Chelsea traci punkty z Southampton. Błędy Bednarka i Kepy

Chelsea na własnym obiekcie podejmowało zespół Southampton. Choć mecz rozpoczął się dla nich świetnie, ostatecznie „Święci” urwali punkty gospodarzom spotkania.

LETNIE ZAKUPY CHELSEA PRZYNOSZĄ BRAMKI

Faworytem spotkania była oczywiście drużyna gospodarzy. Początek meczu potwierdził to założenie – swoje okazje bez większego problemu wykorzystał Timo Werner, przy obu bramkach wygrywając rywalizację z polskim obrońcą, Janem Bednarkiem. Gola kontaktowego goście zdobyli po stracie innego letniego nabytku „The Blues”, Kaia Havertza. Do siatki trafił nie kto inny, jak Danny Ings. Do przerwy utrzymał się wynik 2:1. W drugiej odsłonie ofensywnie ruszyli „Święci”, którzy szybko doprowadzili do remisu. W 57. minucie po błędach defensywy gospodarzy strzelił Adams. Radość gości nie trwała jednak długo, bo po chwili odpowiedział Havertz, strzelając swojego debiutanckiego gola w Premier League. Chelsea jednak nie poszło za ciosem i rezultat utrzymywał się przez kolejne minuty. Zemściło się to w końcówce spotkania, kiedy po strzale głową Vestergaarda doszło do wyrównania. Wynikiem 3:3 zakończył się mecz, który wydawał się być pod kontrolą podopiecznych Franka Lamparda. Tym samym Southampton podtrzymuje też swoją niezłą formę.

MENDY, WRÓĆ

Kibice „The Blues” mogą być po raz kolejny rozczarowani postawą Kepy Arrizabalagi. Golkiper wyszedł dziś w wyjściowym składzie prawdopodobnie wyłącznie ze względu na absencję Mendy’ego, a występ przeciw „Świętym” mógł być dla niego spotkaniem ostatniej szansy. Po kolejnym słabym meczu zapewne Frank Lampard nie będzie brał go pod uwagę przy ustalaniu podstawowej „jedenastki”. Niewykluczone, że Chelsea będzie chciało w zimie pozbyć się Hiszpana, jednak angielski klub będzie musiał liczyć się ze stratą finansową, bo nikt nie wyda już na bramkarza takich pieniędzy, jakie jeszcze niedawno zapłacili za niego włodarze zespołu ze stolicy Anglii. Fanom drużyny pozostaje trzymać kciuki za szybki powrót do zdrowia nowego golkipera, który na przestrzeni czasu może okazać się lekiem na problemy londyńskiej defensywy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.