Manchester City rozbija Chelsea. Miliony nie zapewniły wyników

Manchester City w niedzielnym starciu pokonał Chelsea 3:1. Choć wynik nie wskazuje na pogrom, mecz na Stamford Bridge pozostawał pod całkowitą dominacją gości. Włodarze londyńskiego klubu mają spory problem.

MANCHESTER CITY ZNÓW W FORMIE

Trudny był to wieczór dla londyńczyków. Choć „The Blues” ostatnimi czasy byli w naprawdę kiepskiej formie, upatrywało się ich szanse na zwycięstwo w absencjach „The Citizens”, głównie w defensywie. Wicemistrzowie kraju szybko jednak uporali się z przeciwnikami. Na prowadzenie wyszli w 18. minucie po szczęśliwym trafieniu Ilkaya Gundogana, a trzy minuty później na 2:0 podwyższył Phil Foden. Swoje trafienie w pierwszej połowie dołożył też Kevin de Bruyne i już do szatni Manchester City schodził z genialną zaliczką. Po przerwie podopieczni Pepa Guardioli utrzymywali bezpieczny wynik, a honorowe trafienie w doliczonym czasie gry dla gospodarzy zdobył Hudson-Odoi.

„KRÓLOWIE OKIENKA TRANSFEROWEGO” W KRYZYSIE

Na nic zdała się obecność na murawie Timo Wernera, Hakima Ziyecha czy w końcu Kaia Havertza. Letnie transfery były bardzo drogie i głośne, lecz przez pierwsze miesiące nie dały one oczekiwanego pożytku. Sprowadzone wschodzące gwiazdy straciły formę, a „The Blues” nie wygrali jeszcze praktycznie żadnego „trudniejszego” spotkania – bo trudno nazwać tak starcie z półrezerwowym składem Sevilli. W Premier League punktują wyłącznie ze słabszymi zespołami. Manchester City doskonale ich wypunktował. Włodarze ekipy z Londynu zapewne mają przed sobą poważne dylematy, które może ułatwić zimowe okno transferowe. Jak na razie wydaje się, że na Stamford Bridge popełnili podobny błąd, jak miało to miejsce z Kepą Arrizabalagą. Pozostaje życzyć londyńczykom (jak i ich nowym nabytkom), by wkrótce wrócili do formy i udowodnili, że wydane pieniądze nie poszły na marne.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny.