Oceny po meczu Polski z Holandią

    Gabriel Stach

    15 listopada 2025

    Reprezentacja Polski pokazała dojrzałą, odważną i momentami efektowną piłkę, remisując 1:1 z Holandią w eliminacjach mistrzostw świata 2026, które odbędą się w USA, Meksyku i Kanadzie.

    Oceny po meczu Polski z Holandią

    To spotkanie na PGE Narodowym w Warszawie, które mogło zakończyć się zwycięstwem „Biało-Czerwonych”, ale też takie, które potwierdziło olbrzymi progres drużyny Jana Urbana w ostatnim czasie. 

    Oceny reprezentantów Polski (oceniamy w skali od 1 do 10)

    Który z reprezentantów Polski pokazał się z dobrej strony, kto zagrał najlepiej, a kto najsłabiej? Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszymi ocenami dla „Biało-czerwonych” po spotkaniu z Holendrami w ramach eliminacji do mistrzostw świata w 2026 roku. Jedno jest pewne – był to bardzo dobry występ całej drużyny, zaś na szczególne wyróżnienie zasłużył przede wszystkim strzelec jedynej bramki dla Polski, czyli Jakub Kamiński.

    Kamil Grabara – 5

    W pierwszej połowie właściwie widz był bardziej zajęty dopingu niż Grabara grą w piłkę — golkiper był niemal bezrobotny. Po przerwie pechowo maczał palce przy straconej bramce: źle obliczył lot piłki po dośrodkowaniu, choć później instynktownie obronił pierwszy strzał Depaya. W końcówce uratował Polskę dobrą interwencją przy uderzeniu Gakpo. Solidny, ale bez argumentów na “dziesięć meczów do przodu”.

    Matty Cash – 6

    Znowu bardzo energiczny, bardzo agresywny, bardzo… potrzebny. Już w 2. minucie powinien mieć asystę, gdy genialnie wystawił piłkę Zalewskiemu. W ofensywie wykonał mnóstwo roboty — szarpał, podłączał się, szukał zagrań i strzałów. W defensywie momentami brakło mu szczęścia i dokładności, zwłaszcza przy akcji na 1:1, gdy nie zablokował dośrodkowania Gakpo. Ogólnie jednak pewny, intensywny mecz zawodnika Aston Villi.

    Tomasz Kędziora – 7

    Największe pozytywne zaskoczenie. Jeszcze przed meczem kibice martwili się, czy sprosta Oranje — a on dał pokaz defensywnego rzemiosła. Przecinał, czyścił, wygrywał główki, czytał grę jak profesor. Zaliczył kapitalny wślizg na Malenie w 7. minucie, kilka razy wyprzedził ruch Depaya. Przy golu Holendrów mógł zachować się lepiej, ale przez 90 minut był jednym z liderów obrony.

    Jan Ziółkowski – 6

    Choć w Romie gra niewiele, na kadrze wygląda tak, jakby grał co tydzień. Silny, agresywny, świetnie ustawiony. Z przodu dorzucił kilka odważnych wejść, z tyłu nie pękł ani na sekundę. Szybko zobaczył żółtą kartkę i musiał uważać, lecz nie zatracił intensywności. Jeden z cichych bohaterów wieczoru.

    Jakub Kiwior – 6

    Bardzo dojrzały występ. Bez efektownych fajerwerków, ale z dużą pewnością, konsekwencją i odpowiedzialnością. Regularna gra w Porto daje efekty — Kiwior był twardy, szybki, przewidujący. Kilka razy świetnie asekurował kolegów. Mocny, stabilny mecz.

    Michał Skóraś – 6

    W pierwszej połowie starcia Polski z Holandią, skupiony głównie na destrukcji — harował, wracał, asekurował i często powstrzymywał Malena. Niestety, to właśnie napastnik Borussii Dortmund go ograł przy akcji bramkowej, co obniżyło końcową ocenę. Poza tym jednak jeden z najaktywniejszych piłkarzy w fazie pressingu i odbioru. Pracował jak mrówka, dużo dawał drużynie.

    Sebastian Szymański – bez oceny

    Szkoda. To miał być jego wielki mecz… 13 minut i zejście z powodu kontuzji w jubileuszowym, 50. meczu w reprezentacji. Wejście miał energiczne, ale los nie pozwolił mu nic więcej pokazać.

    Bartosz Kapustka – 5

    Wszedł za Szymańskiego i rozegrał poprawne, ale dość przeciętne spotkanie. Nie obniżył jakości, nie gubił rytmu, lecz też nie dawał ofensywnego błysku. Pracował, asekurował, próbował się pokazywać, lecz oczekiwania wobec niego są większe niż zwykła rzetelność.

    Piotr Zieliński – 7

    Rola bardziej defensywna niż zwykle, ale wykonana na medal. Kapitalna interwencja z powrotem pod własną bramkę, świetne rozdzielanie piłek, spokój i klasa. W rozegraniu — jak zwykle profesor. Widać, że powrót do wysokiej formy w Interze przekłada się na kadrę. Filarem tej drużyny pozostał na dobre.

    Nicola Zalewski – 5

    Powinien otworzyć wynik już w 2. minucie, ale zmarnował fenomenalne podanie Casha. Potem: aktywny, dynamiczny, pracowity, ale też bardzo nierówny. Świetne zagrania przeplatał złymi decyzjami, niedokładnością i zmęczeniem. Plus za udział w akcji bramkowej, minus za brak konkretów.

    Jakub Kamiński – 8

    Jeden z największych wygranych spotkania Polski z Holandią. Znowu odmienił ofensywę — szybki, bezczelny, odważny. Już w pierwszych minutach dawał sygnał, że będzie groźny, a tuż przed przerwą to właśnie on zdobył bramkę na 1:0 po akcji z udziałem Lewandowskiego. Pracował w pressingu, pomagał w obronie, świetnie współpracował z Cashem. Rośnie na lidera kadry.

    Robert Lewandowski – 7

    Może nie był najbardziej widoczny w kadrze Polski, ale jego wpływ na grę był ogromny. Ciężka walka z Van Dijkiem, mało przestrzeni, mało podań, ale gdy dostał swoje — dał kapitalną asystę przy golu Kamińskiego. Po przerwie miał znakomitą okazję na 2:0, lecz przegrał z bramkarzem. Dojrzały, odpowiedzialny mecz kapitana.

    Rezerwowi: Grosicki, Wszołek, Buksa, Rózga – bez oceny

    Wszyscy rezerwowi, których Jan Urban posłał bój w drugiej połowie, najzwyczajniej w świecie grali za krótko, by ich uczciwie ocenić. Nie obniżyli jednak intensywności i pokazali się z dobrej strony.

    Polska nadal w grze o baraże. Co dalej?

    Remis z Holandią utrzymuje Biało-Czerwonych w czołówce walki o baraże. Bezpośredni awans dostaną tylko zwycięzcy grup, więc rywalizacja trwa. Polska znajduje się obecnie w drugim koszyku barażowym, ale ma realną szansę przesunąć się do pierwszego, co byłoby kluczowe w kontekście drabinki.

    Podsumowanie: kolejny krok naprzód reprezentacji Polski

    To był mecz, który buduje. Nie tylko dlatego, że Polacy postawili się Holandii, ale dlatego, że zrobili to świadomie, dojrzale i konsekwentnie. Widzieliśmy kadrę mającą pomysł, plan i odwagę. Zespół Jana Urbana odzyskał ważną cechę: wiarę, że można walczyć z najlepszymi jak równy z równym.

    Biało-Czerwoni wyglądali jak drużyna, która wie, czego chce, i potrafi to realizować. Wyrównany mecz z Oranje — drużyną o klasę wyżej notowaną — pokazał, że rozwój jest faktem, nie narracją. Przy odrobinie szczęścia mogło być 2:1, ale nawet remis daje powody do dumy i nadziei. Jeśli ta konsekwencja zostanie utrzymana, a młodzi piłkarze nadal będą rosnąć u boku Lewandowskiego i Zielińskiego, Polska może realnie patrzeć na mistrzostwa świata nie jak na marzenie, ale jak na cel w zasięgu ręki.

     

    Autor tekstu

    Gabriel Stach

    Bayern Monachium w jego życiu zajmuje trzy miejsca na podium. Płakał ze smutku po golach Diego Milito i z radości po golu Robbena. Znajdziesz go też na "Die Roten", gdzie napisał 40 tys. tekstów!

    Najnowsze wpisy