Piłkarska podróż w krzywym zwierciadle wtop (cz. 10)

Serie bez porażek, a może wręcz przeciwnie długie passy bez zwycięstwa i strzelonych goli to chleb powszedni piłkarskich rozgrywek na różnych szczeblach. Z przekąsem będziemy dla was przytaczać te niecodzienne statystyki, bowiem nie mogą trwać wiecznie, a to sprawia, że można uszczknąć coś dla siebie. Zapraszamy na piłkarską podróż w krzywym zwierciadle.

Chelsea – Manchester United (28.11, 17:30)

Potocznie mówi się, że historia lubi się powtarzać, jednak zazwyczaj stwierdzenie to posiada negatywne konotacje. Lepiej mówić, że to ludzie lubią powtarzać historię, a piłkarze Chelsea są regularni w tym jak szwajcarski zegarek. Choć lepszym określeniem byłaby niemiecka maszyna, bo taką stali się The Blues pod wodzą Thomasa Tuchela. Szkoleniowiec urodzony w bawarskim Krumbach przejął londyński zespół na dziewiątym miejscu w Premier League. Był również skazywany na porażkę w Lidze Mistrzów trafiając po drodze na Atletico Madryt, Real Madryt i Manchester City. Mimo to Chelsea finiszowała na czwartej pozycji w lidze, zatriumfowała w Champions League, a także dotarła do finału Pucharu Anglii. W tym sezonie wygląda jeszcze lepiej.

The Blues ponownie są niebywale regularni. Błyszczą zarówno w defensywie, jak i ofensywie, bowiem za strzelanie goli zabrali się również obrońcy. Łącznie strzelili 16 goli, co pozostaje najlepszym wynikiem spośród wszystkich formacji, bowiem pomocnicy trafiali 11 razy, a napastnicy 14. O sile brygady Tuchela przekonał się ostatnio Juventus, przegrywając 0:4. Tym samym Wojciech Szczęsny – bramkarz Starej Damy – stracił więcej goli (4) na Stamford Bridge niż golkiper Chelsea – Edouard Mendy (3) na tym samym obiekcie we wszystkich meczach w tym sezonie. 

Regularność Chelsea pokazuje również w Premier League. Oprócz tego, że przewodzi tabeli, to wpuszcza niebywale mało bramek – cztery. To tak dobry wynik, że w historii ligi angielskiej po inauguracyjnych 13. kolejkach tyle samo goli straciły tylko dwie inne drużyn. Oprócz tego zdobyły tyle samo punktów – 32. Są to Chelsea z sezonu 2004/05 oraz Chelsea z sezonu 2008/09. W najbliższej kolejce Chelsea z sezonu 2021/22 może dołączyć do tego grona, bowiem do wyrównania wyniku poprzednich ekip brakuje drużynie Tuchela zwycięstwa do zera. Kurs na to, że uda się The Blues pokonać Manchester United zachowując czyste konto wynosi 2.55.

Royale Union – OH Leuven (26.11, 20:45)

O takich wynikach na przestrzeni ostatnich niemal 50 lat mogli pomarzyć kibice pewnego podbrukselskiego klubu – Royale Union Saint-Gilloise. Przez ostatnie 48 lat pozostawali na peryferiach futbol, bo tak można nazwać niższe belgijskie ligi. Tyle aż czekali na powrót do Jupiler League, ale jak na razie zostaje im to wynagrodzone. Jest już przesądzone, że na półmetku sezonu zasadniczego Les Unionistes będą liderem, bowiem po 15. kolejce prowadzą z siedmioma punktami przewagi nad drugim Royal Antwerp. Nic to jeszcze nie oznacza, bowiem system rozgrywek ligi belgijskiej jest tak pogmatwany, że na tym etapie sezonu mistrzem może zostać niemal każdy, dlatego wciąż kurs na mistrzostwo Belgii zdobyte przez Union 60 nie jest najniższy i wynosi aktualnie 2.98.

Nie zmienia to jednak faktu, że Royale Union notuje jeden z najlepszych startów w historii ligi belgijskiej. W całej historii rozgrywek lepiej po 15. kolejkach spisywało się tylko dziesięć ekip, a na półmetku 11-krotny mistrz Belgii, który ostatni tytuł zdobył w latach 30. XX wieku, może poprawić się jeszcze o kilka pozycji. Kolejna szansa na to już w starciu z OH Leuven. Kurs na zwycięstwo Unionu wynosi 1.35

AS Roma – Torino (28.11, 18:00)

W Belgii o Royale Union Saint-Gilloise pisze się jako uśpionym gigancie, który na początku XX wieku zdobywał raz po raz mistrzostwa kraju i ustanowił wciąż niepobity, prawie zbliżający się do 90 lat rekord 60 meczów bez porażki. Sny o staniu się gigantem są natomiast dolą 18-letniego Ghańczyka, który niedawno zachwycił świat, a w szczególności Jose Mourinho. Mowa o Feliksie Afena-Gyanie. Ten młody chłopak w karierze rozegrał tylko trzy mecze w profesjonalnej piłce, mimo to zdążył już wygrać zakład z „The Special One”.

Wszystko rozegrało się w minionej kolejce Serie A, w której do 80. minuty AS Roma remisowała z Genoą. Portugalski trener zdecydował się po raz trzeci w karierze wypuścić w bój 18-letniego Afena-Gyana. Przed wejściem szepnął mu do ucha, że jeśli strzeli gola, kupimy mu jego wymarzone buty, które na kieszeń stawiającego dopiero pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu zawodnika wciąż były za drogie. Zmotywowało to na tyle Ghańczyka, że ten zdobył nie jedną, a dwie bramki, przypieczętowując triumf Giallorossi. W geście radości po strzeleniu gola utonął w objęciach Mourinho, a kilka dni później Portugalczyk spełnił swoją obietnicę, kupując Afena-Gyanowi buty, kosztujące bagatela 800 euro! Tyle można wygrać, jeśli postawi się ok. 1360 zł na trafienie Ghańczyka w najbliższym meczu z Torino. Kurs na to zdarzenie wynosi 2.75 i spośród wszystkich strzeleckich zakładów tzw. Players Bets jest drugim najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem.

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!

Zostaw komentarz

promocje-betfan