Chelsea blisko historycznej katastrofy w Premier League
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Liverpool i Chelsea będą do końca walczyć o miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Dziś sytuacja obu klubów wygląda zupełnie inaczej. The Reds wciąż są bardzo blisko awansu do europejskiej elity, mimo nierównej końcówki sezonu, natomiast Chelsea znajduje się w głębokim kryzysie i bardziej niż o Champions League musi martwić się o całkowity brak europejskich pucharów.
Sobotni hit na Anfield może okazać się kluczowy dla układu tabeli Premier League. Liverpool chce odbudować się po bolesnej porażce z Manchesterem United, a Chelsea desperacko szuka przełamania po sześciu ligowych porażkach z rzędu.
Liverpool musi odpowiedzieć po bolesnym ciosie
Drużyna Arne Slota była o krok od praktycznie pewnego zapewnienia sobie miejsca w Lidze Mistrzów, ale porażka 2:3 z Manchesterem United mocno skomplikowała końcówkę sezonu. Liverpool wciąż pozostaje jednak w bardzo komfortowej sytuacji.
Problemem pozostaje jednak defensywa. Liverpool przegrał już 11 ligowych spotkań w tym sezonie, co jest najgorszym wynikiem klubu od rozgrywek 2014/15. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają statystyki straconych bramek. W aż 16 meczach Premier League zespół Slota tracił minimum dwa gole.
Mimo problemów Liverpool nadal potrafi dominować ofensywnie, szczególnie na Anfield. The Reds wiedzą, że zwycięstwo nad pogrążoną w kryzysie Chelsea praktycznie przypieczętuje ich miejsce w pierwszej piątce.
Chelsea w najgorszym momencie sezonu
The Blues są obecnie jedną z najbardziej rozczarowujących drużyn końcówki sezonu Premier League. Chelsea przegrała sześć kolejnych ligowych spotkań i jest o krok od wyrównania fatalnej serii z 1952 roku, kiedy zanotowała siedem porażek z rzędu.
Jeszcze bardziej alarmująco wygląda ofensywa londyńczyków. W pięciu z ostatnich sześciu porażek Chelsea nie potrafiła zdobyć ani jednej bramki. Przełamanie przyszło dopiero w meczu z Nottingham Forest, choć nawet efektowne trafienie João Pedro z przewrotki nie uratowało zespołu przed porażką 1:3.
Zmiana trenera również nie przyniosła natychmiastowego efektu. Tymczasowy szkoleniowiec Calum McFarlane rozpoczął swoją kolejną kadencję od trudnego momentu, a Chelsea spadła już na dziewiąte miejsce w tabeli.
João Pedro kontra Szoboszlai
Choć Chelsea ma ogromne problemy, jednym z nielicznych jasnych punktów pozostaje João Pedro. Brazylijczyk zdobył już 15 bramek w Premier League i 20 we wszystkich rozgrywkach. Co więcej, miał udział przy siedmiu z ostatnich dziewięciu ligowych goli swojej drużyny.
Liverpool z kolei może liczyć na Dominika Szoboszlaia. Reprezentant Węgier rozgrywa najlepszy sezon w karierze i jest jednym z liderów ofensywy The Reds. Zdobył już 13 bramek i zanotował 10 asyst we wszystkich rozgrywkach.
Biorąc pod uwagę formę poszczególnych zawodników oraz statystyki obu klubów, tego popołudnia może paść sporo bramek. Dlatego też zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą zakładów!
Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać kod promocyjny BETFAN – SPORTBETFAN.
Szoboszlai został pierwszym pomocnikiem Liverpoolu od czasów Stevena Gerrarda, który osiągnął dwucyfrowy wynik zarówno w golach, jak i asystach w jednym sezonie.
Problemy kadrowe po obu stronach
Arne Slot będzie musiał radzić sobie bez Mohameda Salaha, Hugo Ekitiké i Conora Bradleya. Dobrą wiadomością dla kibiców Liverpoolu może być jednak możliwy powrót Alexandra Isaka i Alissona.
Chelsea również zmaga się z problemami kadrowymi. Kontuzja Roberta Sáncheza mocno osłabia defensywę londyńczyków, która i tak wygląda katastrofalnie. Niepewni występu pozostają również Estêvão, Pedro Neto oraz Alejandro Garnacho.
To właśnie gra obronna może okazać się kluczowa. Chelsea straciła gole w 13 kolejnych meczach Premier League i w czterech z ostatnich pięciu spotkań pozwalała rywalom zdobywać minimum trzy bramki.
Historia przemawia za wielkimi emocjami
Ostatnie mecze Liverpoolu z Chelsea rzadko rozczarowują. The Reds przegrali dwa ostatnie ligowe starcia z The Blues, choć wcześniej polegli tylko dwa razy w poprzednich 20 pojedynkach.
Chelsea wygrała jesienią 2:1 na Stamford Bridge i teraz ma szansę na pierwszy ligowy dublet nad Liverpoolem od sezonu 2013/14. Problem w tym, że Anfield pozostaje dla londyńczyków bardzo trudnym terenem. Chelsea wygrała tam tylko raz w ostatnich dziesięciu ligowych wizytach.
Wszystko wskazuje więc na kolejne intensywne widowisko, w którym Liverpool będzie chciał zrobić ogromny krok w stronę Ligi Mistrzów, a Chelsea uratować resztki nadziei na europejskie puchary.

