Matty Cash w reprezentacji? Nie mówię nie!

Rozpoczyna się zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami z San Marino i Albanią, a najgorętszym pytaniem ostatnich dni w kontekście kadry jest: „Matty Cash powinien grać dla Biało-Czerwonych?”.

Temat nie jest nowy, bo pojawił się już w 2019 roku, gdy selekcjonerem był jeszcze Jerzy Brzęczek. Wtedy jednak romans z kadrą skończył się zanim się właściwie zaczął, bo dość jasne stanowisko miał PZPN i Zbigniew Boniek: „Nie szukamy do kadry tzw. farbowanych lisów. Piłkarzy, którzy po latach przypomnieli sobie, że są Polakami”. Cash dwa lata później wciąż nie ma polskiego obywatelstwa, ale teraz wziął się za sprawę na poważnie. Mając mocne polskie korzenie – jego rodzina ma bardzo ciekawą i trudną historię związaną z migracją wywołaną II Wojną Światową – jego szanse na otrzymanie paszportu są duże. Wygląda więc na to, że jeśli sam Cash nie nawali, prędzej czy później będzie mógł być brany pod uwagę w kontekście kadry.

Trzeba na tym etapie podkreślić jeden fakt: Matty Cash to bardzo dobry zawodnik. W końcu ktoś kto regularnie gra w Premier League słaby być nie może. 24-latek większość swojej kariery spędził w Nottingham Forest. W 2020 roku trafił do Aston Villi i z miejsca stał się jej podstawowym piłkarzem. Ma na koncie ponad 30 spotkań. W niedawnym meczu z Evertonem strzelił pierwszego gola. Cash jest zawodnikiem bardzo dynamicznym. Ma świetne dośrodkowanie. Silny, szybki, potrafiący dać coś ekstra w obronie i ataku. W dodatku Villa gra w ustawieniu z wahadłami, czyli jak reprezentacja Polski Paulo Sousy. Ze sportowego punktu widzenia wydaje się więc, że Cash kadrze jak najbardziej by się przydał. Ale tu musimy też rozważyć aspekty pozaboiskowe – wartości, które mają wpływ na fakt, czy ktoś reprezentuje dany kraj. Reprezentacja to nie klub. Czy każdego kto przypomni sobie o polskich korzeniach natychmiast ładować w biało-czerwony trykot?

Nie oszukujmy się. Gdyby Cash miał realne szanse na występy w reprezentacji Anglii, tematu w ogóle by nie było. Natomiast najsilniej obsadzona pozycja prawego obrońcy na świecie te drzwi mu zamyka, bo w hierarchii nie przeskoczy Kyle Walkera, Reece’a Jamesa, Kierana Trippiera, Trenta Alexandra-Arnolda, a w kolejce jest też Aaron Wan-Bissaka.

Dziś narracja zmieniła się na dość mocno pro-polską, co słyszeliśmy w rozmowie w „Jej Wysokość Premier League”, ale jeszcze rok temu Cash mówił w wywiadzie dla Sky Sports: „Rozważyłby grę dla Polski i miło jest mieć jest taką opcję”. OPCJĘ! Tak jak Cash jest piłkarzem dobrym – może lepszym niż chociażby Tomasz Kędziora – ale umówmy się, że nie miał nad łóżkiem plakatu naszej kadry. Nie mówi po polsku i nie wzdycha do naszej historii. Tutaj podejście jest raczej czysto pragmatyczne. „Nie mam szans na grę dla Anglii, to spróbuję z Polską, która jest dobrą drużyną i można z nią pojechać na duży turniej”. Dla mnie to oczywisty zgrzyt. Czy dyskwalifikujący? Nie. Mamy XXI wiek. Rodziny migrują, takich tematów, związanych z wyjazdem choćby mojego pokolenia do Anglii będzie coraz więcej, ale każdy przypadek należy rozważyć osobno.

Kolejna kwestia to przyjęcie i odbiór Casha w drużynie. Oczywiście, to selekcjoner powołuje, ale bardziej niż w jakimkolwiek klubie atmosfera w reprezentacji, gdzie trening jest sprawą bardzo ograniczoną, jest kluczowa. Nie wiem, jak taką sytuację odebraliby zawodnicy, którzy od małego grali w kolejnych kadrach młodzieżowych, śpiewali polski hymn, którego Cash pewnie śpiewać nie będzie. Nagle okazuje się, że jest droga na skróty i można zająć ich miejsce w drużynie.

Jakie podejście do tematu ma PZPN? Kiedy angielskie media poruszyły tę sprawę wspominając, że to strona polska zabiega o przygarnięcie do kadry Casha, PZPN odciął się od sprawy mówiąc, że to inicjatywa zawodnika.

Rozmawiałem z prezesem Cezarym Kuleszą czy innymi ważnymi ludźmi w związku i oni wszyscy potwierdzają takie stanowisko: „Cash musi sam wykazać inicjatywę i zdobyć paszport. Potem zobaczymy. Nie mieszamy się”. Temat był mocno dyskutowany wewnątrz federacji. Czy powinna uruchomić przyspieszone procedury? Sprawa jest delikatna bo natychmiast przypomina się czas, kiedy Franciszek Smuda wciągał na pokład kolejnych zawodników mających polskie korzenie: Ludovika Obraniaka, Sebastiana Boenischa, Eugena Polanskiego czy Damiena Perquisa. Te decyzje były mocno krytykowane. a drużynę narodową nazywano „Reprezentacją PZPN”.

Wcześniej był Roger i bohater el. MŚ 2002, Emmanuel Olisadebe, który swoją postawą na boisku być może otworzył szerzej drzwi drzwi do dawania polskich paszportów drogą ekspresową. Jest także Taras Romanczuk, który paszport nabył przez lata pobytu w Polsce i także zagrał w reprezentacji. Każdy z wymienionych przypadków jest inny. Podobnie jak inny jest przypadek Casha.

Mój werdykt? Nie mówię nie. Mam swoje wątpliwości, ale bez przesady. Jeśli Cash otrzyma polskie obywatelstwo w normalnym trybie, będzie miał prawo być powołanym w takim samym stopniu jak każdy inny zawodnik. Nie ma lepszych i gorszych obywateli. Wtedy jedyną kwalifikacją będzie ocena trenera. Paulo Sousa lub kolejny selekcjoner powinien z nim porozmawiać. Powinien też porozmawiać z drużyną. Moim zdaniem warto go sprawdzić i wtedy Cash zweryfikuje się sam.

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!