Mamy baraże! Polska zremisowała z Holendrami 1:1
Reprezentacja Polski zremisowała z Holandią 1:1 na PGE Narodowym po meczu pełnym emocji, zwrotów akcji i świetnych okazji z obu stron.
„Biało-Czerwoni”, choć przez moment prowadzili po trafieniu Jakuba Kamińskiego, musieli ostatecznie zadowolić się remisem. Drużyna Jana Urbana pokazała jednak odważny futbol, który dobrze wróży przed nadchodzącymi barażami o mundial.
Grali jak równy z równym. Polska remisuje z Holandią po kapitalnym meczu
Spotkanie Polski z Holandią w Warszawie miało być testem charakteru, jakości i organizacji gry kadry Jana Urbana. I rzeczywiście — 1:1 z jednym z najsilniejszych rywali w Europie to wynik, który nie tylko utrzymuje „Biało-Czerwonych” w grze o mundial, ale także daje kibicom realny powód do optymizmu. Na PGE Narodowym działo się wiele: były piękne bramki, niewykorzystane sytuacje, przestoje, momenty dominacji i… przerwa spowodowana racami. Jednak przede wszystkim był to mecz, w którym Polacy bez kompleksów stanęli naprzeciw najbardziej utalentowanej generacji holenderskiej piłki.
Polska:
Grabara – Cash (81′ Wszołek), Kędziora, Ziółkowski, Kiwior – Skóraś, Szymański (13′ Kapustka), Zieliński, Zalewski (81′ Zalewski) – Kamiński (90′ Rózga) – Lewandowski (90′ Buksa).
Holandia:
Verbruggen – Van de Ven, Van Dijk, Timber, Geertruida (74′ Van Hacke) – De Jong, Kluivert (74′ Reijnders), Gravenberch (89′ Schouten) – Gakpo, Depay (89′ Emegha), Malen.
Piorunujący początek i niewykorzystane sytuacje
Mecz nie zdążył się na dobre rozpocząć, a Polacy już powinni prowadzić. Już w 2. minucie Matty Cash idealnie dośrodkował w pole karne, a Nicola Zalewski — zupełnie niepilnowany — huknął nad bramką z kilku metrów. To była sytuacja, którą w takiej klasie rywalizacji trzeba wykorzystywać, a skrzydłowy AS Roma wiedział, że zmarnował najlepszą możliwą okazję na szybkie prowadzenie.
Chwilę później kolejną dobrą sytuację miał Jakub Kamiński, ale jego próbę zatrzymał Verbruggen. Zamiast 1:0 dla Polski — wszystko zaczynało się od zera, a Holendrzy stopniowo przejmowali inicjatywę w posiadaniu piłki. To jednak była przewaga pozorna. Oranje wymieniali kolejne podania, momentami zamykali „Biało-czerwonych” na połowie, ale niewiele z tego wynikało. Kamil Grabara nie był zmuszany do trudnych interwencji, a polska obrona — mimo że zestawiona eksperymentalnie — radziła sobie bardzo solidnie.
W 13. minucie pojawił się pierwszy problem: kontuzji doznał Sebastian Szymański, a jego miejsce zajął Bartosz Kapustka. Urban musiał zmieniać plan już na samym początku, ale nie zachwiało to organizacją gry.
Lewandowski uruchamia rakietę. Kapitalna kontra i gol Kamińskiego
Holendrzy pierwszą groźną sytuację stworzyli dopiero po 20 minutach gry — Donyell Malen próbował z dystansu, lecz strzelił wysoko nad bramką. Polacy, choć musieli głęboko bronić, czekali na okazję do kontrataku. I doczekali się w 43. minucie w najlepszym możliwym stylu.
Robert Lewandowski, niczym rozgrywający, przyjął piłkę w środku boiska, odwrócił się i błyskawicznie zagrał prostopadłe podanie do rozpędzonego Kamińskiego. Skrzydłowy FC Koeln wpadł w pełnym biegu między holenderskich obrońców, wyprzedził Virgila van Dijka i pewnym, płaskim strzałem pokonał Barta Verbruggena. Polska prowadziła 1:0 po akcji, która spokojnie może być kandydatem do jednej z najładniejszych w całych eliminacjach.
Jak komentowali później dziennikarze, Kamiński znów udowodnił, jak świetną formę prezentuje w Bundeslidze. „Co za czas, by być Kubą Kamińskim” — pisał Marcin Gazda. Sam zawodnik był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku i jednym z największych wygranych tego zgrupowania.
Druga połowa — szybki cios Depaya i odpowiedzi Polaków
Jeśli końcówka pierwszej połowy była idealna, to start drugiej był jej przeciwieństwem. Już po dwóch minutach Memphis Depay doprowadził do wyrównania, wykorzystując zamieszanie w polu karnym i bierną reakcję obrony. Grabara odbił pierwsze uderzenie Malena, ale przy dobitce nie miał żadnych szans.
Holendrzy ruszyli do ataku, próbując wykorzystać chwilową dezorganizację w polskich szeregach. Chwilę później mogło być 2:1 dla Oranje, jednak Grabara pewnie interweniował po próbie Gakpo.
W odpowiedzi Polacy niemal natychmiast mogli znów prowadzić. Cash obsłużył Lewandowskiego doskonałym dośrodkowaniem, a kapitan uderzył z pierwszej piłki. Instynktowna parada Verbruggena uratowała Holendrów. To był kluczowy moment, w którym Polska mogła odwrócić losy meczu.
Przerwa przez race i powrót do gry
W 57. minucie doszło do incydentu, który przerwał mecz na kilka minut. Do pola karnego reprezentacji Polski poleciały race. Sędzia natychmiast przerwał grę, a piłkarze musieli opuścić środek boiska. Gdy sytuację opanowano, a pirotechnikę usunięto, dopingujący sektor… opuścił trybuny. Na szczęście nie wpłynęło to na jakość gry na murawie.
Końcówka pełna napięcia. Obie drużyny miały piłki na zwycięstwo
W ostatnich trzydziestu minutach mecz zmienił się w typowe piłkarskie szachy. Oba zespoły zachowały równowagę — Holendrzy wciąż częściej utrzymywali się przy piłce, ale to Polacy mieli lepsze sytuacje.
Najpierw znów próbował Kamiński, później groźnie uderzał Skóraś, a Verbruggen znowu ratował zespół Koemana. Na drugim końcu boiska Grabara świetnie interweniował po mocnym strzale Gakpo. W doliczonym czasie gry Lewandowski oddał jeszcze główkę, ale bramkarz Brighton pewnie złapał piłkę.
Urban w końcówce dał szansę Adamowi Buksie i debiutującemu Filipowi Rózdze, jednak wynik nie uległ już zmianie.
Media zachwycone Polską. „Taką kadrę chce się oglądać”
Po meczu polskie i zagraniczne media były zgodne: Polska zagrała dojrzale, odważnie i bez kompleksów. W komentarzach dominował zachwyt nad organizacją gry i intensywnością w pierwszej połowie.
„Taką kadrę chce się oglądać. Walka, pomysł, dobra organizacja. Zagraliśmy dobry mecz z Holandią, co dobrze wróży na baraże” — napisał Piotr Dumanowski z Eleven Sports.
Tomasz Urban dodał: „Rany, jakie to było dobre 45 minut! Kapitalne piłki Zielka, cudowna asysta Lewego”.
Choć remis oznacza, że Holandia najprawdopodobniej wygra grupę, Polska jest już pewna udziału w barażach — a styl gry daje nadzieję, że tym razem nie będą to nerwy aż do ostatniego gwizdka.
Wynik satysfakcjonujący, ale z nutą niedosytu
Paradoksalnie, choć remis 1:1 z Holandią to bardzo dobry rezultat, w polskim obozie pozostał lekki niedosyt. Polska stworzyła więcej dogodnych okazji strzeleckich i mogła ten mecz wygrać, zwłaszcza jeśli wykorzystałaby jedną z szans na początku lub po akcji Lewandowskiego w drugiej połowie.
Jednak w szerszej perspektywie to spotkanie było dla drużyny Urbana dowodem, że projekt tej kadry idzie w dobrym kierunku. Jest intensywność, jest plan, jest jakość w kontrach, jest odwaga w budowaniu akcji. A przede wszystkim — jest mentalność, której brakowało w poprzednich latach.
Przed Polską ostatni krok. Malta i skupienie na barażach
17 listopada Polacy zagrają na wyjeździe z Maltą w ostatnim meczu fazy grupowej. Stawką nie będą już punkty potrzebne do zajęcia drugiego miejsca — to jest pewne — lecz zgranie, rytm i budowanie pewności siebie przed marcowymi barażami o mundial.
Jeżeli drużyna Urbana zagra tam z takim zaangażowaniem i konsekwencją jak w starciu z Holandią, kibice mogą spokojnie wierzyć, że droga do mistrzostw świata jest naprawdę otwarta.

