Piłkarska podróż w krzywym zwierciadle wtop (cz. 8)

Serie bez porażek, a może wręcz przeciwnie długie passy bez zwycięstwa i strzelonych goli to chleb powszedni piłkarskich rozgrywek na różnych szczeblach. Z przekąsem będziemy dla was przytaczać te niecodzienne statystyki, bowiem nie mogą trwać wiecznie, a to sprawia, że można uszczknąć coś dla siebie. Zapraszamy na piłkarską podróż w krzywym zwierciadle.

Everton – Tottenham Hotspur (7.11, 15:00)

Choć okultyzm przez lata był tępiony z niebywałą zaciekłością, to niezmiennie pojawiały się rzesze nowych czarownic i czarodziei, którzy nawet mimo groźby śmierci głosili swoje teorie, zwane przez chrześcijan heretyckimi. Aktualnie wiara w nadprzyrodzone umiejętności, taroty i inne zjawiska również jest obecna, szczególnie w nocnych pasmach telewizyjnych na takich programach jak „Wieczór z magią”. Wydaje się, że stałymi widzami tychże kanałów są właściciele wielu klubów, którzy jak rękawiczki zmieniają kolejnych trenerów, wierząc w ich nadzwyczajne umiejętności przemiany kiepskiej drużyny w wybitną. Ich wiara w zaklęcie „nowej miotły” jest niebywale głębokie.

W moc nowego maga uwierzył niedawno Daniel Levy. Prezes Tottenhamu Hotspur zdecydował się zwolnić Nuno Espirito Sano, który de facto pochodzi z Wysp Świętego Tomasza i Książęcej – kraju słynącego z wiary w różne religie (tylko połowa kraju to katolicy) również okultystyczne. Postawił na czarodzieja, który nie raz w swojej karierze pokazał, że potrafi wyciągnąć drużyny z najtrudniejszych sytuacji. Antonio Conte, bo o nim mowa, został nowym menadżerem Kogutów. Levy wierzy, że zdoła ponownie zastosować swoją magiczną metodę zdobywania mistrzostw, startując z fatalnego położenia. Przejął Juventus jako siódmą drużynę Serie A, a mimo to wygrał ligę włoską w kolejnym 2012 roku. Chelsea objął, gdy The Blues byli dopiero dziesiątą siłą Premier League, a mimo to wygrał angielskie rozgrywki w 2017 roku. Rozpoczynając przygodę z Interem – ekipa z Mediolanu zajmowała czwartą lokatę w Serie A, a i tak zakończyło się zdobyciem scudetto w tym roku. Obecnie Tottenham zajmuje dziewiąte miejsce w Premier League. 

Szanse na to, że Conte stworzy z Kogutów mistrzowską ekipę nie są wielkie. Kurs na wygraną Spurs w Premier League wynosi aż 140.00. Trzeba jednak pamiętać, że nie tak dawno Tottenham prowadził w lidze. Najważniejszy dla włoskiego menadżera będzie jednak początek. Kurs na wygraną z Evertonem wynosi 2.56. A później? Wszystko zależy od magii Conte.

Brentford – Norwich (6.11, 18:30)

Misja zdobycia mistrzostwa przez Conte z Tottenhamem nie musi być wcale bardziej karkołomna niż utrzymanie się Norwich. Drużyna Przemysława Płachety notuje jeden z najgorszych startów w historii Premier League. Pod względem punktowym na tym etapie sezonu gorsza od Kanarków była tylko drużyna spadkowicza z poprzedniego sezonu, czyli Sheffield United. Szable zdobyły po 10. kolejkach jeden punkt, a Norwich ma ich o jeden więcej. Co nie zmienia faktu, że pozostaje najgorszą drużyną pod względem zdobytych i straconych bramek.

W dziesięciu meczach Kanarki zaliczyła tylko trzy trafienia. Żadna inna ekipa nie miała tak słabego dorobku. Oprócz tego straciła aż 25 goli, w wyniku czego ma najgorszy bilans bramkowych w historii startów w Premier League. Norwich wyprzedziło nawet Barnsley z sezonu 1997/98. Bilans bramkowy The Barn, którzy spadli wtedy z ligi, wynosił -21 przy -22, które notuje obecnie ekipa Daniela Farke’a. Nic jednak nie zanosi się na poprawę. Nawet z podpórką, czyli potencjalną szansą, że Kanarki zdobędą jakikolwiek punkt w meczu z Brentford kurs na Norwich wynosi 2.20. Nieco lepiej wygląda sytuacja ze strzeleniem gola, bowiem kurs wynosi 1.70, ale w obecnej sytuacji żaden z tych zakładów to nic pewnego.

Resovia – Górnik Polkowice (7.11, 18:00)

Norwich w tym sezonie jeszcze nie cieszyło się ze zwycięstwa, piłkarze Górnika Polkowice już zapomnieli jak to jest. Od połowy czerwca beniaminek I ligi odniósł tylko jedno ligowe zwycięstwo. By uzmysłowić jak długo czekają na wygraną wystarczy przytoczyć, że tego dnia temperatura przekraczała 20 stopni Celsjusza, w walce o europejskie puchary wciąż były dwie polskie drużyny, a Robert Lewandowski miał tylko cztery gole na koncie. Niebawem minie trzeci miesiąc od ostatniej wygranej polkowiczan, a na grę u siebie, gdzie jedyne zwycięstwo z Arką Gdynia (2:1) udało się wywalczyć, nie ma co liczyć. Do końca roku Górnik będzie występował na wyjeździe.

Nic więc dziwnego, że pozycja Górnika leci na łeb na szyję. Tylko rozczarowujący Stomil Olsztyn plasuje się za beniaminkiem I ligi. Na razie wygląda to jednak tak, że polkowiczanie zamierzają remisami utrzymać się na zapleczu ekstraklasy, bowiem mają ich już osiem, czyli najwięcej w lidze. Kurs na to, że polkowiczanie zdołają odwrócić złą passę w najbliższej kolejce i ograją Resovię wynosi aż 3.35, ale nadal jest to mniej niż kurs, dla tych, którzy wierzą w remisową teorię utrzymania, bowiem za podział punktów BETFAN płaci 3.40.

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!