LaLiga w 2021 roku. Mistrz, odejścia, młodzież, powroty

LaLiga obfitowała w tym roku w wiele ciekawych wydarzeń. Mistrzostwo Atletico, pożegnanie Zidane’a, powrót Carlo Ancelottiego, sportowy upadek Barcelony, odejście legend i błysk młodych zawodników. Zapraszam na podsumowanie tego roku na hiszpańskich boiskach.

>> POBIERZ APLIKACJĘ SPORT BETFAN NA SWÓJ TELEFON I POSIADAJ WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE SPORTOWE INFORMACJE TYPERSKIE W ZASIĘGU RĘKI <<

LaLiga: sensacyjne mistrzostwo Atletico

Przed startem sezonu 2020/21 raczej niewielu spodziewało się, że to właśnie podopieczni Diego Simeone będą cieszyć się z tytułu. Oczywiście byli w gronie zdecydowanych faworytów, ale powrót na ligowy tron po 7 latach był czymś wielkim dla Rojiblancos. Atletico w 2021 roku na pewno nie było najlepszą hiszpańska drużyna, ale wypracowana na początku sezonu przewaga wystarczyła do tego, żeby zdobyć mistrzostwo Hiszpanii za sezon 2020/21.

Nie było jednak tak łatwo. Atleti od lutego zaczęło stopniowo roztrwaniać przewagę, a zaczęło się to na dobre od dwumeczu z Levante. Najpierw zaległe spotkanie z 2. kolejki zremisowali, a następnie to Levante okazało się lepsze. Oznaczało to stratę pięciu punktów w kilka dni. Ostatecznie przed ostatnią kolejką jeszcze nie było pewne czy to właśnie Atleti zdobędzie tytuł, ponieważ Real tracił tylko dwa punkty. Do przerwy Atletico przegrywało z Realem Valladolid i Królewscy mogli mieć nadzieję na zdobycie trofeum. Jednak Angel Correa oraz Luis Suarez trafili do siatki rywali w drugiej połowie i to Simeone wraz ze swoją bandą mogli cieszyć się z mistrzostwa.

Ten sezon jest jednak wielkim rozczarowaniem. Atletico po letnich wzmocnieniach typowane było na faworyta do wygrania ligi. Na ten moment tracą jednak aż 17 punktów do Realu, który jest liderem i szanse na zniwelowanie tej straty i włączenie się do walki o tytuł są znikome.

Atletico mistrzostwo

LaLiga: odejście legend

LaLiga straciła w tym roku kilku ważnych zawodników, ale dwóch z nich przez ostatnie lata było twarzami całej ligi hiszpańskiej, mowa oczywiście o Leo Messim i Sergio Ramosie. Dwie wielkie legendy, dwóch klubów, które od dziesiątek lat rywalizują ze sobą o miano najlepszej. Między nimi często iskrzyło na boisku, byli tam wrogami, którzy jednak nie mogli bez siebie żyć. Messi wiedział, że przejście Ramosa w niebanalny sposób będzie czymś wyjątkowym, tak samo Sergio miał świadomość, że zatrzymanie Leo w dogodnej sytuacji to coś, o czym będzie się mówić długo. Obaj byli kapitanami największych klubów w Hiszpanii, a może i na świecie. Obaj tworzyli wizerunek tych klubów w XXIw. i obaj ostatecznie wylądowali w PSG.

Leo Messi zadebiutował w Barcelonie w 2004 roku. Przez 17 lat bronił barw tego klubu, stał się ikoną, zdobywając mnóstwo goli, asyst czy trofeów. Uważał, że zakończy karierę w tym klubie. Podobnie sytuacja miała się w przypadku Serigo Ramosa. Hiszpan dołączył do Realu Madryt w 2005 roku, opuszczając Sevillę w wieku 19 lat. Przez 16 lat osiągnął wiele. Ważne gole, trofea, opaska kapitana i status legendy. Dlaczego zatem kapitan Realu Madryt i Barcelony opuścili swoje kluby i udali się do Paryża?

Ramos i Messi

Dwa skrajne przypadki, ale w obu poszło mniej więcej o to samo, oczywiście o pieniądze. Leo Messi odszedł z Barcelony, ponieważ klub wpadł w ogromne problemy finansowe i nie było go stać na zatrzymanie swojej legendy. Czy Laporta i Messi zrobili wystarczająco wiele, żeby Argentyńczyk mógł dalej grać na Camp Nou? Domyślam się, że można było to rozegrać lepiej, ale ostatecznie zawodnik z nr 10 odszedł. Chciał to zrobić rok wcześniej, ale ówczesne władze go zatrzymały.

Odejście Ramosa odbywało się w innych okolicznościach. Florentino Perez przygotował dla niego ofertę z rocznym kontraktem, ale Hiszpan nie chciał jej zaakceptować, ponieważ uważał, że zasługuje na dłuższą umowę. Prezes Królewskich jest człowiekiem, który docenia wkład zawodników w klub, ale nie zgadza się, żeby jakikolwiek gracz stał wyżej niż Real Madryt. Wiedział jaką postacią jest Sergio, więc zaoferował mu roczne przedłużenie, natomiast obrońca postanowił, grać na swoich warunkach i to zdecydowało o jego ostatecznym pożegnaniu z Santiago Bernabeu.

Ramos i Messi

LaLiga: kolejne pożeganie Zidane’a, powroty Carlo Ancelottiego oraz Xaviego

Zinedine Zidane zakończył swój drugi pobyt w Realu Madryt bez żadnego trofeum w sezonie 2020/21. Francuz długo był w grze o dwa najważniejsze puchary, ale ostatecznie żadnego z nich nie zdobył. Liga Mistrzów zakończyła się dla Królewskich w półfinale, gdzie uznali wyższość późniejszego triumfatora, czyli Chelsea. Ligę zakończyli na drugim miejscu ze stratą dwóch punktów do Atletico. Mimo że Zidane nie odniósł żadnego sukcesu, to Perez nie zwolnił trenera, który wcześniej wygrał trzy razy LM z rzędu. Zinedine sam zdecydował, że musi odejść, żeby drużyna złapała impuls od nowego szkoleniowca.

Zidane

Długo toczyła się dyskusja, kto mógłby zostać nowym trenerem Realu Madryt. Przewijało się kilka nazwisk, ale ostatecznie padło na Carlo Ancelottiego. Włoch po raz drugi objął drużynę z Santiago Bernabeu. Zatrudnienie autora La Decimy nie przez wszystkich zostało dobrze przyjęte i wielu miało wątpliwości co do tego wyboru. Połowa sezonu pokazuje, że Florentino miał nosa. Na razie jest za szybko, żeby rozliczać Carletto z trofeów, ale wyjście z grupy LM z pierwszego miejsca i spora przewaga nad drugą Sevillą, musi budzić szacunek. Atletico i Barcelona tracą do Los Blancos ponad 15 punktów. Włoch przegrał zaledwie 2 z 25 meczów w tym sezonie, 4 zremisował i aż 19 wygrał, obecnie wykręca znakomitą średnią 2,44 pkt na mecz.

Carlo ma już na rozkładzie m.in. Barcelonę, Atletico, Inter, Sevillę czy Real Sociedad. Do tej pory Ancelotti nie miał problemu w kluczowych meczach i najzwyczajniej w świecie je wygrywał. Przegrał dwa mecze w odstępie kilku dni. Były to spotkania z Sheriffem Tyraspol oraz Espanyolem. Ten krótki kryzys spowodował zmianę w grze Realu i od tamtej pory notują serię 15 meczów bez porażki, w tym zaledwie dwa remisy. Włoch wykreował sobie podstawową jedenastkę i bardzo często do boju wystawia ten sam skład. Wielu ekspertów zastanawia się, jak drużyna wytrzyma ten sezon kondycyjnie, ale Włoch zdaje się tym nie przejmować.

Carlo Ancelotti

Jeśli Real zdobędzie mistrzostwo Hiszpanii, Carletto zapisze się w historii jako trener, który wygrał tytuły mistrzowskie w każdej z lig top5. Triumfował we Włoszech z Milanem, Anglii z Chelsea, Niemczech z Bayerenem oraz we Francji z PSG. Brakuje mu tylko tytułu z Realem w Hiszpanii. Dwukrotnie był bardzo blisko, więc zdaje się, że do trzech razy sztuka i Ancelotti robi wszystko, żeby świętować tytuł mistrzowski z Królewskimi w 2022 roku. Włocha będziemy rozliczać po zakończonym sezonie, ale na ten moment wydaje się, być trafionym pomysłem, a szatnia stoi po jego stronie, robiąc kolejne kroki naprzód, zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

Barcelona zdecydowała się w listopadzie zatrudnić Xaviego w miejsce Ronalda Koemana. Holender został zwolniony po porażkach z Realem Madryt oraz Rayo Vallecano i zostawił Barcę daleko w tyle, jeśli chodzi o LaLiga oraz na niepewnym miejsce w grupie LM. Przyjście Xaviego wlało w serca kibiców nadzieję, że będzie lepiej. Hiszpan zaczął od ważnego zwycięstwa w derbach z Espanyolem, ale później nie było już tak kolorowo. Remis z Benficą spowodował, że Barca musiała pokonać Bayern, żeby awansować do 1/8 LM. Ta sztuka się nie udała i ostatecznie Duma Katalonii na wiosnę zagra w Lidze Europy.

Xavi

Zdarzały się przebłyski, jak mecz z Villarealem, ale to na razie za mało. Barca Xaviego może gra milej dla oka, może daje większe nadzieje kibicom, ale wciąż nie punktuje na dobrym poziomie. Hiszpan prowadził Barcelonę dotychczas w ośmiu spotkaniach, z czego zaledwie trzy wygrał, tyle samo zremisował i dwa przegrał. Na ten moment notuje średnią 1,57 pkt na mecz. Nie ma co zbyt pochopnie oceniać pracy byłego gracza Barcy, ale obecnie w moim mniemaniu nie wniósł tyle, ile od niego oczekiwano. Oczywiście innego zdanie mogą być kibice Barcelony, ale ich oczekiwania względem klubu, mocno spadły w tym sezonie i traktują swój klub, jako średniaka, dla którego awans do top4 będzie dużym sukcesem.

LaLiga: młodzież atakuje

Barcelona na ten moment nie jest w grze o najwyższe cele w LaLiga, ale może pochwalić się bardzo zdolną młodzieżą. Gavi, Nico, Pedri, Fati, Abde, to zawodnicy, którzy mają duży potencjał i mogą w najbliższym czasie podbić ligę. Wydawało się, że Fati i Pedri będą motorami napędowymi Barcy w erze post Messi, ale na ten moment nie są przydatni w obecnym sezonie. Obaj zmagają się z kontuzjami, a przede wszystkim Ansu Fati przez ponad rok, więcej czasu spędza w gabinetach rehabilitacyjnych niż na boisku. Od listopada zeszłego roku zagrał w zaledwie ośmiu meczach dla Barcy.

Pod nieobecność Pedriego i Fatiego rolę największej perły Dumy Katalonii przejął Gavi. Obecnie to nad jego grą zachwycają się fani Barcy oraz eksperci od LaLiga. 17-latek zagrał w tym sezonie już w 22 meczach dla Blaugrany oraz został wprowadzony do reprezentacji prowadzonej przez Luisa Enrique. Hiszpan zachwyca swoją techniką, kontrolą piłki i przeglądem pola.

Jest jednak wciąż bardzo młodym zawodnikiem, którego powinno się wprowadzać stopniowo do pierwszego składu, w innym przypadku może spotkać go casus Pedriego, który w tamtym sezonie grał wszystko, na wszystkich frontach w klubie i dla kraju aż do czasu kontuzji mięśnia, która wykluczyła go z gry na dłuższy czas. Zagrał w tym sezonie zaledwie cztery razy, spędzając na murawie nieco ponad 300 minut. Gavi to wielki talent z nieograniczonymi możliwościami, ale wciąż jest bardzo młody i wiele jeszcze może go spotkać w trakcie kariery.

Gavi

Niesamowity rozwój pod okiem Carlo Ancelottiego zaliczył Vinicius Jr. Piłkarz, który przez pierwsze trzy sezony w Realu zdobył 7 ligowych goli w obecnych rozgrywkach ligowych, ma ich już 10. Brazylijczyk nie był pierwszym wyborem nowego trenera na początku sezonu. Dwa mecze ligowe zaczynał z ławki, będąc zmiennikiem Edena Hazarda. Szybko jednak udowodnił, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie.

Gol na inaugurację z Deportivo Alaves oraz dwa trafienia dające remis z Levente, zdecydowały, że Ancelotti postawił na Viniciusa i od tamtego momentu, jest on bezapelacyjnie pierwszym wyborem na lewe skrzydło. Vini poprawił jakość wykończenia, nie tracąc przy tym swoich największych atutów, czyli szybkości i dryblingu. 12 goli i 7 asyst to jego dorobek od momentu przyjścia Włocha do Realu Madryt. W ciągu poprzednich trzech sezonów miał łącznie 14 goli i 25 asyst.

Vinicius jr

Progres Viniego jest ogromy i jego wpływ na obecną formę i grę Los Blancos, jest nieoceniony. Vini to nie tylko show na boisku, ale też nadzieja dla LaLiga na wychowanie sobie nowej twarzy ligi. W tej chwili lidze brakuje piłkarzy-osobowości. Odejście Cristiano Ronaldo, a później Leo Messiego oraz Sergio Ramosa spowodowało, że klubowa piłka hiszpańska potrzebuje wyrazistych piłkarzy. Przed sezonem wydawało się, że twarzą i żywą reklamą ligi może być tylko Karim Benzema, szybko wyrósł mu jednak konkurent, który zarazem jest klubowym kolegą.

Vinicius dzięki stylowi gry, który prezentuje, ma w sobie coś, za czym tęsknili kibice na całym świecie. Polot, fantazja, czarujący drybling, niekonwencjonalne zagrania, tego brakowało piłce nożnej w ostatnich latach. Vini to wszystko ma, dokładając do tego poprawę wykończenia, staje się piłkarzem, który w najbliższym czasie może stać się jednym z najlepszych na świecie.

 

 

 

 

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!