligue 1, która już teraz zanotowała 15-procentowy spadek przychodów) nastąpi potężny regres.

    „Futbol nie może bez końca polegać na sztucznym dodawaniu meczów do kalendarza. Nadmiar spotkań drastycznie osłabia jakość widowiska na boisku, a brak kolektywnego myślenia ze strony organizatorów grozi przedkładaniem krótkoterminowych zysków nad długoterminową stabilność dyscypliny” – wyjaśnił stanowczo Tim Bridge. Przeładowany grafik generuje plagę ciężkich kontuzji u największych gwiazd, co bezpośrednio uderza w atrakcyjność produktu i zniechęca kibiców. Ratunkiem dla klubów ma być teraz wkroczenie do gry Niezależnego Regulatora Piłkarskiego z uprawnieniami zabezpieczającymi, który siłą narzuci sprawiedliwy podział zysków i ukróci finansową anarchię w Anglii.

    Mimo rekordowych przychodów europejskiego futbolu, straty klubów Premier League wystrzeliły do poziomu 948 milionów funtów, obnażając nienasycony rynek transferowy i zmuszając kluby do radykalnych oszczędności.

    Autor tekstu

    Kamil Błaszczyk

    Redaktor naczelny portalu Sport Betfan. Ze sportem ma dużo wspólnego od lat młodzieńczych, a w szczególności z piłką nożną oraz tenisem. Sercem najbardziej związany z Ekstraklasą oraz Premier League. Prywatnie magister zarządzania. W wolnym czasie, poza światem sportu, pasjonat podróży, kina oraz analizy bukmacherskiej.

    Najnowsze wpisy