Polska przegrywa ze Szwecją. Polacy nie pojadą na mundial
Niestety, Polska reprezentacja nie zagra na mundialu po porażce w Solnej ze Szwecją. Jest to pierwszy mundial bez udziału polskiej reprezentacji od 2014 roku, kiedy to nie zagraliśmy na turnieju w Brazylii. Polacy byli lepszym zespołem piłkarsko, co było widać też w statystykach, jednak sami sprezentowali sytuację bramkowe Szwedom, które Ci skrupulatnie wykorzystali.
Porażce ze Szwecją towarzyszy ogromna gorycz i żal. Polacy bardzo dobrze zaprezentowali się na boisku i za każdym razem gdy byli blisko strzelenia kolejnej bramki, która dałaby prowadzenie w meczu, któryś z naszych graczy popełniał błąd i to Szwedzi umieszczali piłkę w bramce Kamila Grabary. Z całą pewnością nie pomógł również sędzia, który podjął wiele kontrowersyjnych decyzji.
Świetna, ale przegrana pierwsza połowa – Szwecja – Polska
Początek meczu nie był zbyt ciekawy. Dużo walki w środku boiska i przerywanej gry nie zachęcało do dalszego oglądania meczu, jednak jak się okazało było to nudny początek emocjonującego meczu. Pierwszą bramkę zdobył Anthony Elanga. Po dużej opieszałości i braku doskoku na naszej prawej stronie Szwedzi wymienili szybkie 2 podania pod naszym polem karnym i zawodnik Newcastle, mając bardzo dużo miejsca strzelił idealnie pod poprzeczkę.
Gol dla Szwecji pozwolił przebudzić się Polsce. Po 20′ minucie Polacy nie dawali „powąchać” piłki rywalom, a najlepszym zawodnikiem gospodarzy był bramkarz Kristoffer Nordtfeldt. Doświadczony golkiper najpierw świetne wybronił strzał Karola Świderskiego po dośrodkowaniu Matty’ego Casha. Piłka wpadła do bramki na remis po strzale Nicoli Zalewskiego zza pola karnego, gdy piłka skozłowała tuż przed bramkarzem.
Polacy nie zamierzali się zatrzymywać i już kilka sekund po wznowieniu gry Nordtfeldt popisał się kolejną świetną interwencją, tym razem po strzale Jakuba Kamińskiego. Tuż przed przerwą Szwedzi znowu wyszli na prowadzenie. Bramkę strzelił środkowy obrońca Lagerbielke, który niepilnowany w po polu karnym pokonał bramkarza głową, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Tutaj z całą pewnością zawiniła obrona, dopuszczając do takiej sytuacji szwedzkiego zawodnika i nie pomógł też Grabara, który mógł zostać na linii. Dużą uwagę przyciąga jednak fakt, że tego wolnego raczej nie powinno być, bo Elanga dużo dodał od siebie przy tym „fauli” Zalewskiego.
Jeszcze przed przerwą do świetnej okazji znowu doszedł Jakub Kamiński, ale szwedzki bramkarz tym razem instynktownie zatrzymał strzał Polaka.
Dwie twarze w drugiej połowie – Szwecja – Polska
Druga połowa zaczęła się tak jak skończyła pierwsza. Polacy znowu przejęli inicjatywę i atakowali bramkę rywali. Znowu udało się wyrównać w 55′ minucie spotkania, gdy dośrodkowanie Casha przedłużył Kamiński, a Zalewski zgrał jeszcze piłkę wzdłuż bramki, by z najbliższej odległości nogę mógł dołożyć Karol Świderski. Po bramce na 2:2 Szwedzi ruszyli odważniej do pressingu, a Polakom zaczęło braknąć tlenu.
W ostatnich dziesięciu minut to Szwedzi przejęli inicjatywę i zepchnęli Polaków do defensywy. W 88′ minucie bardzo dobrą interwencją popisał się Kramil Grabara, który jednak zbyt szybko chciał wznowić grę i po jego niecelnym wznowieniu gry, rozpoczęła się akcja reprezentacji Szwecji, po której padła bramka na 3:2. Polska nie zasługiwała na porażkę, dogrywka to było minimum, które przy takiej grze nasza kadra powinna wyciągnąć.
Sędzia Slavko Vincić nie zostanie dobrze zapamiętany
Po meczu dużo będzie się rozmawiać o decyzjach słoweńskiego sędziego tego spotkania. Doświadczony arbiter FIFA, mający za sobą sędziowanie w największych rozgrywkach zostanie w Polsce wrogiem publicznym nr 1. Po bardzo dobrze prowadzonych 40. minutach meczu, gdzie pozwalał na twardą grę, popełnił błąd, który doprowadził do straty bramki Polaków na 2:1. Nicola Zalewski ledwo dotknął Elangę, który padł jak rażony piorunem. Wszystko dobrze widział sędzia boczny, który nie zasygnalizował przewinienia, jednak Vincić podjął inną decyzję i odgwizdał faul, po którym padła bramka.
Niestety, to nie była jedyna jego pomyłka w tym meczu. Przy wyniku 2:2, w 79′ minucie spotkania Luka Bergvall zasłużył na drugą żółtą kartkę i powinien opuścić boisko, słoweński sędzia jednak oszczędził zawodnika Tottenhamu. Wielokrotnie również dawał się nabierać na symulacje szwedzkich graczy, gdy ci grali na czas, a dobitnie pokazującą to sytuację niech będzie sytuacja z doliczonego już czasu gry, gdy Krzysztof Piątek przebiega w sporej odległości od Lindelofa, a kapitan reprezentacji Szwecji najpierw łapie się za głowę, a następnie za nogę bez żadnego kontaktu. Sędzia jednak odgwizdał faul i upomniał do tego Piątka żółtą kartką.
Sędzia także doliczył bardzo mało czasu, którego nie potrafił dobrze kontrolować, bo Szwedzi „ukradli minimum dwie minuty, a gra trwała 50 sekund dłużej niż na początku przewidywano. W drugiej połowie mógł też być rzut karny przy sytuacji z Jakubem Kamińskim, który został kopnięty w polu karnym, jednak ani sędzia Vincić, ani VAR nie dopatrzył się tam przewinienia.
