Mundial 2026. Anglia zawiodła, w końcu padło mniej bramek

    Radosław Laudański

    24 czerwca 2026

    Reprezentacja Anglii nie poradziła sobie zbyt dobrze w swoim kolejnym meczu na mundialu i zremisowała 0:0 z Ghaną. Po dobrym pierwszym występie i rozbudzeniu apetytów kibiców przyszła pewna weryfikacja. W kolejnych spotkaniach Chorwacja pokonała Panamę 1:0, a Kolumbia okazała się lepsza od Demokratycznej Republiki Konga i również wygrała 1:0. 

    Reprezentacja Anglii zawiodła podczas meczu z Ghaną. "Three Lions" mieli problem z tworzeniem sytuacji. Na zdjęciu selekcjoner Thomas Tuchel poucza swoich piłkarzy.

    Był to trudny dzień dla faworytów i lepsze chwile dla fanów defensywnej piłki. Do tej pory mistrzostwa świata obfitowały w bramki, a średnia była najwyższa od 1958 roku. Tym razem ofensywy zawiodły.

    Zimny prysznic dla Anglików 

    Reprezentacja Anglii od początku miała problem, aby poradzić sobie z niską obroną Ghany. Afrykański zespół bronił się kompaktowo, szczelnie i zaciekle. Na skrzydłach brakowało polotu, sporo krytyki zebrał kupiony przez Barcelonę za 80 milionów euro Anthony Gordon. Pierwszy celny strzał w tym spotkaniu zobaczyliśmy dopiero w 57. minucie meczu. Więcej emocji przyniosła końcówka, wtedy zarówno Anglia, jak i Ghana były bliskie trafienia, jednak zabrakło dobrej decyzji pod bramką rywala. Po meczu Jude Bellingham przyznał, że nie zasłużył na nagrodę dla piłkarza meczu. Był to mecz, w którym rzeczywiście trudno było dostrzec kogoś, kto zasługiwał na tę nagrodę.

    Thomas Tuchel oblał pierwszy test. Jego zespół nie wyglądał dobrze z drużyną, która broni się głęboko. Taka sytuacja zdarza się dość często na mistrzostwach świata i kibice mieli pewne obawy o ten aspekt. Powodem do optymizmu mogą być 4 punkty na koncie i fakt, że w fazie pucharowej wyżej notowane zespoły zwykle bardziej się otwierają, a „Three Lions” mogą grać swoją piłkę. Jeśli jednak w 1/16 finału trafią na Ekwador, Senegal czy Demokratyczną Republikę Konga, możemy oglądać podobny mecz. Wtedy będzie trzeba pokazać lepszą mentalność i większy polot w grze, aby uniknąć kompromitacji.

    Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!

    Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:

    1. Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
    2. Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
    3. Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
    4. Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
    5. Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
    6. Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).

    Oferta powitalna mundial

    Nerwowe zwycięstwo Chorwacji

    W pierwszej połowie meczu Chorwacja została całkowicie zdominowana przez Panamę, która już w pierwszym meczu pokazała chęć ofensywnej gry. W najtrudniejszej sytuacji górą okazał się świetnie dysponowany na tym turnieju Dominik Livaković. Golkiper odbił trudne uderzenie, później jednak piłka trafiła w poprzeczkę. Zarówno Zlatko Dalić jak i chorwaccy kibice oglądając swoich ulubieńców nabawili się sporej liczby siwych włosów, ponieważ kilkukrotnie Panama była bliska wyjścia na prowadzenie. Sporo można było mieć zastrzeżeń do bloku obrony i należy wymagać znacznie więcej od Josko Gvardiola.

    W 54. minucie meczu Chorwacja wyprowadziła świetny atak.. Najpierw dwójkową akcję rozegrał Mario Pasalić z Josipem Stanisiciem. Gracz Bayernu Monachium posłał piłkę do Ante Budimira. 34-letni napastnik nie marnuje takich sytuacji i wyprowadził swoją ojczyznę na prowadzenie. Warto podkreślić w tym spotkaniu dobry występ Stanisicia, prawy obrońca Bayernu Monachium stanął na wysokości zadania. Z kolei Pasalić to słodko-gorzki bohater, bo po wypracowanej bramce mógł wpisać się na listę strzelców i uspokoić kibiców. Gracz Atalanty zmarnował jednak idealnie wymierzone podanie przez Lukę Modricia i okradł piłkarską legendę z asysty.

    W drugiej połowie „Vatreni” wyglądali znacznie lepiej i w większym stopniu kontrolowali przebieg wydarzeń boiskowych. Do końca Panama była jednak groźna, a po końcowym gwizdku Zlatko Dalić nie wyglądał na zadowolonego z postawy swojego zespołu. Chorwaci mają już swoje lata, a obecne pokolenie ma problem z tym, aby pójść w ślady dawnych liderów. Mimo zwycięstwa trudno wierzyć w to, że stać ich na to, by trzeci raz z rzędu zadziwić piłkarski świat.

    Kolumbia dopięła swego

    Kolumbijczycy rozpoczęli spotkanie z Demokratyczną Republiką Konga z dużym polotem. Ich gra mogła bardziej się podobać niż tydzień wcześniej w wykonaniu Portugalczyków. W 6. minucie arbiter nie uznał bramki Daniela Munoza. Później prawy obrońca powinien trafić do siatki po dobitce, jednak nie zdołał uderzyć w światło bramki. Atak „Los Cafeteros” regularnie tworzył zagrożenie i oddawał efektowne uderzenia. Za każdym razem górą okazywał się jednak fenomenalnie dysponowany tego dnia Lionel Mpasi-Nzau z Le Havre. 31-latek popisał się 8 udanymi interwencjami.

    Po przerwie podopieczni Nestora Lorenzo atakowali z mniejszym animuszem. Momentami Afrykański zespół odpowiadał kontratakami i wydawało się, że rywalizacja skończy się rozczarowaniem dla faworytów. Ostatecznie jednak Daniel Munoz wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywali oraz gorsze ustawienie bramkarza i dał Kolumbijczykom upragnione prowadzenie. Później gola po minimalnym spalonym strzelił Luis Diaz. Mimo wygranej 1:0, Kolumbia pokazała się ze znacznie lepszej strony niż wcześniej Chorwacja. Jest to zespół, którego nie można lekceważyć w kolejnych spotkaniach, ponieważ widać w nim sporo dobrej energii.

    Kolumbia dzięki zwycięstwom z Uzbekistanem oraz Demokratyczną Republiką Konga wywalczyła trzeci w XXI wieku i pierwszy od 2018 roku awans do fazy pucharowej mundialu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w 1/16 finału „Los Cafateros” zmierzą się z Chorwacją i wydaje się, że w tym momencie mają do zaoferowania więcej argumentów. W 1/8 finału  najbardziej prawdopodobnym rywalem jest Hiszpania.

    Autor tekstu

    Radosław Laudański

    Pasjonat piłki nożnej, szczególnie aktualnego mistrza Polski. Na futbol zagraniczny spoglądam z sympatią i ciekawością. Najbardziej lubię calcio oraz Amerykę Łacińską. Piłka mnie ciekawi, ponieważ za każdym talentem stoi inspirująca lub po prostu ciekawa historia.

    Najnowsze wpisy