Lech się rozpędza! Pewna wygrana mistrzów Polski z Piastem
Lech Poznań wygrał 3:0 z Piastem Gliwice w 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Do siatki trafił Mikael Ishak, debiutujący Karol Delikat oraz Allahyar Sayydamanesh. Mistrzowie Polski dość długo mieli problem z zespołem prowadzonym przez Daniela Myśliwca, jednak dopięli swego i zasłużenie zdobyli 3 punkty. Był to lepszy występ Kolejorza od czwartkowego przeciwko Klaksvik.
Podopieczni Nielsa Frederiksena od początku chciała narzucić rywalom swoje warunki gry i regularnie tworzyli zagrożenie pod bramką przeciwnika. W grze Lecha widoczne było ożywienie, być może spowodowane roszadami w składzie. Głównym mankamentem po raz kolejny okazała się obrona. Tylko cud sprawił, że Piast Gliwice nie zdołał wykorzystać potężnych dziur, jakie widzieliśmy na połowie gospodarzy. Po przerwie gra Kolejorza była zdecydowanie bardziej uporządkowana, dzięki czemu udało się wygrać drugi mecz ligowy z rzędu.
Frederiksen wyciągnął wnioski
W ostatnich spotkaniach głównym problemem Lecha była postawa środka pola. Uparte stawianie na Radosława Murawskiego, Antoniego Kozubala oraz Pablo Rodrigueza pozbawiło Lecha atutów. Po kolejnym słabym występie szkoleniowiec postanowił wrócić do koncepcji z poprzedniego sezonu, na pozycję ofensywnego pomocnika wrócił Luis Palma. Dokonana rotacja przyniosła zamierzony skutek, ponieważ Piast miał problemy z atakami Lecha. Najgroźniej zrobiło się w momencie kiedy Patrik Walemark znakomitymi zwodami minął dwójkę piłkarzy Piasta. Szwed nie zdołał jednak przejść ostatniej przeszkody, jaką był bramkarz Domen Girl. Gdyby w tej sytuacji padła bramka, z pewnością byłby to gol kolejki, a może nawet coś więcej.
Pierwsza połowa miała dla Lecha słodko-gorzki wymiar. Z jednej strony obiecująca postawa w ofensywie, z drugiej straszliwe błędy w obronie. Zdecydowana większość akcji przechodziła lewą stroną ze względu na gorszą dyspozycję Mateusza Skrzypczaka oraz Joela Pereiry. Nie pomagała także postawa Radosława Murawskiego, doświadczony pomocnik często był spóźniony i można odnieść wrażenie, że zbyt szybko wrócił do pierwszego składu. Pauzując przez ponad rok z powodu kontuzji wciąż potrzebuje formy, aby dojść do optymalnej formy i wiele wskazuje na to, że wkrótce wygra z nim rywalizację Gustav Berggren. Były pomocnik Rakowa jest obecny na meczu w Poznaniu i wkrótce dołączy do mistrzów Polski.
W drugiej połowie Lech zagrał w zdecydowanie bardziej uporządkowany sposób i pozwalał Piastowi na mniej. Przeprowadzone zmiany szybko przyniosły pożądany skutek, ponieważ w 63. minucie dopiero co wprowadzony na boisko Mikael Ishak wykorzystał świetne podanie Daniela Hakansa i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Fiński skrzydłowy do wspomnianego momentu nie rozgrywał dobrego meczu i można mieć wątpliwości co do tego czy jest to skrzydłowy na poziomie Kolejorza. Po bramce pewność siebie wśród Lechitów wzrosła. Piłkę na zamknięcie meczu miał Luis Palma, jednak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem.
W końcu dwubramkowe prowadzenie. Mamy bramkę debiutanta Karola Delikata, który otrzymał swój okrzyk od kibiców. Taki moment jest budujący. Zwróciłbym uwagę również na lepszą dyspozycję Mateusza Lisa, dziś wybronił dwie naprawdę trudne okazje. Całkiem niezły mecz Lecha Poznań! 💪 pic.twitter.com/HXwgyaxb9E
— Radosław Laudański (@radek_laudanski) August 9, 2026
Ostatecznie Honduranin dopiął swego w 79. minucie kiedy asystował do Karola Delikata. 18-letni pomocnik otrzymał szansę debiutu przy stykowym wyniku i zaliczył wymarzone wejście do drużyny. Tego dnia nie zapomni do końca życia. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Allahyar Sayyadmanesh po kapitalnym uderzeniu pod poprzeczkę. Irańczyk wykorzystał podanie Pablo Rodrigueza, który po wejściu z ławki rezerwowych pokazał wiele sportowej złości. Lech zasłużenie zwyciężył i zrównał się punktami z liderującą Legia Warszawa. Mimo dużej krytyki mistrzowie Polski w obiecujący sposób rozpoczęli zmagania ligowe i udowodnili, że są głównym faworytem do kolejnej obrony tytułu.
