Piłkarska podróż w krzywym zwierciadle wtop (cz. 12)

Serie bez porażek, a może wręcz przeciwnie długie passy bez zwycięstwa i strzelonych goli to chleb powszedni piłkarskich rozgrywek na różnych szczeblach. Z przekąsem będziemy dla was przytaczać te niecodzienne statystyki, bowiem nie mogą trwać wiecznie, a to sprawia, że można uszczknąć coś dla siebie. Zapraszamy na piłkarską podróż w krzywym zwierciadle.

Ajax Amsterdam – AZ Alkmaar (12.12, 16:45)

Nieraz w życiu dochodzi do fatalnego przejęzyczenia. Lapsusy słowne są niekiedy dość zabawne i wbijają się na stałe w kanon języka, o czym dobitnie świadczy skecz Maszyny czasu – Słowa, w którym występuje Krzysztof Kowalewski, mówiący o fatalnym przejęzyczeniu względem małżonki. Będąc w zamyśleniu zamiast poprosić o sól, zdecydował się na wyznanie, że ów małżonka – nazwana nieco inaczej zmarnowała mu 20 lat życia. Słowne wpadki potrafią przetrwać wieku. Tak choćby jest z Amsterdamem. Do XIV wieku mówiło się o nim Amsteldam, co było połączeniem słów – Amstel, czyli rzeki przepływającej przez miasto i niderlandzkiego wyrazu „dam” oznaczającego tamę. Jednak Wilhelm III z Hainaut wprowadził do użytkowania słowo Aemsterdam i w nieco zmienionej formie pozostaje tak do dziś.

Niemniej jednak bez względu na zmianę nazwy miasta czy też nie historii się nie oszuka. O jej podtrzymanie mocno walczy w tym sezonie lokalny Ajax. Jak na klub z miasta, w którego nazwie znajduje się tama, czyli budowla do powstrzymywania przepływu cieków wodnych, de Joden świetnie spisują się w roli budowniczych nieprzepuszczalnej zapory przed własną bramką. W 15. dotychczasowych kolejkach ligi holenderskiej stracili zaledwie dwa gole i zmierzają po najlepszy wynik w historii Eredivisie. Obecny rekord najmniejszej liczby bramek wpuszczonych w jednym sezonie należy do Twente Enschede z sezonu 1971/72, które o dziwo zajęło wtedy dopiero trzecie miejsce, i wynosi 13. Trzeba jednak podkreślić, że na tym etapie sezonu, 50 lat temu De Tukkers wpuścili sześć bramek, czyli o cztery mniej niż obecnie Ajax.

Nic nie zanosi na to, by miało się to zmienić. Drużyna Erika ten Haga w tygodniu przypieczętowała z kompletem punktów i 20 trafieniami swoje wyjście z grupy Ligi Mistrzów, a w lidze jest niepokonana od dwóch miesięcy. W najbliższej kolejce zmierzy się z ósmym w tabeli AZ Alkmaar. Kurs na to, że Ajax zwycięży ten mecz bez straty bramki wynosi 2.34.

PSG – AS Monaco (12.12, 20:45)

Mimo tak świetnej gry i sukcesów w Lidze Mistrzów niewykluczone, że przygoda Ajaksu w Champions League może zakończyć się bardzo szybko ze względu na niekorzystne losowanie, które odbędzie się w poniedziałek – 13 grudnia. Potencjalnie De Joden mogą trafić na takie europejskie tuzy jak mistrzów Hiszpanii – Atletico Madryt, mistrzów Włoch – Inter Mediolan, obrońcę tytułu – Chelsea czy lidera Ligue 1 – PSG. Ostatnia z tych drużyn w Lidze Mistrzów prowadzona jest od zwycięstwa do zwycięstwa przez duet Kylian Mbappe – Leo Messi. Choć Argentyńczykowi w lidze idzie jak po grudzie, bowiem strzelił tylko jednego gola, tak w rozgrywkach europejskich pucharach zdobył już pięć bramek.

Dzięki dwóm trafieniom w ostatnim grupowym meczu z Club Brugge (4:1) awansował na trzecie miejsce w rankingu najlepszych strzelców wszechczasów. Messi w swojej całej karierze zdobył już 758 bramek, dzięki czemu wyprzedził Pele i na jednego gola zbliżył się do Josefa Bicana. Już po najbliższej kolejce Ligue 1 może się okazać, że na dwóch czołowych miejscach tej prestiżowej klasyfikacji znajdą się Messi i Cristiano Ronaldo, które niedawno przekroczył barierę 800 goli, a łącznie ma ich aż 801. Kurs na to, że w najbliższej kolejce z AS Monaco Argentyńczyk zdobędzie co najmniej jedną bramkę i zrówna się Bicanem wynosi 2.02.

RB Leipzig – Borussia Mönchengladbach (11.12, 15:30)

Gdy Leo Messi strzelał swojego pierwszego gola – 1 maja 2005 roku, pomysł na powstanie RB Leipzig nawet się jeszcze nie narodził. Klub z Lipska założono dopiero cztery lata później, rozpoczynając od V ligi. Kolejne awanse, okupione wydanymi wieloma milionami euro, do Bundesligi trwały sześć lat i zakończyły się w 2016 roku. W żadnych z tych sezonów sytuacja Byków nie była tak zachwiana jak w szóstym sezonie w niemieckiej elicie.

Pierwszy raz od awansu do Bundesligi RB Leipzig zwolniło trenera w trakcie sezonu. Posadą za słabe wyniki przypłacił Jesse Marsch, czyli, jak dotąd sądzono, najdoskonalszy produkt myśli szkoleniowej stajni Red Bulla, który przeszedł drogę od Red Bull New York, przez asystenturę Ralfowi Rangnickowi w Lipsku, po RB Salzburg aż samodzielne prowadzenie niemieckich Byków. Z tym ostatnim zadaniem Amerykanin zupełnie sobie nie poradził. Najdobitniej świadczą o tym wyniki RB Leipzig po 14. kolejce Bundesligi w poszczególnych sezonach. Od debiutu jeszcze nigdy Byki nie opuściły TOP 4, a teraz zajmują dopiero 11. pozycję. W tym roku uzbierały zaledwie 18 punktów, czyli aż dziewięć mniej niż w sezonie 2017/18, który był dotychczas najgorszy pod tym względem.

Właśnie dlatego władze Lipska zdecydowały się zastąpić Jessego Marscha na Domenico Tedesco, który prowadził ostatnio Spartak Moskwa, a w Bundeslidze Schalke 04 Gelsenkirchen. Jakie są szanse na to, że w swoim debiucie w Saksonii od razu zanotuje zwycięstwo? Kurs na wygraną RB Leipzig z Borussią Mönchengladbach wynosi 1.77.

 

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!