Czy Legia Warszawa ma szansę na mistrzostwo lub puchary?
Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna spróbuje w kolejnym sezonie uniknąć kompromitacji. W tym roku podobnie jak 4 lata temu nikt nie mówi o mistrzostwie Polski. Rozczarowań było bowiem zbyt wiele, a kołderka jest zbyt krótka, by móc myśleć o wygórowanych celach. „Wojskowi” muszą zrobić wszystko, aby nie stać się ligowym średniakiem.
Od kilku lat Legia przeciętnieje. Stołeczny klub podobnie jak Juventus po zakończeniu hegemonii w lidze nie zbliżył się nawet do walki o tytuł. Od 2021 roku najbardziej utytułowany polski klub ma spore problemy w Ekstraklasie i niewiele wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miał budzić postrach wśród ligowych rywali.
Brak ekskluzywnej kadry
Trwające lato nie przyniosło kibicom Legii wielu powodów do optymizmu. Klub opuścili Jan Leszczyński, Artur Jędrzejczyk, Kacper Tobiasz, Juergen Elitim, Radovan Pankov, Jean-Pierre Nsame, Kacper Urbański, Patryk Kun, Sergio Barcia oraz Claude Goncalves. Do wymienionych piłkarzy można mieć pewne zastrzeżenia, lecz większości z nich nie można odmówić piłkarskiej jakości. Brak wspomnianych wiążę się z dużą przebudową i koniecznością przeprowadzenia jakościowych wzmocnień, a tych na razie brak. Wspomniany Urbański przeszedł do Górnika Zabrze i już w pierwszym meczu przeciwko Lechowi Poznań pokazał się z bardzo dobrej strony. W końcu przypominał siebie z włoskich boisk oraz reprezentacji Polski, kiedy zachwycaliśmy się jego talentem.
Przykład Urbańskiego pokazał, że Legia nie potrafi stworzyć w swoim klubie miejsca, które będzie sprzyjało rozwoju talentów. Często zmienia się koncepcja budowania składu, są wybierani trenerzy o różnych profilach, krótko mówiąc brakuje spójności, jaką widzimy od lat w szeregach aktualnych mistrzów Polski. Brak europejskich pucharów znacząco wpłynął na finanse klubu, obecnie Legia musi szukać oszczędności. Stąd brak przedłużenia kontraktów, rozwiązane umowy, a także sprzedani piłkarze. Bez Nsame, Pankova, Urbańskiego i Elitima pole manewru szkoleniowca jest zdecydowanie mniejsze.
Wyraźne ubytki oraz brak mocnych na papierze wzmocnień sprawiły, że obecnie kadra Legii zajmuje dopiero 10. miejsce w Ekstraklasie, jeśli chodzi o wartość drużyny w serwisie Transfermarkt. Lepszym wynikiem może pochwalić się Zagłębie Lubin, Korona Kielce czy Cracovia. Mimo wiary w trenera Marka Papszuna, wielu kibiców nie potrafi zapomnieć o ostatnich przeciętnych latach, a obecna kadra generuje kolejne wątpliwości. Jeśli Dariusz Mioduski nie przeznaczy środków wzmocnienia drużyny, awans do europejskich pucharów będzie można uznać za pozytywne zaskoczenie.
Piona na start 👋
Środowy trening w LTC (NITKA ⬇️) pic.twitter.com/eBfoc9lO4b
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) July 22, 2026
Papszun to jedyna nadzieja
Dziś wydaje się, że jedynym poważnym atutem Legii Warszawa jest trener Marek Papszun, który w Ekstraklasie nigdy nie zawodzi. W Rakowie po powrocie wielu w niego zwątpiło, a mimo to do końca walczył o mistrzostwo Polski, a także zaliczył imponującą końcówkę pracy. Początek w Legii miał trudny, porażka z Koroną Kielce oraz remisy z GKS-em Katowice i Arką Gdynia zwiększyły strach wśród kibiców. Legioniści po raz drugi w przeciągu pięciu lat walczyli o utrzymanie w lidze, jednak to za kadencji Marka Papszuna sytuacja wydawała się poważniejsza ze względu na lepiej punktujące drużyny, które wałczyły o utrzymanie.
Papszun potrafił jednak wywrzeć dobry wpływ na swój zespół i przełamać impas. Pierwsze od prawie 5 miesięcy zwycięstwo okazało się prawdziwym przełamaniem. Wygrany mecz z Wisłą Płock 21 lutego sprawił, że Legia wygrała 8 z 13 ostatnich meczów, co biorąc pod uwagę wcześniejsze problemy było bardzo dobrym wynikiem. We wspomnianym okresie Legia podobnie jak pierwszy Lech Poznań zdobyła 28 punktów. Znakomita końcówka sezonu niemalże zapewniła europejskie puchary. Dzięki czterem zwycięstwom z rzędu kibice powoli świętowali sensacyjny awans, jednak w doliczonym czasie gry w Szczecinie plany pokrzyżowali piłkarze GKS-u Katowice. Koniec końców wygrana 4:0 z Motorem Lublin w ostatniej kolejce niewątpliwie dała nadzieję na lepsze jutro.
Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Marek Papszun potrafi rozwijać piłkarzy i maksymalizować potencjał drużyny. Udowodnił to w skrajnie trudnych warunkach, czyli w Legii Warszawa walczącej o utrzymanie. „Wojskowi” mieli problem z odnalezieniem własnej tożsamości i widmo spadku mocno zajrzało im w oczy. Był to szalony sezon, w którym od utrzymania do wywalczenia miejsca w eliminacjach europejskich pucharów droga była naprawdę krótka.
Trener Marek Papszun przed #POGLEG 🔊
– Jestem trenerem, który ma określony sposób pracy. Polega on na tworzeniu środowiska sprzyjającego rozwojowi wszystkich wokół – sztabu, który musi być na najwyższym poziomie, a także zawodników, z których zbudujemy drużynę. Niezależnie od… pic.twitter.com/e2G67a8Ack
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) July 22, 2026
Potrzebne są wzmocnienia
Do tej pory Legię Warszawa wzmocniło pięciu piłkarzy. Najlepszym na papierze transferem wydaje się Ivan Brkić, który będąc bramkarzem Motoru Lublin pokazał wielką klasę. W tym momencie bramka jest najlepiej obsadzoną pozycją w zespole. Dziś z dwójką Otto Hindrich – Ivan Brkić mogą konkurować tylko Mateusz Lis oraz Bartosz Mrozek z Lecha Poznań. Kibice mocno liczą na to, że sprowadzony ze Sparty Praga Michal Sevcik okaże się nowym Ondrejem Dudą. 23-letni ofensywny pomocnik miał dobry czas w Czechach kiedy grał w Zbrojovce Brno, jednak po przejściu do Sparty Praga przepadł całkowicie.
Zobaczymy jak w obronie poradzi sobie Zoran Arsenić, czyli etatowy żołnierz Marka Papszuna. Optymizmu nie dodają jego dość częste kontuzje. Fani liczą także na powtórkę historii z Rafałem Adamskim, ponieważ sprowadzonym do klubu napastnikiem okazał się grający w pierwszoligowej Polonii Warszawa Łukasz Zjawiński. W poprzednim sezonie 25-letni napastnik zdobył 20 bramek w Pierwszej Lidze, przegrywając w klasyfikacji strzelców z Angelem Rodado. Największą niewiadomą wydaje się sprowadzony z rezerw Bayernu Monachium Robert Deziel Junior. To amerykański stoper, który w poprzednim sezonie występował na czwartym poziomie ligowym w Niemczech.
Obserwując problemy Legii w ostatnich latach nie można było mieć wątpliwości co do tego, że przebudowa drużyny jest potrzebna. Obecnie wydaje się jednak, że jakości jest jeszcze mniej i jeśli porównamy sobie kadrę sprzed kilku miesięcy do obecnej, to widzimy spory regres. Bez wzmocnień trudno będzie myśleć o europejskich pucharach, nawet w przypadku kiedy twoim trenerem jest Marek Papszun. Przed startem rozgrywek ligowych Legia nie jest faworytem do tego, aby wrócić do europejskich pucharów. Oczywiście sytuacja ta może ulec zmianie, jednak przed pierwszą kolejką trudno o optymizm. Największą szansą będzie fakt, że „Wojskowi” grają raz w tygodniu. Marek Papszun to trener, który miłuje trening, mogąc spokojnie pracować spróbuje przywrócić radość kibicom.
