Mundial 2026: sytuacja w tabeli 21.06 – Europa ucieka
W kolejnym dniu mundialowych zmagań padło aż 13 bramek. Średnia goli podczas obecnych zmagań jest najwyższa od 1958 roku. W pierwszym meczu Holandia wygrała ze Szwecją 5:1, później Niemcy zwyciężyły 2:1 z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Podczas nocnych spotkań Ekwador zremisował 0:0 z Curacao, a Japonia pokonała Tunezję 4:0.
Najbardziej rozczarowany może być Ekwador, który znów stworzył sobie wiele sytuacji, a nie zdobył bramki i stracił cenne punkty. O złamanym sercu mogą mówić kibice Wybrzeża Kości Słoniowej, którzy stracili upragniony remis w końcowej fazie doliczonego czasu gry po tym jak radzili sobie świetnie z kadrą „Die Mannschaft”. Za to Holendrzy i Japończycy potwierdzili wielką klasę i udowodnili, że trzeba się z nimi liczyć.
Holendrzy bawią się futbolem
Przed meczem selekcjoner Ronald Koeman zdecydował się na zaskakujące rozwiązanie, ponieważ umieścił w składzie Briana Brobbeya kosztem Crysencio Summerville’a, który wyglądał dobrze w meczu z Japonią. Donyell Malen przestał grać jako napastnik i przeszedł na skrzydło, a ofensywa została oparta na Brobbeyu ustawionym na środku ataku. Rozwiązanie zostało na gorąco skrytykowane w kraju, jednak okazało się strzałem w dziesiątkę. „Oranje” już w 5. minucie meczu objęli prowadzenie po świetnym zagraniu Cody’ego Gakpo i uderzeniu Brobbeya. W 17. minucie holenderski napastnik wykorzystał zagranie Denzela Dumfriesa i podwyższył prowadzenie.
Gracz Sunderlandu fenomenalnie znajdował wolne przestrzenie, jego ruchliwość całkowicie zaskoczyła szwedzkich obrońców. Holendrzy w 47. minucie podwyższyli wynik po bramce Cody’ego Gakpo, a 7 minut później prowadzili już 4:0, a gracz Liverpoolu cieszył się z dubletu po świetnym uderzeniu z dystansu. Tym razem asystował wprowadzony w przerwie Summerville. W 59. minucie niezłym rajdem popisał się szwedzki skrzydłowy Anthony Elanga, który zdobył bramkę honorową dla Szwedów. Trafienie z 59. minuty nie przywróciło jednak nadziei podopiecznym Grahama Pottera, ponieważ Holendrzy konsekwentnie realizowali swój plan na mecz. W 89. minucie wynik na 5:1 ustawił Crysencio Summerville, który wprowadzony z ławki wniósł wiele atutów.
Holendrzy dawno nie pokazali się z tak dobrej strony. Widząc postawę ofensywy można było przypomnieć sobie ich najlepsze lata kiedy w 2010 i 2014 roku docierali do strefy medalowej. Największym wygranym jest Ronald Koeman, który miał nosa co do decyzji personalnych. W grze „Oranje” może podobać się szybkość. Jeśli „Oranje” wyjdą z pierwszego miejsca, będą mieli korzystną drabinkę. Ich awans do ćwierćfinału wydaje się więc bardzo prawdopodobny. Warto przypomnieć, że Szwecja wygrała 5:1 pierwszy mecz fazy grupowej, a w tym spotkaniu została brutalnie rozjechana holenderskim walcem. Widząc tak duży polot w grze można było przypomnieć sobie czasy Arjena Robbena, Wesleya Sneijdera oraz Robina van Persiego.
Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!
Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:
- Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
- Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
- Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
- Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
- Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
- Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).
Niemcy złamali serca Iworyjczykom
Niektórzy spodziewali się tego, że reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej może postawić trudne warunki Niemcom. Wszystko przez to, że Iworyjczycy w eliminacjach nie stracili bramki, pokazali się z dobrej strony w meczu z Ekwadorem i mają w składzie wielu naprawdę zdolnych piłkarzy. Wspomniane głosy okazały się słuszne, ponieważ podopieczni Emerse Faego zaciekle atakowali bramkę faworytów i w 30. minucie objęli prowadzenie po trafieniu Francka Kessiego. Nie byłoby bramki „Ił Presidente” bez fenomenalnego zagrania Yana Diomande. 19-letni skrzydłowy przechodzi samego siebie na mistrzostwach świata. Po fenomenalnym meczu z Ekwadorem siał spustoszenie w obronie niemieckiej, o czym świadczą 4 udane dryblingi. Jego historia jest tak oryginalna, że aż trudno w nią uwierzyć. Po mundialu może czekać go transfer i 100 mln euro może nie satysfakcjonować w pełni RB Lipsk. Diomande ma wszystko, aby zostać odkryciem turnieju.
Iworyjczycy po bramce byli świetnie zorganizowani w obronie i wyłączyli atuty Niemców, którzy bili głową w mur. Wybrzeże Kości Słoniowej udowodniło swoją postawą, że posiada wszystko, aby zostać czarnym koniem tej imprezy. Obraz meczu zmienił się po zmianach dokonanych przez Juliana Nagelsmanna. Wprowadzony w 60. minucie Denis Undav okazał się prawdziwym jokerem. 8 minut później napastnik VfB Stuttgart wyrównał po podaniu Nadiema Amiriego. Kadra „Die Mannschaft” się nie poddała i w swoim stylu zdobyła zwycięską bramkę w 94. minucie meczu. Do siatki trafił Undav, który podczas obecnych mistrzostw świata zdobył 3 bramki oraz zaliczył 2 asysty. Na razie jest to zdecydowany lider klasyfikacji kanadyjskiej.
Gol Undava to sztylet prosto w serce dla afrykańskiego kraju, który pokazał się ze znakomitej strony. Niemcy zawsze grali do końca i nie po raz pierwszy zobaczyliśmy tego typu scenariusz. Niedawno obchodziliśmy 20. rocznicę bramki Olivera Neuville’a przeciwko Polsce. Wówczas napastnik strzelił w doliczonym czasie gry, niszcząc nasze marzenia o awansie. Ten sam gracz dał kadrze „Die Mannschaft” zwycięstwo z Paragwajem w 1/8 finału mistrzostw świata w 2002 roku. Wtedy trafił do siatki w 88. minucie na 1:0. Nikt tak nie potrafi zabijać pięknych snów jak rezerwowi napastnicy reprezentacji Niemiec.
Yan Diomande w pierwszym meczu mundialu:
🌪️ 7 prób dryblingu (4 udane) – najwięcej
👣 80 kontaktów z piłką – najwięcej
⚡ 28 rajdów z piłką – najwięcej
🤝 5 wykreowanych szans – najwięcej, lider turnieju po 1. kolejceNowy ulubiony piłkarz, zapraszam do hype train:… pic.twitter.com/Q944xUvQ5r
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) June 20, 2026
Nieskuteczny Ekwador oddala się od awansu
Ekwador po porażce z Wybrzeżem Kości Słoniowej potrzebował zwycięstwa. Punktów bowiem nie przyznaje się za styl, który wygląda całkiem nieźle. „Amarillos” rozpoczęli to spotkanie w niezwykle intensywny sposób, lecz sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Enner Valencia. Akcja na początku meczu powinna dać prowadzenie faworytom. Widać jednak, że ma on już jednak 36 lat i nie daje w ataku tyle, co w przeszłości. Ekwadorczycy nie ustali za atakami, jednak za każdym razem górą był bramkarz Eloy Room. 37-latek z Miami FC popisał się 15 udanymi interwencjami i jego występ można porównywać z Vozinhą przeciwko Hiszpanii. Wraz z każdą minutą reprezentacja Curacao rosła w siłę i wyprowadzała ataki, a rozdrażniony Ekwador miał coraz mniej argumentów. Sytuacja nie zmieniła się aż do końcowego gwizdka. Curacao napisało piękna historię i po golu strzelonym Niemcom zdobyli swój pierwszy punkt na mistrzostwach świata. Wzruszenia nie ukrywał 78-letni selekcjoner Dick Advocaat, co było przepięknym obrazkiem.
Ekwador ma się czym martwić. Przed turniejem byli stawiani w roli czarnego konia, a mimo obiecującej gry zdobyli tylko punkt w dwóch meczach. Jeśli nie wygrają z Niemcami pożegnają się z turniejem już w fazie grupowej, co będzie ogromnym rozczarowaniem. W meczu z kadrą „Die Mannschaft” nie będą faworytem, lecz nie stoją na straconej pozycji. Kadra Wybrzeża Kości Słoniowej odkryła słabe strony podopiecznych Juliana Nagelsmanna. Ostatnia runda gier zapowiada się pasjonująco.
Japonia zachwyca każdego
Kiedy 4 lata temu Japonia pokonała Niemcy oraz Hiszpanię w grupie, w kraju apetyty były olbrzymie. Ostatecznie zespół odpadł w 1/8 finału z Chorwacją po rzutach karnych, jednak pokazał olbrzymie możliwości. Teraz Japończycy rozwinęli się i wydaje się, że mogą nawiązać do tamtych mistrzostw świata. Mecz Holendrów ze Szwecją pokazał klasę Holandii, a Japonia walczyła z nimi jak równy z równym i zremisowała 2:2. Spotkanie z Tunezją rozpoczęło się fenomenalnie dla faworytów. W 4. minucie Daichi Kamada wykorzystał świetne zagranie Keito Nakamury i wyprowadził swój kraj na prowadzenie. W 31. minucie Japonia prowadziła już 2:0 po pięknym uderzeniu Ayase Uedy. Japończycy imponowali przede wszystkim szybkością, nieprzewidywalnością oraz płynnym rozgrywaniu ataku pozycyjnego.
Tą sytuacją bramkową Japończycy pokazują, że nie grają w piłkę…
tylko w jakieś szachy 5D 😮💨#WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/BmQLAwq30Q— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 21, 2026
W drugiej połowie tempo nieco spadło, a Japonia zdjęła pedał z gazu. Tego typu postaw jest zrozumiała. Mówimy bowiem o zespole, który gra niezwykle intensywną piłkę i zbiera siły na kolejne spotkania. Wolniejsze tempo nie przeszkodziło jednak w zdobywaniu kolejnych bramek przeciwko fatalnie dysponowanej Tunezji. W 69. minucie Junya Ito wykorzystał podanie Uedy i podwyższył prowadzenie. W 83. minucie Ueda zdobył bramkę po uderzeniu głową z bardzo wymagającej pozycji. Zobaczyliśmy prawdziwy koncert Japończyków, którzy mogą namieszać w fazie pucharowej, ponieważ nie boją się nikogo. Tunezja na razie odnotowuje najgorsze wyniki podczas mistrzostw świata, ponieważ oba mecze przegrała czterema bramkami różnicy. Zwolnienie selekcjonera po meczu ze Szwecją i zatrudnienie Herve Renarda nie przyniosło skutku.
Po drugiej serii gier w grupie F Holendrzy i Szwedzi mogą być spokojni. Pewne powody do niepokoju może mieć Szwecja. Po wygranej 5:1 z Tunezją mówiło się, że tak wysoki wynik powinien dać awans do fazy pucharowej bez względu na starcia z Holandią i Japonią. Z dobrego bilansu nic jednak nie zostało i podopieczni Grahama Pottera muszą zrobić wszystko, aby nie przegrać z Japonią, bo przy pewnych okolicznościach mogą wrócić do domu już po zakończeniu fazy grupowej.

