Raków Częstochowa polubił się z fotelem lidera. Podopieczni Marka Papszuna pokonali podłamaną po wysokiej przegranej z Wisłą Stal Mielec, dopisując do swojego konta kolejne punkty. Tylko jedno „oczko” zdobył za to Lech Poznań, który zremisował na własnym obiekcie z Cracovią.

RAKÓW ZREALIZOWAŁ CEL

Nierzadko zdarza się, że w polskiej lidze bukmacherzy wystawiają kurs w okolicach 1.35 na zwycięstwo faworyta. Fenomenalny w obecnym sezonie Raków nie mógł być jednak inaczej postrzegany przed spotkaniem ze Stalą, która przed kolejką prezentowała się fatalnie i przegrała aż 0:6. Tym razem udało im się zachować twarz, ale nawet zdobyty gol nie przyniósł punktów beniaminkowi. Dobry mecz rozegrał napastnik gospodarzy, Ivi Lopez – dzięki jego trafieniom gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie. W 77. minucie kontaktowego gola dla Stali zdobył Maciej Domański, ale nie poprowadziło to do wyrównania. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:1, a liderzy Ekstraklasy dopisali kolejne zwycięstwo do swojego dorobku.

LECH PONIŻEJ OCZEKIWAŃ

Dużo gorzej wyglądali wczorajszego wieczoru zawodnicy Lecha Poznań, którzy po meczu z Benficą w Lidze Europy – choć przegranym – byli mocno chwaleni za styl gry. Spotkanie w pucharach kosztowało jednak sporo sił, co podkreślił trener „Kolejorza”, Dariusz Żuraw. Z tego powodu w wyjściowej jedenastce zabrakło Ishaka, Tiby i Kamińskiego. W pierwszej połowie na prowadzenie wyszły „Pasy” po uderzeniu Pelle van Amersfoorta. Rykoszet sprawił, że ze strzałem nie poradził sobie Filip Bednarek. W przerwie szkoleniowiec gospodarzy posłał do gry zawodników z ławki, którzy pomogli w akcjach ofensywnych, jednak wciąż brakowało skuteczności. Dopiero w końcówce Lech urwał punkty Cracovii, a gola na wagę remisu zdobył Muhammad Awad. Po chwili Ishak miał jeszcze szansę na zwycięską bramkę, jednak spudłował i rezultat meczu zatrzymał się na 1:1. „Kolejorz” zajmuje dopiero dziesiąte miejsce w tabeli, a Cracovia plasuje się na 13. lokacie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.