Juventus uratowany przez Moratę. Awans już pewny

Juventus był największym faworytem do zwycięstwa wśród wszystkich zespołów rozgrywających wczoraj mecze w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jak się jednak okazało, mistrzowie Włoch do ostatniej minuty musieli walczyć o trzy punkty z węgierskim Ferencvarosem.

PRZERWANA TRADYCJA PRZYNIOSŁA PECHA?

Po raz pierwszy od 123 lat, przez które „Stara Dama” rozegrała ponad cztery tysiące meczów, w bloku defensywnym ekipy z Turynu nie pojawił się ani jeden Włoch. Padło na pojedynek z Ferencvarosem. Węgierska drużyna podchodziła do rewanżowego meczu w charakterze skazanych na pożarcie, lecz zespół bardzo pozytywnie zaskoczył wszystkich swoją postawą. Już w 18. minucie ku zdziwieniu Wojciech Szczęsny musiał wyciągać piłkę z siatki po golu Myrto Uzuniego. Być może to właśnie przerwanie wieloletniej tradycji utrudniło zadanie gospodarzom? Polski golkiper nie zaliczył zbyt udanego występu, a zawodnik gości celebrował bramkę w stylu Cristiano Ronaldo. Były zawodnik Realu Madryt jeszcze w pierwszej połowie mógł pokazać Albańczykowi oryginał cieszynki, gdyż w 35. minucie płaskim strzałem doprowadził on do wyrównania. Druga połowa była już pod niemal całkowitą dominacją podopiecznych Andrei Pirlo, lecz Juventus miał problemy z finalizacją akcji.

MORATA STRZELA, JUVENTUS AWANSUJE

Gdy wydawało się, że Ferencvaros zdoła sprawić ogromną niespodziankę, do gry wkroczył Alvaro Morata. Hiszpański napastnik w doliczonym czasie gry pokonał bramkarza rywali, trafiając do siatki głową po dośrodkowaniu Juana Cuadrado. Juventus uratował się w ostatnich sekundach i tym samym zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Dla Węgrów mimo wszystko rezultat meczu może być sporym wyróżnieniem, gdyż spodziewano się widowiska do jednej bramki.

ZAREJESTRUJ SIĘ W BETFAN!