Piłkarska podróż w krzywym zwierciadle wtop (cz. 2)

Serie bez porażek, a może wręcz przeciwnie długie passy bez zwycięstwa i strzelonych goli to chleb powszedni piłkarskich rozgrywek na różnych szczeblach. Z przekąsem będziemy dla was przytaczać te niecodzienne statystyki, bowiem nie mogą trwać wiecznie, a to sprawia, że można uszczknąć coś dla siebie. Zapraszamy na piłkarską podróż w krzywym zwierciadle.

VfB Stuttgart – Bayer Leverkusen (19.09, 15:30)

Historię wędrówki po meandrach europejskiej piłki rozpoczniemy od opowieści o nieudanym mariażu. Dokonał się on już lata temu między kilkoma niemieckimi klubami. Bayer Leverkusen, 1. FC Köln, Fortuna Düsseldorf i Borussia Mönchengladbach postanowiły nie podbierać sobie najbardziej atrakcyjnych partnerów. Choć wielu miało chrapkę, nikt nie odważył się na taki ruch aż do zeszłego roku. Bayer podjął ryzyko, czego owocem okazało się zerwanie dżentelmeńskiego paktu, ale było ono warte świeczki. Można powiedzieć, że tuż sprzed ołtarza podebrał Kolonii wdzięcznie poruszającego się po boisku i najbardziej atrakcyjny talent w całym regionie, czyli Floriana Wirtza. Nie mogąc jeszcze swobodnie kupić piwa w sklepie, ze względu na brak dowodu osobistego, pomocnik brylował jako 17-latek na boiskach Bundesligi z dwoma lwami na piersi zamiast z kozłem. Bayer tym ruchem zamknął sobie możliwość właściwej kooperacji z rywalami z regionu, jednak zyskał kolejną perłę do swojej kolekcji. Ta perła błyskawicznie się spłaca, bowiem w minionej kolejce została najmłodszym zawodnikiem w historii, który zdobył co najmniej osiem bramek i zanotował równie dużo asyst. Wirtz z dwoma trafieniami i trzema asystami dokłada cegiełkę do gola strzelonego w lidze przez Bayer średnio co 25 minut, co jest obecnie najlepszym wynikiem w Bundeslidze. Lepszym od Erlinga Hallanda (40 minut) czy Roberta Lewandowskiego (55 minut). Szansa na to, że dokona tego ponownie, tym razem w meczu z VfB Stuttgart jest spora, a kurs w BETFAN na gola wynosi 4.50, natomiast na asystę 4.0. Wysoką strzelecką formę potwierdził, bowiem w czwartek zdobywając zwycięską bramkę w pierwszej kolejce Ligi Europy z Ferencvarosi (2:1).

VfL Wolfsburg – Eintracht Frankfurt (19.09, 19:30)

W przeciwieństwie do Nadrenii Północnej-Westfalii w Wolfsburgu związki mają się świetnie. Być może dlatego, że to wciąż świeży mariaż, ale współpraca nowego trenera Marka van Bommela z drużyną Wilków ma się świetnie. Klub dotowany przez koncern Volkswagen, mimo nieprzyjemnego startu i odpadnięcia z Pucharu Niemiec z powodu wprowadzenia na boisko w meczu pierwszej rundy z Preussen Münster jednego zawodnika więcej niż pozwalał regulamin, radzi sobie nad wyraz dobrze w Bundeslidze. Można rzec nawet, że kibicom Wilków nie było tak przyjemnie patrzeć na miejsce w tabeli swojej drużyny od 2009 roku, kiedy to zakończył ostatni tak gorący romans Wolfsburga z Bundesligą okraszony mistrzostwem Niemiec. Wtedy też Wolfsburg po raz ostatni zajmował pierwsze miejsce po danej kolejce. Teraz nie schodzi z fotela lidera od początku sezonu i wciąż jest jedyną drużyną, która nie straciła punktów. Tak dobrego startu nie miał w całej swojej historii. Wciąż można upatrywać szans na to, że Wilki wciąż zachowają komplet punktów. Kurs na ich zwycięstwo nad Eintrachtem Frankfurt wynosi 1.87, a na to, że po raz drugi zdobędą mistrzostwo Niemiec aż 34.

Tottenham Hotspur – Chelsea (19.09, 17:30)

Mimo że przenosimy się na Wyspy Brytyjskie nadal poruszamy się niemieckim szlakiem. Lata temu wydeptał go Jürgen Klopp, aktualny menedżer Liverpoolu. Niemal krok w krok za nim podąża Thomas Tuchel, który prowadzi obecnie Chelsea. Patrząc na kamienie milowe, jakie osiągali Tuchela można wręcz nazwać młodszym o sześć lat klonem Kloppa (klon Kloppa w sumie fajnie brzmi). A więc tak: pierwszą seniorską drużyną, którą prowadzili był FSV Mainz 05. Kolejny zespół to Borussia Dortmund. Obaj dotarli do finału Ligi Mistrzów, ale go przegrali, tylko po to by w kolejnym sezonie zdobyć Puchar Europy. Klopp dokonał tego z Liverpoolem, natomiast Tuchel najpierw w PSG, a potem w Chelsea. Jaki jest wobec tego kolejny krok? Klopp po wygraniu Champions League został w kolejnym sezonie mistrzem Anglii, co udało się Liverpoolowi po raz pierwszy w dobie Premier League. W to również celuje Tuchel z Chelsea, a kurs na to wynosi 3.55. Na razie The Blues plasują się na drugim miejscu w lidze, a kolejny krok w drodze po tytuł mają dokonać w niedzielę w spotkaniu z Tottenhamem Hotspur. Kurs na wygraną podopiecznych Tuchela wynosi 1.83.

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!