Piłkarska podróż w krzywym zwierciadle wtop (cz. 3)

Serie bez porażek, a może wręcz przeciwnie długie passy bez zwycięstwa i strzelonych goli to chleb powszedni piłkarskich rozgrywek na różnych szczeblach. Z przekąsem będziemy dla was przytaczać te niecodzienne statystyki, bowiem nie mogą trwać wiecznie, a to sprawia, że można uszczknąć coś dla siebie. Zapraszamy na piłkarską podróż w krzywym zwierciadle.

Inter Moengotapoe – CD Olimpia (29.09, 4:30)

Wyobraźcie sobie, że macie 60 lat. Jaka wizja się przed wami ściele? Siedzisz w wygodnym fotelu, wspólnie z wieloletnią małżonką, która w tym samym czasie rozwiązuje krzyżówkę, wspominacie dawne dzieje. Rozmawiacie o swoich wnukach oglądając lekko zbyt mocno podgłoszony telewizor. Jeśli do równania dodamy, że pełnisz jakąś funkcję publiczną, to raz na jakiś czas opuszczasz swoje gniazdko i udajesz się na rady, by debatować i rozwiązywać sprawy publicznie istotne. Inaczej jednak wizja 60-letniego polityka wygląda w… Surinamie. Wiceprezydent kraju Ronnie Brunswijk postanowił porzucić wygodny fotel, nieco osłabić swój elektorat, zakładając obcisły, uwydatniający spory, okrągły brzuch strój jego klubu Interu Moengotapoe. Historia zna już kilku innych ekscentryków, którzy decydowali się na występy w swoich klubach w podeszłym wieku, lecz chyba żaden do tej pory nie postanowił dokonać tego w tak spektakularny sposób, w dość elitarnych rozgrywkach ligi CONCACAF. Do tego będąc ściganym przez Interpol!

60-letniego wiceprezydenta Surinamu nie powstrzymała ani nadwaga, ani wiek, ani brak umiejętności, ani możliwa interwencja Interpolu. Z opaską kapitańską na ramieniu biegał na stadionie swojego imienia aż 54 minuty, czyli przeszło dwa razy więcej niż jego syn (jeden z pięćdziesięciorga) – 21-letni Damian, który również wystąpił w spotkaniu z honduraskim CD Olimpia. Ronnie stał się jednocześnie najstarszym zawodnikiem w historii międzynarodowego futbolu klubowego. Na nieszczęście dla surinamskiego Interu pierwszy triumfator ligi CONCACAF okazał się za mocny i zwyciężył 6:0. Rewanż odbędzie się już 29 września, ale głównie ze względu na możliwe zatrzymanie przez Interpol – kto powątpiewałby w wysokiej jakości techniczne umiejętności wiceprezydenta Surinamu zaprezentowane na filmiku niżej – Ronnie Brunswijk w tym meczu raczej nie wystąpi. Ciężko przypuszczać, by był to znaczny zwrot akcji w dwumeczu, dlatego bezpiecznej postawić jest na Olimpię po kursie 1.15 aniżeli na Inter po kursie 11. Niemniej jednak wyobraźnia wiceprezydenta Surinamu jest godna uwagi.

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin (26.09, 17:30)

Nie wiem czy w końcu Interpolowi uda się zatrzymać wiceprezydenta Surinamu, ale jasne jest, że przeznaczenie można oszukać, pytanie tylko jak często. O tym najlepiej wie Enner Valencia, który w 2016 roku w trakcie el. MŚ zdecydował się symulować kontuzję, by w karetce wymknąć się stojącym przy linii bocznej policjantom, którzy ścigali Ekwadorczyka ze względu na oskarżenie o niepłacenie alimentów. W ostatnim czasie również piłkarzom Pogoni Szczecin udawało się to wielokrotnie. Nie chodzi o niepłacenie alimentów, a o oszukiwanie przeznaczenia. Rywale Portowców potrafili oddać dużo więcej strzałów, a i tak podopieczni Kosty Runjaicia odnosili zwycięstwa. Przed poprzednim sezonem z klubu odszedł główny sponsor, a i tak drużyna z Pomorza Zachodniego odniosła najlepszy od 20 lat wynik w historii, zajmując trzecie miejsce w lidze. Przeznaczenia nie udało się oszukać w europejskich pucharach. Pogoń odpadła z Ligi Konferencji Europy już po pierwszym dwumeczu. Podobnie dzieje się również w wyjazdowych meczach Pogoni w Ekstraklasie. Od wielu tygodni w przypadku szczecinian powtarza się stała zależność. W ostatnich sześciu ligowych meczach na obcym stadionie podopieczni Kosty Runjaicia aż pięciokrotnie remisowali w stosunku 1:1. Już w najbliższej kolejce Pogoń zmierzy się z Wisłą w Krakowie. Pucharowa wpadka z drugoligowym KKS Kalisz nie wskazuje na to, by Portowcy mieli odwrócić złą passę, ale remis wcale nie musi być odległy. Kurs na wynik 1:1 w tym spotkaniu wynosi 5.30.

Real Madryt – Villarreal (25.09, 21:00)

Wpadkę za wpadkę w letnim oknie transferowym notowali głównodowodzący FC Barcelona. Nie dość, że nie potrafili zatrzymać najlepszego piłkarza globu – Leo Messiego, to jeszcze do ostatnich chwil musieli drżeć o to, czy będą w stanie zarejestrować nowych piłkarzy jak Memphis Depay. Wielką łaską wykazał się kapitan Dumy Katalonii Gerard Pique rezygnując z części swojej pensji, dzięki czemu znalazła się przestrzeń dla letnich nabytków. Dało to obrońcy prawo walić w mediach na Barcę jak w bęben. Równie chętnie i głupio, na tyle, że ostatnio jeden z hiszpańskich dziennikarzy stwierdził, że zapali jointa, bo nie zdoła dłużej słuchać takich bredni, o problemach Blaugrany wypowiada się trener Ronald Koeman, który wciąż nie znalazł pomysłu nie tylko na zastąpienie Messiego, ale również na zdobywanie punktów. Na szczęście w LaLiga znalazł się śmiałek, który podjął się wypełnienia tego pierwszego zadania.

Nazywa się Karim Benzema i ponownie – pierwszy raz udowodnił to po opuszczeniu Santiago Bernabeu przez Cristiano Ronaldo – dowodzi, że jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Notuje obecnie najlepszy pod względem udziału przy strzelonych golach start w całej historii LaLiga. Francuz zdobył osiem bramek i zaliczył aż siedem asyst w ośmiu dotychczasowych kolejkach. W wpisywaniu się na listę strzelców nie przeszkadza mu niemal nic, co udowodnił ostatnio przyjmując przed strzałem piłkę… plecami. Benzema wyrósł na nową gwiazdę LaLiga, a swoimi ostatnimi dokonaniami przyćmił nawet te osiągane przez Messiego. Nic więc dziwnego, że kurs na co najmniej jednego gola strzelonego przez Francuza w najbliższym meczu z Villarreal wynosi zaledwie 1.65, natomiast kurs na asystę to 1.8.

Zostaw komentarz

kod-sport-betfan