Gytkjaer odejdzie z Lecha. Ale czy zostanie w Polsce?

Christian Gytkjaer nie przedłuży kontraktu z Lechem Poznań, który wygasa wraz z końcem czerwca. Duńczyk już oficjalnie poinformował, że latem będzie szukał nowego klubu. Jak sam przyznał na łamach duńskiej telewizji TV3, widzi w tym plusy.

GYTKJAER JEST NIEDOCENIONY W LECHU

– Bycie zawodnikiem bez kontraktu nie musi być takie złe. Może okazać się korzystne. Kiedy rozgrywki zostaną wznowione, wiele drużyn może nie pozwolić sobie na transfery gotówkowe. Dlatego piłkarze bez umowy mogą okazać się najbardziej pożądani – powiedział jakiś czas temu Gytkjaer. I trudno się z nim nie zgodzić.

Spodziewamy się, że na brak ofert Gytkjaer nie będzie narzekał. Mówimy przecież o napastniku, który w Ekstraklasie strzelił 46 goli, a w lidze norweskiej zdobył 63 bramki. Bilans niezły, a samolubny też nie jest i potrafi asystować. Średnio w co drugim swoim meczu – według Transfermarkt – trafia do siatki lub notuje ostatnie podanie do kolegi. Aktualnie jest również liderem klasyfikacji strzelców polskiej ligi.

LEGIA, MALMOE CZY DANIA?

Lech za nim bardzo zatęskni. Gytkjaer nie jest odpowiednio doceniany, bo trafił na „Kolejorza”, który przechodzi zawirowania i regularnie dokonuje złych wyborów, przez co jego pozycja w Ekstraklasie osłabła, a w europejskich pucharach już nie straszy tak, jak kiedyś. Mimo wszystko łącznie dla Lecha strzelił 56 goli w 108 meczach. Jest pod tym względem drugi w historii, wyprzedza go tylko Piotr Reiss, który zdobył 95 bramek w 254 meczach. Ma lepszą średnią trafień od Roberta Lewandowskiego (0,5), Łukasza Teodorczyka (0,48), Hernana Rengifo (0,4), Reissa (0,37) czy Dawida Kownackiego (0,23). Przegrywa wyłącznie z Artjomsem Rudnevsem (0,62).

Zastanawiamy się, czy podąży losem Kaspera Hamalainena i po rozegraniu ponad 100 meczów dla Lecha, trafi do odwiecznego rywala, czyli Legii Warszawa. Przygotowaliśmy nawet zakład na to, czy Gytkjaer stanie się „Wojskowym”. Szanse może są niewielkie, ale jeśli miałby zostać w Ekstraklasie, to tylko stołeczny klub mógłby mu zapewnić odpowiedni kontrakt.

A może jeszcze inne rozwiązanie? Zimą mógł przejść do Malmoe, ale finalnie nie zdecydował się na taki ruch. Prawdopodobnie ma jakieś propozycje z Danii czy Norwegii. Wszystko jest tak naprawdę w jego rękach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.