Liverpool czeka trudny test. Tottenham przyjeżdża pod ogromną presją
Liverpool rozpoczyna walkę o jedenasty Puchar Ligi od wymagającego starcia z Tottenhamem. Zespół Andoniego Iraoli pozostaje niepokonany w Premier League, ale po bezbramkowym remisie z Fulham ponownie pojawiły się pytania o funkcjonowanie ofensywy i drugiej linii. Sytuacja Spurs jest znacznie poważniejsza. Drużyna Roberto De Zerbiego nie wygrała żadnego z czterech ligowych spotkań i wciąż nie zdobyła w nich nawet jednej bramki.
Na Anfield wróci również Andrew Robertson, tym razem jako zawodnik Tottenhamu. Iraola zapowiada rotacje wynikające z napiętego terminarza, a pierwszy wybór zdradził już przed meczem – między słupkami Liverpoolu stanie Giorgi Mamardashvili. 
Liverpool pozostaje niepokonany, ale ofensywa zawiodła
Liverpool rozpoczął sezon ligowy od sześciu punktów w czterech kolejkach. Bilans nie wygląda źle, lecz ostatnie 0:0 z Fulham pozostawiło spory niedosyt. Drużyna Iraoli miała problemy z kreowaniem dogodnych sytuacji, a Florian Wirtz, Dominik Szoboszlai i Ryan Gravenberch nie potrafili przejąć kontroli nad spotkaniem.
Znacznie lepiej Liverpool zaprezentował się wcześniej w Lidze Mistrzów, pokonując Atlético Madryt 2:1. Było to jednak jedyne zwycięstwo The Reds w trzech dotychczasowych meczach na Anfield w tym sezonie.
Puchar Ligi pozostaje dla klubu wyjątkowymi rozgrywkami. Liverpool zdobywał to trofeum rekordowe dziesięć razy, a od 2018 roku ani razu nie odpadł już w swoim pierwszym meczu danej edycji.
Tottenham bez ligowego gola
Jeżeli wokół Liverpoolu pojawiają się wątpliwości, sytuacja Tottenhamu jest zdecydowanie bardziej niepokojąca. Spurs rozpoczęli Premier League od dwóch remisów i dwóch porażek, zdobywając zaledwie dwa punkty.
Jeszcze bardziej wymowny jest bilans bramkowy. Tottenham nie strzelił gola w żadnym z czterech spotkań ligowych. Przegrał z Brentford 0:3 i Newcastle 0:2, a następnie bezbramkowo zremisował z Nottingham Forest oraz Evertonem.
Jedynym zwycięstwem zespołu Roberto De Zerbiego pozostaje 5:1 z Charltonem w drugiej rundzie Pucharu Ligi. Presja jest tym większa, że według Sports Mole klub latem wydał na transfery blisko 350 milionów funtów. Czy Spurs w końcu się przełamie? Sprawdźcie naszą ofertę i przekonajcie się sami!
Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN – SPORTBETFAN.
Anfield to dla Spurs wyjątkowo trudny teren
Historia także przemawia za gospodarzami. Liverpool przegrał tylko jedno z ostatnich 30 spotkań z Tottenhamem na Anfield we wszystkich rozgrywkach. W 93 domowych meczach przeciwko Spurs The Reds ponieśli zaledwie osiem porażek.
Sports Mole wskazuje również, że Tottenham zwyciężył tylko dwa z ostatnich 20 bezpośrednich pojedynków z Liverpoolem, przegrywając aż 14.
Dodatkowym problemem Spurs jest gra na wyjazdach. W obecnym sezonie Premier League nie zdobyli poza własnym stadionem ani jednej bramki – przegrali 0:3 z Brentford i zremisowali 0:0 z Nottingham Forest.
Robertson wraca na Anfield
Jedną z najciekawszych historii wieczoru będzie powrót Andrew Robertsona. Szkot reprezentował Liverpool przez dziewięć lat – od 2017 do 2026 roku – zanim opuścił klub jako wolny zawodnik. Teraz może wystąpić na Anfield po raz pierwszy jako piłkarz Tottenhamu.
Spurs mają jednocześnie problemy kadrowe. Mykhailo Mudryk, Xavi Simons, Dejan Kulusevski i Wilson Odobert są poza grą. Pod znakiem zapytania stoją natomiast występy Pedro Porro i Destiny’ego Udogie.
Iraola zapowiada rotacje
Liverpool również nie wystąpi w najmocniejszym zestawieniu. Iraola otwarcie przyznał, że terminarz wymusza zarządzanie obciążeniami. Spotkanie z Tottenhamem będzie dla jego drużyny trzecim meczem w bardzo krótkim odstępie, dlatego szkoleniowiec musi ocenić, którzy zawodnicy są gotowi na kolejne 90 minut.
Jedną decyzję już podjął. Giorgi Mamardashvili rozpocznie spotkanie w bramce, notując pierwszy występ w sezonie 2026/27. Szanse mogą otrzymać również Trey Nyoni, Wataru Endo, Rio Ngumoha czy Cody Gakpo. Ten ostatni ma już dziewięć bramek dla Liverpoolu w Pucharze Ligi – najwięcej spośród zawodników obecnej kadry.
Dla Iraoli to pierwszy krok w kierunku trofeum, które Liverpool zna doskonale. Tottenham przyjeżdża natomiast na Anfield w momencie, gdy jeden dobry występ może diametralnie zmienić atmosferę wokół zespołu De Zerbiego. Puchar Ligi daje Spurs szansę na przełamanie, ale historia pokazuje, że wybrali sobie do tego wyjątkowo trudne miejsce.

