Hat-trick Messiego i błysk Mbappe. Szalony dzień na mundialu
Mundial w tym roku przynosi ogromne emocje. Tym razem wydaje się, że obejrzeliśmy najciekawszy dzień. Faworyci pokazali się z dobrej strony, padło 16 bramek. Największym ubarwieniem wspomnianych występów była dyspozycja Leo Messiego, Kyliana Mbappe, Erlinga Haalanda oraz Marko Arnautovicia.
W pierwszym meczu Francja po trudnej przeprawie pokonała Senegal 3:1. Później Norwegowie udowodnili swoją klasę i zwyciężyli 4:1 z Irakiem. Argentyna dzięki recitalowi Leo Messiego wygrała 3:0 z Algierią, a Austria rozprawiła się z Jordanią i zakończyła to spotkanie z wynikiem 3:1.
Francja się podniosła
Mecz z Senegalem rozpoczął się fatalnie dla wicemistrzów świata. Didier Deschamps zdecydował się bowiem postawić na dużą liczbę skrzydłowych, części z nich zmienił pozycję. Widząc w składzie Kyliana Mbappe, Michaela Olise, Ousmane Dembele i Desire Doue trudno nie przecierać oczu z wrażenia. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla „Les Bleus”. Wszyscy wymienieni gracze mieli problem z tym, aby realizować meczowy plan. Wchodzili sobie nawzajem w paradę, a atak Francji wyglądał komicznie. Pierwsza połowa zakończyła się brakiem celnego oraz niecelnego strzału Francuzów i współczynnikiem goli oczekiwanych na poziomie 0,02.
To Senegal sprawiał dużo lepsze wrażenie i powinien prowadzić. Bliscy gola byli Nicolas Jackson oraz Ismaila Sarr. Podopieczni Pape Thiawa regularnie tworzyli zagrożenie po kontratakach i zasłużyli na co najmniej jednego gola. Nie zdołali jednak wykorzystać świetnych szans, zwłaszcza jednej pod koniec pierwszej połowy. Widząc tak słabą postawę Francji można było pomyśleć o braku równowagi w składzie. Wcześniej z Antoinem Griezmannem oraz Olivierem Giroud piłkarze bardziej wiedzieli, co mają robić na boisku. Gwiazdy zdawały sobie sprawę z tego, że muszą tworzyć przewagę na skrzydłach i zaciekle walczyć o zaledwie dwa miejsca w wyjściowej jedenastce.
Trudno przewidzieć, co powiedział swoim graczom w przerwie Deschamps, ale w drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną reprezentację Francji. Kluczową zmianą okazało się przejście Michaela Olise bliżej środka pola. Okazał się to prawdziwy gamechanger, ponieważ piłkarz Bayernu Monachium regularnie posyłał podania napędzające sytuacje bramkowe. W pewnym momencie doszło do sporej kontrowersji, ponieważ arbiter nie podyktował oczywistego rzutu karnego dla kadry „Les Bleus”. Faworyci szybko dopięli jednak swego i objęli prowadzenie po bramce Kyliana Mbappe w 66. minucie. Fenomenalną asystą popisał się wcześniej wspomniany Olise.
Francja regularnie tworzyła zagrożenie i była zupełnie innym zespołem niż w pierwszej połowie. W 82. minucie gola strzelił wprowadzony dwie minuty wcześniej Bradley Barcola, którego doskonale wypatrzył Adrien Rabiot. Po bramce na 2:0 wicemistrzowie świata zwolnili tempo gry, co zemściło się w 95. minucie meczu. Gola kontaktowego strzelił 18-letni Ibrahim Mbaye, który występuje w PSG. Chwilę później odpowiedział jednak Kylian Mbappe efektownym golem z dystansu. To był niewątpliwie jego wieczór. Po takich bramkach Mbappe i podaniach Olise mało kto będzie pamiętał o słabej pierwszej połowie.
Już dziś skorzystaj ze znakomitej promocji i bądź gotowy na typowanie Mistrzostw Świata 2026!
Przy okazji zbliżających się Mistrzostw Świata możesz skorzystać ze specjalnej oferty powitalnej u polskiego, legalnego bukmachera. BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN daje bonusy od trzech pierwszych depozytów po 200 zł każdy. Z naszym kodem SPORTBETFAN otrzymasz jeszcze dodatkowo extra freebet 25 zł! Jak zgarnąć bonusy z pierwszych trzech depozytów oraz freebet? To proste:
- Zarejestruj się z BETFAN kod promocyjny SPORTBETFAN, albo po prostu kliknij TUTAJ
- Dokonaj depozyt w wysokości minimum 75 PLN, optymalnie 200 PLN. Saldo bonusowe na Twoim koncie zostanie doładowane o 100% od pierwszej wpłaty (maksymalnie 200 złotych)
- Dodatkowo otrzymasz extra freebet o wartości 25 PL2N
- Aby aktywować bonus musisz zagrać za równowartość wpłaconej kwoty (dowolny kurs i liczba zdarzeń)
- Aby środki z salda bonusowego stały się dostępne na saldzie depozytowym do wypłaty, zagraj za bonus kupon składający się z co najmniej dwóch zdarzeń z kursem ogólnym powyżej 3.0.
- Te same warunki dotyczą także drugiego i trzeciego depozytu – za każdym razem otrzymasz 100% wpłaconych środków do 200 PLN! (min. Wpłata poniżej 50 PLN – bonus nie przysługuje).
Messi wciąż może wszystko
Przed meczem mówiło się o tym, że Algieria może być dla mistrzów świata niewygodnym przeciwnikiem. Podczas turnieju padło bowiem sporo niespodzianek, a trener Vladimir Petković potrafi dobrze ustawić drużynę w obronie. „Albicelestes” wyszli jednak na boisko naładowani dobrą energią i wyglądali podobnie jak przed czterema laty. Znów z bardzo dobrej strony pokazał się Rodrigo de Paul oraz Enzo Fernandez. W 8. minucie Messi zrobił różnicę znakomitym przyjęciem kierunkowym i skierował piłkę do siatki, lecz Szymon Marciniak dopatrzył się minimalnego spalonego. Chwilę później podobną akcję przeprowadziła Algieria.
W 17. minucie nic już nie powstrzymało argentyńskiej gwiazdy. Messi popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, które dało prowadzenie podopiecznym Lionela Scaloniego. Później doszło do kontrowersyjnej sytuacji, w której „La Pulga” faulował algierskiego piłkarza, lecz nie otrzymał kartki. Akcja w zwolnionym tempie wskazuje na czerwoną kartkę, lecz realne tempo bardziej sugeruje żółtą. Wspomniana sytuacja niewątpliwie jest błędem Szymona Marciniaka.
Messi się jednak nie zatrzymał. Regularnie tworzył zagrożenie pod bramką przeciwnika, robił różnicę przyjęciami oraz podaniami. W 60. minucie meczu dobił piłkę, jednak wcześniej zainicjował akcję bramkową kapitalnym przyjęciem. W 76. minucie ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki wykorzystał podanie Nico Gonzaleza i popisał się kolejnym zjawiskowym uderzeniem. Golkiper nie miał żadnych szans, a Messi w wieku 39 lat mógł świętować zdobycie pierwszego hat-tricka na mundialu. Wspomniane trafienia sprawiły, że Messi został najlepszym strzelcem w historii mundiali, teraz czeka go pasjonująca rywalizacja. Wiele o spektakularnym wyczynie Messiego mówi fakt, że przy wszystkich bramkach łączny współczynnik goli oczekiwanych wynosił 0,79. Legenda wciąż wygląda jak w swoich najlepszych latach i wszyscy kibice mogą tylko łapać się za głowy.
Jeśli drużyny europejskie będą miały problem ze zmęczeniem po intensywnym sezonie, Messi i Argentyna mogą na tym skorzystać. Występ przeciwko Algierii z pewnością podniósł mocno ich notowania. W XXI roku nie przywykliśmy do tego, że obrońcy tytułu prezentują się tak dobrze. Wyjątkiem od reguły była Francja, która 4 lata temu wygrała 4:1. z Australią. Może więc czeka nas powtórka i finał z udziałem „Albicelestes?
Oglądamy w zapętleniu… bo czemu nie? 😮💨🔄#WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/WMg9TyINTD
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 17, 2026
Dobry start Norwegii
Norwegia przed mundialem bardzo mocno rozbudziła oczekiwania ze względu na fenomenalne eliminacje. Podopieczni Stale Solbakkena od początku ruszyli z atakami i dopięli swego w 29. minucie meczu. Dobre podanie Davida Wolfe’a wykorzystał Erling Haaland, który zdobył swoją debiutancką bramkę na mundialu. Irak się jednak nie poddał. Zespół prowadzony przez Grahama Arnolda regularnie tworzył zagrożenie pod bramką rywala i w 39. minucie wyrównał po golu Aymena Husseina. Pod koniec pierwszej połowy napastnik Manchesteru City wykorzystał fatalny błąd w rozegraniu Irakijczyków i z dziecinną łatwością strzelił swojego drugiego gola.
Po pierwszej połowie Irak mógł być zadowolony ze swojej gry. W drugiej części meczu underdog regularnie przedostawał się pod bramkę Norwegów i zapowiadało się na bramkę wyrównującą. Mordercze tempo w końcu zemściło się jednak w końcówce, co bezlitośnie wykorzystali Norwegowie. W 76. minucie gola z rzutu rożnego strzelił Leo Ostigaard. Jego uderzenie z główki pokazało ile znaczy Haaland nawet jak nie strzela gola, ponieważ obrona była mocno skupiona na głównej gwieździe. Stan meczu ustalił golem samobójczym Aymen Hussein. Mecz zakończył się pechowo dla Iraku, który z obrazu gry nie wyglądał tak źle, jak wskazuje na to wynik. Z drugiej strony możemy być zachwyceni jakością Norwegii, która nawet jeśli jest dobrze dysponowana w krótszym dystansie czasowym, to i tak potrafi strzelić cztery gole. Wynik idzie w świat.
Each competition Erling Haaland has scored on his debut in:
Champions League – ⚽️⚽️⚽️
Bundesliga – ⚽️⚽️⚽️
Premier League – ⚽️⚽️
World Cup – ⚽️⚽️Instantly off the mark 🔥 pic.twitter.com/1br6sn2R3i
— Football on TNT Sports (@footballontnt) June 17, 2026
Arnautović bohaterem Austrii
Austriacy rozpoczęli dość niemrawo spotkanie z Jordanią. Debiutanci zaskakująco często przedostawali się pod pole karne przeciwnika. Ostatecznie zespół prowadzony przez Ralfa Rangnicka objął prowadzenie po bramce z dystansu Romano Schmida. Był to gol pięknej urody. Jordania nie ustała jednak z atakami.i w 50. minucie meczu wyrównała po znakomitym uderzeniu Aliego Olwana. Bohater Jordańczyków strzelił z bardzo nieoczywistej pozycji i udowodnił, że barwna fantazja potrafi przynosić ciekawe skutki. Austria nie zareagowała dobrze na panujący wynik. Wiele osób narzekało na ich do bólu schematyczną grę.
Jedynym piłkarzem, który przejmował inicjatywę, prowokował rywali oraz walczył o każdą piłkę był 37-letni Marko Arnautović. To piłkarz o mentalności zwycięzcy, co wielokrotnie pokazywał w narodowych barwach. Kibice go uwielbiają za to, że zostawia na boisku całe serce, do tej pory zdobył 48 bramek oraz zaliczył 30 asyst w narodowych barwach. Co ciekawe Arnautović był drugim wyborem dla selekcjonera, ponieważ w pierwszym składzie zagrał Sasa Kalajdzić, który łagodnie mówiąc nie popisał się dobrą grą.
To właśnie Arnautović sprokurował bramkę samobójczą Kazana Al Araba w 76. minucie meczu. Kilkukrotnie austriacki napastnik był bliski podwyższenia prowadzenia. Ostatecznie wykorzystał rzut karny w doliczonym czasie gry i dał Austrii pierwsze zwycięstwo podczas mundialu od 36 lat.. Mistrzostwa świata często kreują nieoczywistych bohaterów, tym razem stał się nim nieśmiertelny Arnautović, który swoją postawą mógł przypominać Zlatana Ibrahimovicia.

