Polska kadra w ogniu krytyki po fatalnym występie z Maltą

    Gabriel Stach

    18 listopada 2025

    Reprezentacja Polski wygrała z Maltą 3:2, ale zamiast ulgi przyszła lawina krytyki. Styl gry Biało-czerwonych zszokował ekspertów, kibiców i media zagraniczne.

    Polska, reprezentacja Polski

    Po kapitalnym meczu z Holandią drużyna Jana Urbana zaprezentowała chaos, błędy i bezradność, które każą bić na alarm przed barażami.

    Polska w ogniu krytyki

    Reprezentacja Polski zakończyła eliminacje do mistrzostw świata 2026 zwycięstwem 3:2 nad Maltą, ale był to triumf jedynie na papierze. Zamiast spodziewanej pewnej wygranej kibice otrzymali nerwowy spektakl pełen błędów, chaosu i braku koncentracji. Spotkanie na Ta’ Qali, które miało być formalnością i lekką rozgrzewką przed barażami, stało się alarmującym sygnałem ostrzegawczym. Internet szybko ochrzcił je hasłem „Maltańska masakra piłką nożną”, a eksperci bez litości punktowali słabości biało-czerwonych.

    Wystarczyło 90 minut, by obraz drużyny, która jeszcze kilka dni temu zachwyciła świetnym meczem z Holandią, całkowicie się rozsypał. „Wstydliwy mecz”, „zakuć, zaliczyć, zapomnieć”, „drżenie o końcowy wynik” — to jedne z najłagodniejszych opinii, jakie pojawiły się na platformie X. Piotr Zieliński uratował wynik w 85. minucie, ale nawet jego trafienie nazwano „rykoszetem od kompromitacji”.

    Najostrzejsze zarzuty dotyczyły postawy defensywy. Jakub Kiwior, obwiniany o oba stracone gole, stał się głównym symbolem kryzysu. Przemysław Wiśniewski i Tomasz Kędziora nie wyglądali dużo lepiej, a obrona Polaków — jak zauważył Wojciech Kowalczyk — „od pierwszych minut prezentowała poziom absolutnie dramatyczny”. Dwie szybkie żółte kartki jeszcze bardziej podsyciły chaos, a Maltańczycy raz po raz dostawali szanse, z których dotąd nie byli znani.

    Reprezentacja Polski swój następny mecz rozegra już w marcu w barażach o mundial. Pierwszy mecz zagra u siebie, więc stawiam, że awansujemy do finału tego dodatkowego turnieju, a Robert Lewandowski strzeli przynajmniej jednego gola podczas meczów barażowych strefy UEFA. Możesz wygrać łącznie 290 zł i otrzymać dodatkowo bonus 200 zł oraz freebet 25 zł przy postawieniu takiej właśnie stawki!

    Betfan logo
    Lewandowski strzeli gola podczas baraży do MŚ 2026
    Kurs 1.65
    Zagraj już teraz

    Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN SPORTBETFAN. 

    BETFAN oferta powitalna + freebet

    Wichniarek, Borek i Boniek o występie

    W Kanale Sportowym Artur Wichniarek mówił wprost: „To był skandal. Ten mecz nie powinien się wydarzyć”. Jego zdaniem zmiana selekcjonera miała właśnie eliminować takie wpadki — tymczasem historia znów zatoczyła koło. Jan Urban, choć notuje świetne wyniki — cztery zwycięstwa, dwa remisy i brak porażki — musiał mierzyć się z pytaniami o brak postępów w meczach ze słabszymi przeciwnikami. Murawa? Zmęczenie? Presja? Dla Wichniarka to tylko wymówki.

    Ostry ton utrzymał także Mateusz Borek, który mówił o „irracjonalnym i nielogicznym” występie Kiwiora i „pociągu towarowym” w osobie Kędziory. Zwracał uwagę, że Polska wróciła do starych demonów: braku komunikacji, spóźnionych interwencji i nonszalancji w obronie. Także Nicola Zalewski, wykluczony z półfinału baraży przez głupią żółtą kartkę, doczekał się słów rozczarowania.

    Głos zabrał nawet Zbigniew Boniek, który przyznał, że trzy punkty cieszą, ale „szczęścia było bardzo dużo”, a gra nie daje żadnego komfortu. Wskazał, że gole Lewandowskiego i Wszołka były przypadkowe, a decydujące trafienie Zielińskiego miało więcej wspólnego z łutem szczęścia niż z przewagą Polski.

    Polska krytykowana nawet za granicą

    Co ciekawe, echa meczu dotarły także za granicę. Hiszpańskie „Mundo Deportivo” zwróciło uwagę, że Polacy nie tylko nie zbliżyli się do swojego „historycznego cudu z 1983 roku”, ale wręcz męczyli się z jedną z najsłabszych drużyn Europy. Komentatorzy nie mogli uwierzyć, że Malta potrafiła dwukrotnie odrobić straty i przez długie fragmenty dominować w środku pola.

    Piłkarze starali się tonować emocje. Robert Lewandowski mówił o trudnej murawie i zmęczeniu zgrupowaniem, Zieliński o organizacji gry przeciwnika, która miała ich zaskoczyć. Jednak nawet ich słowa brzmiały bardziej jak usprawiedliwienie niż realna analiza. Uczciwa diagnoza jest prosta: Polska nie kontrolowała meczu, choć miała wszystko, by to zrobić.

    Biało-czerwoni kończą eliminacje na drugim miejscu, z solidnym dorobkiem punktowym i formalnym awansem do baraży. Jednak styl gry budzi poważne wątpliwości. Marcowe mecze będą zupełnie inną kategorią wyzwań — bez miejsca na błędy, rozkojarzenie i brak koncentracji. Jeśli obrona znów zagra tak, jak z Maltą, baraże mogą zakończyć się szybciej, niż komukolwiek by się wydawało.

    Po Ta’ Qali pozostaje nie tylko niepokój, ale też pytania, na które reprezentacja musi znaleźć odpowiedzi. Bo o ile wynik 3:2 można wpisać do tabeli, o tyle styl — już tylko do analizy. A czasu na nią jest coraz mniej.

    Autor tekstu

    Gabriel Stach

    Bayern Monachium w jego życiu zajmuje trzy miejsca na podium. Płakał ze smutku po golach Diego Milito i z radości po golu Robbena. Znajdziesz go też na "Die Roten", gdzie napisał 40 tys. tekstów!

    Najnowsze wpisy