Co szykuje Urban na Holandię?
W piątek wieczorem reprezentacja Polski rozegra jedno z najważniejszych spotkań w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata. Na PGE Narodowym w Warszawie biało-czerwoni podejmą liderującą w grupie G Holandię.
Dla Jana Urbana to będzie wyjątkowy test – nie tylko sportowy, ale także selekcyjny. Trener zmaga się bowiem z plagą kontuzji i zawieszeń, a mimo to nie zamierza zmieniać swojego pomysłu na grę.
Uwaga! Dla wszystkich naszych czytelników na piątkowy mecz Polska – Holandia została przygotowana specjalna promocja od bukmachera BETFAN. Zarejestruj się z kodem SPORT3060 i odbierz dodatkowe 30 zł we freebecie, a także bonusy od kolejnych wpłat. Rejestracja jest w pełni darmowa i trwa tylko minutę! Kliknij w widżet poniżej i sprawdź szczegóły.
Urban: „Nie, nie zmieniamy ustawienia”
Na konferencji prasowej poprzedzającej mecz selekcjoner Jan Urban odniósł się do najczęściej zadawanego pytania ostatnich dni – czy wobec absencji kluczowych zawodników zdecyduje się na zmianę ustawienia? Odpowiedź była jednoznaczna.
– Czy planuję zmianę ustawienia i przejście na czwórkę? Nie – uciął krótko Urban.
Trener, który zadebiutował w roli selekcjonera właśnie we wrześniowym spotkaniu z Holandią (zakończonym remisem 1:1), pozostaje wierny formacji z trójką środkowych obrońców. Reprezentacja ma zagrać w systemie 1-3-4-2-1, który przyniósł dotąd dobre efekty i pozwolił utrzymać solidną strukturę defensywną nawet przeciwko silniejszym rywalom.
– Różnica pomiędzy Polską a Holandią jest duża, jeśli chodzi o jakość. Natomiast reprezentacja to zbiór najlepszych piłkarzy z danego kraju. To z reguły jeden mecz na jakiś czas i później rewanż. Atmosfera i zrozumienie przy takich spotkaniach sprawiają, że możesz sprawić niespodziankę – tłumaczył selekcjoner.
Plaga kontuzji i brak filarów obrony
Największym problemem Urbana przed piątkowym meczem są ubytki kadrowe. Już wcześniej wiadomo było, że za nadmiar żółtych kartek pauzować będą Bartosz Slisz i Przemysław Wiśniewski. Później doszły kontuzje – Łukasza Skorupskiego, Jana Bednarka i Krzysztofa Piątka, którzy nie przyjechali na listopadowe zgrupowanie.
Bednarek był dotąd kluczową postacią defensywy – w trzech meczach eliminacyjnych rozegrał pełne 270 minut. Jego brak wymusi roszady w tyłach. W miejsce kontuzjowanego lidera Urban najpewniej sięgnie po Bartosza Bereszyńskiego, który został awaryjnie dowołany z Palermo. W środku obrony pewniakami są Jakub Kiwior i młody Jan Ziółkowski, a o ostatnie miejsce rywalizują Bereszyński, Kryspin Szcześniak i Tomasz Kędziora.
Na środku pola z powodu pauzy Slisza konieczna będzie kolejna zmiana. Selekcjoner nie powołał typowego defensywnego pomocnika – co może oznaczać, że w roli „szóstki” zobaczymy Bartosza Kapustkę, Kacpra Kozłowskiego lub cofniętego Sebastiana Szymańskiego.
Dwa awaryjne powołania i zaskakujący brak nazwisk
Decyzja Urbana o powołaniu tylko dwóch nowych zawodników – Mateusza Kochalskiego z Karabachu Agdam i Bartosza Bereszyńskiego – wywołała niemałe zdziwienie wśród dziennikarzy.
W mediach przewijały się nazwiska Oskara Repki, Tarasa Romanczuka czy Sebastiana Walukiewicza, jednak żaden z nich nie otrzymał telefonu od selekcjonera. Urban przyznał, że rozważał takie opcje, ale ostatecznie zdecydował się na inne rozwiązania.
– Myślałem o nich, bo są w szerokiej kadrze. Jest więcej zawodników na tej pozycji, niektórzy grają, inni nie. Musieliśmy zadecydować, kogo weźmiemy pod uwagę i kto będzie grał w tym spotkaniu z Holandią – wyjaśnił.
Uwaga! Dla wszystkich naszych czytelników na piątkowy mecz Polska – Holandia została przygotowana specjalna promocja od bukmachera BETFAN. Zarejestruj się z kodem SPORT3060 i odbierz dodatkowe 30 zł we freebecie, a także bonusy od kolejnych wpłat. Rejestracja jest w pełni darmowa i trwa tylko minutę! Kliknij w widżet poniżej i sprawdź szczegóły.
„Musimy wygrać sposobem” – plan Urbana na Oranje
Urban nie ukrywa, że Holandia jest faworytem piątkowego starcia. Zespół Ronalda Koemana to półfinalista ostatnich mistrzostw Europy i drużyna naszpikowana gwiazdami. Mimo to selekcjoner Polaków wierzy w szansę na sukces, jeśli jego zawodnicy zrealizują założenia taktyczne.
– Nie musimy się wstydzić, że mamy trochę mniej jakości. Ale pokazaliśmy już, że mimo tego wszystkiego Holendrzy nie potrafili nas pokonać u siebie. Musimy wygrać sposobem, odpowiednią strategią. W ten sposób zniwelujemy różnicę umiejętności – przekonywał trener.
Urban zasugerował również, że w składzie może dojść do jednej nietypowej zmiany. Nie zdradził jednak, o którą pozycję chodzi.
– Mamy oczywiście plan na spotkanie z Holandią. W ostatnim momencie wyskoczyły jakieś trudności – kontuzje, zawieszenia. Ale wydaje mi się, że jesteśmy przygotowani. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało na boisku. Bo tam będzie taka ważna zmiana – tajemniczo dodał.
Polska trenuje pod dachem. PGE Narodowy gotowy na hit
„Biało-czerwoni” zakończyli przygotowania do meczu treningiem na murawie PGE Narodowego. Decyzją organizatorów, zarówno środowe i czwartkowe zajęcia, jak i sam mecz z Holandią odbędą się przy zamkniętym dachu.
Choć prognozy pogody dla Warszawy nie zapowiadają deszczu, chłód i wiatr mogłyby utrudnić grę i obniżyć komfort zawodników oraz kibiców. W piątkowy wieczór temperatura ma wynieść około 9 stopni Celsjusza.
– Murawa wyglądała solidnie, a zamknięty dach pozwolił zawodnikom w pełni skupić się na taktyce i detalach technicznych – informuje TVP Sport.
Sytuacja w grupie: Holandia przed Polską, ale wszystko wciąż możliwe
Na dwie kolejki przed końcem eliminacji sytuacja w grupie G jest bardzo ciekawa. Holandia prowadzi z dorobkiem 16 punktów, druga Polska ma 13, a trzecia Finlandia – 10 i jedno spotkanie rozegrane więcej. Zwycięstwo nad Oranje sprawiłoby, że biało-czerwoni wrócą do gry o bezpośredni awans.
W razie porażki podopieczni Urbana mogą spaść na trzecie miejsce, jeśli Finowie wygrają swój mecz. Dlatego piątkowe starcie ma ogromne znaczenie – nie tylko prestiżowe, ale i sportowe.
Lewandowski i spółka gotowi na wyzwanie
Na konferencji prasowej obok selekcjonera pojawił się kapitan reprezentacji, Robert Lewandowski. Choć sam napastnik Barcelony przyznał, że Holandia to rywal z najwyższej półki, zapewnił, że drużyna jest odpowiednio zmotywowana.
– W takich meczach nie chodzi tylko o punkty, ale też o wiarę. Każdy z nas wie, że musimy dać z siebie maksimum, bo tylko wtedy możemy sprawić niespodziankę. Gramy u siebie, przed naszymi kibicami – to duży atut – podkreślił kapitan.
Ostatnia prosta – odwaga, cierpliwość i zaufanie
Dla Jana Urbana i jego drużyny to nie tylko mecz o punkty, ale także sprawdzian wiary w nowy kierunek reprezentacji. Od momentu, gdy objął kadrę, trener stawia na systematyczność, lojalność wobec własnych założeń i umiejętność reagowania w trudnych warunkach. Starcie z Holandią ma pokazać, że Polska potrafi grać odważnie nawet wtedy, gdy brakuje kluczowych nazwisk. To test charakteru – dla piłkarzy, którzy muszą udowodnić, że są gotowi wziąć odpowiedzialność, i dla trenera, który ufa im mimo presji i wątpliwości z zewnątrz.
Niezależnie od wyniku, piątkowy wieczór na PGE Narodowym może stać się punktem zwrotnym tej kadencji. Jeśli plan Urbana wypali, Polacy nie tylko zbliżą się do mundialu, ale też odzyskają to, czego brakowało w ostatnich latach – wiarę, że można wygrywać z najlepszymi.
Decydujące dni kadry Urbana
Spotkanie Polska – Holandia odbędzie się w piątek, 14 listopada o godzinie 20:45. Trzy dni później „Biało-czerwoni” zagrają na wyjeździe z Maltą, kończąc tym samym fazę kwalifikacyjną.
Jan Urban stoi przed jednym z najważniejszych wieczorów w swojej trenerskiej karierze. Jeśli jego plan na Holandię zadziała, Polacy nie tylko utrzymają realne szanse na awans, ale też zyskają wiarę, że z tym selekcjonerem można mierzyć wysoko.
Początek meczu Polska – Holandia: piątek, 14 listopada, godz. 20:45. Miejsce: PGE Narodowy w Warszawie.


